A long time ago in a land far away there was a place where dragons decided to stay.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Płaskowyż Niezwyciężonych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sro Gru 30, 2015 8:25 am

Dość dużej wielkości, bo mogący pomieścić kilka dorosłych smoków w dość poważnym wieku, Płaskowyż Niezwyciężonych położony na 2,5 tys metra nad poziomem morza jest miejscem, gdzie nie każdy smok dałby się radę dostać... Jednak oczywiście smoki z Ardu Zalam są do takich wyczynów przyzwyczajone.
Jest to zwyczajna, płaska powierzchnia wysoko ponad ziemią stanowiąca idealny punkt obserwacyjny chociażby przy wypatrywaniu znajomych oczu czy też wrogów wkraczających na terytorium, przed wzrokiem rezydujących tu nie ukryje się też żadna kozica czy też zając.
W nocy na brzegach płaskowyżu pojawiają się nie wiadomo skąd niematerialne lampiony, które ułatwiają lądowanie na płaskowyżu, oświetlają okolicę i ozdabiają otoczenie.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 10:05 am

Jeciałam po pezchmurnym niebie wywijając fikołki. Leciałam tak, przez dobre pół godziny, ale nie byłam ani trochę zmęczona. Doleciałam do gór. Były wysokie. Upatrzyłam sobie jedną. Leciałam równolegle do wybranej góry. Nie zmęczyłam się wogule, choć leciałam z prędkością błyskawicy. Przywykłam go gór. W końcu, przez jakiś czas mieszkałam w Himalajah. Zrobiło się zimniej, ale nie przeszkadzało mi to. Dalej brnęłam w nieznane. Doleciałam na płaskowyż. Całkiem tu przyjemnie. Usiadłam przy brzegu. Siedziałam i obserwowałam okolicę. Jest tu przyjemniej niż sądziłam. Zaczęłam nucić jakąś znaną piosenkę.
Nie możesz widzieć/czuć smoka, dopóki się on nie pojawi. Wink
~ Imm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 1:32 pm

// Długość ciała podajemy BEZ ogona, czyli zgodnie ze wzorem, to pole w profilu masz do edycji.

Przyleciał tu, bardzo spokojny i opanowany, w przeciwieństwie do tego, jak zachowywał się całkiem niedawno, przy Vavoice. Jego skrzydła uderzały miarowo, kiedy smok powoli przecinał nimi powierzchnię, w pełnym spokoju, chociaż z dość dużą szybkością, co powodowała oczywiście wielkość membran, niby dostosowana do wielkości smoka, ale jednak pozwalała mu ona latać nieco szybciej niż smokom mniejszym. Gwiaździste niebo ozdabiało światłem jego czarne, lśniące łuski, kiedy smok leciał pod nim, rozważając parę ważnych kwestii w swoim umyśle.
Przede wszystkim Vavoice. Nie, żeby się o nią martwił - nie miał uczuć - jednakże nosiła jego pisklę bądź pisklęta, została sama na terenach Ardu Zalam. Jeśli będzie wystarczająco sprytna, powie, że urodzi pisklęta Ardmagara, jeżeli spróbują ją porwać. Jeśli nie, cóż, miło tego czasu raczej nie spędzi, przebywa sama na cudzych terenach, raczej ją ktoś zauważy... A, mimo że to Vavoice, to z pewnością pochwaliłby członka Zalamu za porwanie kogoś z obcego stada.
Nie ukrywał się ze swoim przylotem, był u siebie. Leciał w tym miękkim mroku, nie przejmując się właściwie niczym, nic szczególnego nie przykuwało jego uwagi.
Dopóki nie dostrzegł płaskowyżu i przebywającej tam smoczycy.
Obniżył wysokość i, kierując się w stronę świecących lampionów, wylądował miękko na ziemi, nie wydając praktycznie żadnego dźwięku, aksamitne lądowanie aksamitnie onyksowego smoka w aksamitnej ciemności nocy. Uniósł wysoko skrzydła, tak, że ich czubki zetknęły się na górze, nieco je rozciągając po dość długim locie, po czym złożył je z cichym szelestem. Przy okazji spojrzał na lampiony i trącił jeden z nich końcówką skrzydła... A raczej taki miał zamiar, chcąc sprawdzić, jaki wydadzą dźwięk. Ku jego zdziwieniu ciało smoka gładko przeniknęło przez świecący pseudolampion...
Po chwili zwrócił uwagę na smoczycę. Powinna przywitać go pierwsza, czuł po zapachu, że jest z Zalam, a więc był jej przywódcą.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 1:41 pm

Usłuszałam szelest rozkładanych skrzydeł. Poczułam zapach obcego smoka. Czułam jego spojrzenie na mnie. Powoli odwróciłam się. Na przeciwko mnie stał duży, przystojny, czarny (była noc) smok. Biło od niego poczucie wyższości. Kim on jest? I co tu robi? Przyjżałam się mu uważnie. Bez słowa spojżałam mu odważnie prosto w oczy. Nie wiem kim jesteś, ale witaj. Mam na imię Nereida.- powiedziałam wolno i donośnie. Teraz czekałam na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 2:13 pm

Noc, czy nie, łuski Ardmagara były onyksowe, po prostu często lśniły się innymi barwami, przez co wyglądały jak zbroja. Teraz zaś ich błyszczenie potęgowało dodatkowo błyszczenie lampionów, których miękkie światło oświetlało okolicę. Jako, że był smokiem, Imlann miał dość dobry wzrok, jednakże lampiony były piękne i nie mógł temu zaprzeczyć... Może i nie miał uczuć, ale odczucie estetyki już owszem, co zresztą objawiało się w jego kontaktach z większością smoczyc.
- Ardmagar Imlann - powiedział, jak zawsze ograniczając się do tych dwóch słów, nie widział bowiem sensu w wypowiadaniu miliardów zdać podczas odzywania się. - Co cię przywiodło na te tereny?
Niby zwyczajne pytanie, a jednak na tyle konkretne, żeby zacząć nawiązanie rozmowy. Zdecydowanie ciekawsze niż rozmowy o pogodzie, a o jej historię póki co nie pytał, z resztą, i tak jej raczej nie pamiętała, jak wszyscy, którzy, zdaje się, żyli jedynie w jakimś dziwnym, pokracznym śnie.
Przyglądał się smoczycy tak, jak zawsze, bez jakiegoś większego skrępowania. Miała całkiem ładne skrzydła, które zwróciły jego uwagę - wyglądały nieco inaczej niż u innych smoków, zastanawiał się, dlaczego - nigdy w życiu jeszcze takich nie widział.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 2:44 pm

Raju, on jest Ardmagarem. To już trzeci. Zadał mi pytanie. Skrzydła. One mnie tu przywiozły. nie widziałam sensu, odpowiadania bardziej...literacko, skoro on jest mi obcy. No wsumie nie, aż tak. Jest z mojego Ardu. Ja z jego Ardu. Wcześniej nie przyjżałam mu się zbyt uważnie. Teraz zobaczyłam, że jest niewiele wyższy ode mnie. I starszy o ponad dwa księżyce. Miał piękne, duże oczy. I ogromne skrzydła, które były cały czas rozłożone, na całą swoją szerokość. Jeżeli chciał mnie tym przestraszyć, to się nie udało.Miło mi cię poznać Imlannie. Teraz nie przejmowałam się jakimiś tytułami. To, że podkreślił, że jest Ardmagarem to znaczy, że jest albo próżny, albo dumny i pewny siebie. Wstałam i podeszłam do niego sprężystym i powolnym krokiem. Zalotnie machałam przy tym ogonem. Zatrzepotałam rzęsami jak robią to motyle z swoimi skrzydłami. Co prawda skrzydła miałam jak te małe, kolorowe owady. Widziałam, że smok się właśnie na nie patrzy. Zatrzymałam się metr przed smokiem i spojrzałam mu głęboko w oczy. Uśmiechnęłam się słodko i ponownie zatrzepotałam rzęsami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 3:11 pm

Uśmiechnął się tylko pobłażliwie, widząc, jak zachowuje się smoczyca. Niewiele wyższy? Miał gabaryty większe średnio o jeden metr, raczej błędne jest twierdzenie mówiące o tym, że jest niemal tego samego wzrostu, co ona. Warto też przypomnieć, że skrzydła miał złożone, może oszukała ją ciemność nocy? Nie wiedział, nie miał pojęcia i w sumie może wolał nie wiedzieć, co tak łatwo mogło oszukać smoczą psychikę.
- Cieszę się, że to poznanie sprawia ci przyjemność - powiedział, całkiem możliwe, że ukrył tu jakiś podtekst, który inteligentna smoczyca by zapewne zauważyła... Skoro była z Zalam, to raczej powinna to dostrzec. Odpowiedź o przywiedzeniu była jak na jego gust nieco zbyt wymijająca, ale na to niestety poradzić nic nie mógł.
Na słowo "Imlannie" uniósł nieco górną wargę, pokazując mlecznobiałe i zabójczo ostre zęby, tak bardzo kontrastujące z onyksowymi łuskami i ciemnością nocy. To było ostrzeżenie - nie powinna go tak nazywać, tak właściwie nie miała do tego prawa. Powinna mówić "Ardmagarze", "Żelaznołuski" bądź, w ostateczności "Ardmagarze Imlannie", w żadnym wypadku nie zwracać się do niego normalnym imieniem, na to pozwalał niewielu. Nawet Vavoice nie dostąpiła tego zaszczytu.
Jeszcze niedawno odleciał od niej, a tu już druga smoczyca łasiła się wręcz do niego. Nie, żeby mu to przeszkadzało, była całkiem urodziwa, a i Vavoice przydałaby się tego rodzaju nauczka - łatwo mogła stracić Imlanna. Pomijając jednak jej kwestię, Imlann odkrył, że niczego sobie smoczyca chyba próbuje go... Uwieść?
Usiadł, czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 4:34 pm

Kiedy odkrył swoje białe zęby, chyba sądził, że się przestraszę. Zauważyłam, że pokazał je wtedy gdy zwróciłam się do smoka po imieniu. Nie igram z ogniem.Ładne masz zęby, Ardmagarze.- powiedziałam cicho, kładąc nacisk na słowo "Ardmagar". Usiadł. Ja obeszłam go, przelatując mu ogonem kilka centymetrów od twarzy. Stanęłam trochę za nim w odległości kilku metrów. Podniosłam głowe i spojrzałam w gwieździste niebo. Niegy wcześniej nie widziałam tylu gwiazd na raz.Powiedziałam to ani do siebie, ani do mojego towarzysza. Usiadłam, bo zrobiło mi się słabo. O nie...to nie to... Dzieje się ze mną tak samo jak pod bukiem. To była prawda. Cały swiat wirował przede mną. Oczy zaszły mi mgłą. Przed oczami miałam tylko jeden obraz. Jak wtedy. Ten był inny. Nie było tam wypadku, ani bólu. To moi rodzice. Jako ludzie. Dalej...nic. Wszystko zgasło. Nastała ciemność. I cisza. Otaczała mnie ze wszystkich stron. Cisza przygniatała i była taka przeraźliwie...cicha. Nic nie słyszałam i widziałam. Nie. Coś słyszę. Taki rytmiczny odgłos... Tum tum, tum tum. To bicie mojego serca. Chociarz słyszałam moje serce i tak było cicho. Tym razem biło trochę wolniej. Rytm stawał się coraz głośniejszy. I głośniejszy i głośniejszy. Próbowałam zatkać uszy, ale nie czułam moich rąk. Nic nie czułam, oprócz tej okropnej ciszy. Chciałam się ruszyć, ale nie mogłam. To było potworne. Wiedziałam, że nie umieram. Co się ze mną dzieje?- na to pytanie nie znałam odpowiedzi. Bicie mojego serca było coraz głośniejsze. Chciałam krzyczeć, ale nie umiałam. Czułam, że jestem, ale mnie nie było. Zrobiłam to co wtedy. Czekałam. Teraz dźwięk mojego serca stał się głuchy i cichł coraz bardziej. Aż ustał. Znowu natała ta potworna, miażdżąca cisza. Nie wytrzymałam tego. Próbowałam krzyczeć. Nic. Na próżno. Po wielu próbach udało mi się wydobyć z gardła, coś jakby "Nie!". A potem zemdlałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 4:44 pm

Dźwięk, który słyszała, prawdopodobnie należał do Żelaznołuskiego, bowiem, kiedy zemdlała, ten złapał ją - nie było z tym większego problemu, w końcu i tak była dość blisko, a on był na tyle silny, że mógł to zrobić, zwłaszcza, że była bezwładna.
Siedział tak teraz, odruchowo głaszcząc ją łapą po boku i zastanawiając się, kiedy też się wybudzi. Niby mógłby wlać jej wodę do pyska, ale tylko by jej zaszkodził, bowiem nieprzytomni nie mają odruchu łykania i w ten sposób, odzyskując władzę nad swoim ciałem, Nereida mogłaby pomyśleć, że się topi, zestresować się jeszcze bardziej i znowu zemdleć.
Dlaczego one wszystkie mdleją? spytał sam siebie. Czyżby to on na nie w ten sposób wpływał? Najpierw Flame, teraz Nereida... Flegma i Nerka... Nie, nie powinien mimo wszystko tak nazywać nieświadomych sytuacji, z drugiej jednak strony moralność to coś, czym Imlann zbytnio się nie przejmował.
Czekał tak, aż ta wybudzi się wreszcie.
- Witam wśród żywych... - powiedział, kiedy i o ile to zrobiła. - Masz bardzo ładne imię, Nereido.
Jego prawa łapa nadal gładziła ją po przedniej prawej łapie, a druga podtrzymywała ją w pasie z drugiej strony.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 7:15 pm

Leżałam nieprzytomna przez długi czas. Czułam dotyk zadrżałam. Nie mogłam sobie nic przypomnieć. Już wiem, spotkanie z Ardmagarem. Czy to on mnie teraz dotyka? Powoli otworzyłam oczy. Zamrugałam kilka razy. Tak szumiało mi w głowie, że nie usłyszałam pierwszego zdania, jakie smok do mnie powiedział. Kiedy ochłonęłam, szum powoli cichł. Odetchnęłam głęboko. Otworzyłam oczy. Spodziewałam się potwornego bólu spodowanego przez upadek, ale nie. Nic nie poczułam. Najwidoczniej złapał mnie. Gładził mnie po łapie. Zrobił mi się przyjemnie ciepło w środku. Mój oddech był urywany i płytki. Ccoco rrobbiszsz?- zapytałam cicho Ardmagara. Głos mi drżał i był dziwnie ochrypły. Cóż, raz się żyje. Oparłam głowę o jego bark i patrzyłam mu w oczy. Kiedy mój oddech się uspokoił i przestałam tak przezaźliwie drżeć, odezwałam się. Dziękuję, Ci, że mnie złapałeś. Potem spojrzałam na jego dobrze zbodowane ciało i zaczęłam się mu przyglądać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 8:38 pm

Zauważył lekką nutkę strachu bądź też zdezorientowania w oczach i głosie smoczycy, jednakże doskonale zdawał sobie sprawę, że Nereida, tak jak i całkiem niedawno Vavoice, wkrótce mu ulegnie, zwłaszcza, że przecież sama zaczęła, a więc można było wręcz powiedzieć, że wpadła w to od razu. Sam Imlann nie miał w razie czego nic przeciwko, nie jedną partnerkę już miał i zapewne nie jedną też zdobędzie, to chyba oczywiste.
- Robię to, co chcę - odpowiedział zgodnie z prawdą. - Tak jak zawsze.
Przejechał łapą po jej boku, po czym ograniczył się jedynie do patrzenia na nią z lekkim półuśmiechem na pysku, nie wiadomo, czy szczerym, czy nie. Doskonale zdawał sobie sprawę, że już złapał ją na swój haczyk, niczym małą szprotkę, ale cieszył się z tego zupełnie, jakby złowił tłustego łososia. Z pewnością ryby i smoczyce są odwrotnie proporcjonalne, te pierwsze, im tłustsze, im lepsze, a te drugie im chudsze, tym bardziej pożądane przez samców.
- Nie ma za co - odpowiedział, po czym jedynie obserwował ją, kiedy tak się mu przyglądała, zdecydowanie nie miał nic przeciwko temu, w końcu starszego i silniejszego smoka w krainie nie znajdzie... Tak przynajmniej mu się z resztą wydawało, albowiem sam takowego tu nie spotkał, a i w krainie przecież nie widział żadnych innych samców.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Sob Sty 09, 2016 9:49 pm

Cały czas Smok mnie dotykał. Dziwnie się czułam. Nie wiedziałam jak zacząć rozmowę i czy wogule mam ją zaczynać, więc milczałam. Ardmagar nie przestawał mnie gładzić po boku. Nie znałam jego zamiarów, ale widziałam, że osiągną swój cel. Patrzyłam mu prosto w oczy. Powiedział, że robi to co chce. No w końcu jest Ardmagarem. On sobi może pozwalać.Zatrzepotałam rzęsami i uśmiechnęłam się delikatnie. On też się uśmiechną. Musiałam przyznać, że byłam wyjątkowo piękną smoczycą. Co chcesz ze mną zrobić?- zapytałam wprost.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Nie Sty 10, 2016 1:26 pm

Zaśmiał się tylko swoim niskim głosem, po czym delikatnie opuścił smoczycę na ziemię - nie, żeby była ciężka - był na tyle silny, że jej gabaryty mu różnicy nie robiły, chodziło jedynie o to, żeby nie odebrała jego zachowania źle. W końcu odzyskała już przytomność i z pewnością w związku z tym była w stanie ustać na własnych nogach, a taką przynajmniej miał nadzieję.
- A co ty chcesz zrobić? - zapytał, odwracając kota ogonem.
Odpowiedzenie "Ja zapytałam pierwsza, więc ty musisz odpowiedzieć" byłoby nierozważne, jak już przed chwilą rzekł, on sam mówił to co chciał i robił to, na co miał ochotę, nie przejmując się jej opinią. I całe szczęście z resztą, nie chciałby być zwyczajnym, stłamszonym przez cudzą władzę smokiem, nie sądził, by był w stanie to wytrzymać.
Widząc, jak ta trzepocze zalotnie rzęsami i uśmiecha się do niego przychylnie uznał, że wie, jakie smoczyca ma zamiary, jednakże ich nie skomentował - w końcu, jeśli chciała czegoś więcej, powinna mu to powiedzieć, albo, co najlepsze, go skusić, zapewne nie miałby nic przeciwko temu, z drugiej jednak strony - kto wie?
Obok niego przysiadł kruk. Ardmagara zdziwiło to nieco, w końcu na tej wysokości nie powinno ich tu być. Zdziwiło go też to, że ptak nie usiadł na lampie... Może jego wzrok zauważał tkaniny magii? Słyszał kiedyś legendę o tym, że niektórzy ją widzą, sam jednak nigdy nie doświadczył tego przywileju, ponoć ta umiejętność zaginęła przed wiekami.
Powinien w sumie zjeść ptaszysko, ale z drugiej strony, za mały byłby to kąsek dla jego żołądka, zmarnowałby pożywienie, a przecież z pewnością jakiś mniejszy smok mógłby się nią nacieszyć... Z resztą, szanował te zwierzęta i zdecydowanie nie miał zamiaru zabijać żadnego z nich. Po chwili czarnopióry odleciał, a Imlann odprowadził go wzrokiem.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Nie Sty 10, 2016 9:34 pm

Spojżałam na smoka. Postawił mnie na ziemi. Na moje pytanie, odpowiedział pytaniem. Nie cierpiałam tego. Proste pytanie, prosta odpowiedź. Tyle. Nie trzeba nic potem tłumaczyć, bo odpowiedź jest prosta. Krótko, zwięźle i na temat. Wywróciłam oczami. Nie widziałam sensu, by tłumaczyć dopiero poznanemu smokowi swoje zamiary. Nie odpowiedziałam. Jescze nie wiem co z sobą zrobię. Oddaliłam się kawałek i odwróciłam się bez słowa plecami do smoka. Przyjrzałam się tajemniczym lampionom. Piękne są.Chciałam je dotknąć, ale moja łapa nic nie napotkała. Co to jakieś żarty? Nie...to czary. Przejechałam łapą raz jeszcze. I jeszcze. A tylko przecinałam powietrze. To są chyba jakieś gazy szlachetne osiedlone w jednym miejscu. Czy coś takiego. To było logiczne wytłumaczenie, tego zjawiska. Ale w sumie...jestem w magicznej krainie pełnej gigantycznych, latających jaszczurek i pomyśleć, że nic już nie mogło mnie zaskoczyć. Ale jednak. Patrzyłam się w niematerialne lampiony. Ich światło dziwnie na mnie wpływało. Dawało mi siły. Nie siły fizycznej. Ale psychicznej. Siły, której mi brakowało. Siły, którą potrzebowałam. Siły, której nie mogłam nigdzie znaleźć. Ale znalazłam. Właśnie tutaj. W tym małym świecidełku. Poczułam się wartościowa. Czułam, że zaczęłam znaczyć coś dla tego świata. Czułam...coś niesamowitego. To działo się tak szybko i nie mogłam się w tym wszystkim odnaleźdź. Poczułam napływającą pewność siebie. I odwagę. Ten mały wybryk natury, pokazał mi kim jestem. Nie mogłam otrząsnąć się z szoku. Zamknęłam oczy. Wdech...i wydech.... Otworzyłam oczy. Odważnie spoglądnęłam na Ardmagara. Wiedziałam, że coś kombinuje. Czułam to. Lampiony, pomogły mi. Nie bałam się starszego smoka. W ogóle. Zapytam jeszcze raz. Co chcesz ze mną zrobić? Usiadłam i czekałam na odpowiedź, patrząc smokowi w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Pon Sty 11, 2016 6:49 pm

Zaśmiał się tylko, słysząc jej pytanie, na które z resztą nie musiał odpowiadać, aczkolwiek widział doskonale, że smoczyca radzi sobie całkiem nieźle i dobrze jej poszło zmierzenie się z tym, jak sprawdzał ją psychicznie... No, nie do końca, w końcu przecież okazała emocje, uznał jednak, że jako nowa w stadzie nie musi jeszcze w pełni wypełniać całej zakładanej przez ich ideologii. Jedno było prawdą - smoczyca miała odwagę, jednakże mimo wszystko odzywać się w ten sposób raczej nie powinna... jeśli chce zajść gdzieś wyżej, oczywiście.
- Ja także mógłbym zapytać ponownie... co chciałabyś zrobić ty - powiedział do niej tylko, zastanawiając się, o co też jej chodzi, w końcu jeszcze przed chwilą próbowała go uwieść, a teraz nagle jej się coś odwidziało.
Dziwne.
- Zwłaszcza w związku z twoim awansem - ziewnął, po czym rozłożył nieco skrzydła, rozprostowywując je i z powrotem składając. - Jesteś członkiem Zalamu, więc oczywiste, że musiałem cię poznać. Wbrew pozorom powiedziałaś całkiem dużo o sobie...
Odwrócił głowę, obserwując Pas Oriona jasno świecący na niebie.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Pon Sty 11, 2016 8:45 pm

Okej, okej tylko nie wybuchaj... Odetchnęłam głęboko kilka razy. Ardmagar napią moje nerwy do granic możliwości. Zamknęłam oczy. Skierowałam wzrok w stronę lampionów. Jeżeli myślał, że chciałam go uwieść, to był w błędzie. Zachowywałam się normalnie. Nie moja wina, że jestem porażająco piękna. Marzyłam o pisklakach, ale... sama nie wiem. Jeszcze nie wiem.- powiedziałam krótko. Nie odpowiedziałam, bo dałam za wygraną. O, nie! Tylko dlatego, że mój mózg zaprzątały inne ważniejsze sprawy, niż droczenie się z Imlannem. Spojrzałam na niematerialne światełka. W myślach usłyszałam głos. Nereido, pamiętaj, że jesteś wartościowa! Jesteś silną i mądrą smoczycą. Nie poddawaj się. Uda ci się. Wierzę w ciebie. To nie był mój głos. Ale gdzieś go muż słyszałam. Był mi niby obcy, ale tak naprawdę bardzo bliski. Zaraz... co ma mi się udać? Tego nierozumiałam. Głowiłam się nad tym kilka dobrych sekund. Pewnie dowiem się wszystkiego w swojim czasie. W sumie, tak jak zawsze. Kompletnie zapomniałam o towarzystwie smoka. Zrobiło mi się słabo i dziwnie gorąco, choć, jak to w górach bywa, było zimno. Położyłam się. Z trudem łapałam oddech. Bicie mojego serca powoli, powoli zwalniało. W srodku zrobiło mi się ciepło, a zarazem zimno. Dopadł mnie potworny, suchu atak kaszlu. Co się ze mną dzieje?! Chciałam krzycześ, wołać o pomoc, ale słowa ugrzęzły mi w gardle. Imlann! Pomocy...- wychrypiałam, a potem głucho opadłam na ziemię. Byłam, oddychałam, czułam. Nie straciłam przytomności. Wolno biło mi serce i byłam potwornie słaba. Oddychanie przychodziło mi z wielkim trudem. Z zamkniętych oczu, poleciała łza. Nie mam pojęcia dlaczego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Pią Sty 15, 2016 10:43 pm

Imlann nie wiedział właściwie, co zrobić, jednakże widok nieprzytomnej smoczycy niezbyt zadziałał na jego nerwy, nie dlatego, że były stalowe, ale dlatego, że to już nie pierwsza i zapewne nie ostatnia. Jedyną jego myślą było Kolejna... Na prawdę, wystarczyło mu już tej monotonii, to zaczynało się robić na tyle nudne, że Imlann podejrzewał, że wszystko to jest już zbyt nudne, by w ogóle się za to brać, i tak się obudzi, nie musi jej cucić.
Ale była także inna myśl, taka, która sprawiła, że zdecydował, że warto byłoby w sumie zająć się Nereidą. Możliwe, że nawet nie dlatego, że była z jego Ardu... I zapewne ponieważ po prostu powinien tak postąpić, w sumie - czemu niby nie?
A nie, podchodząc do niej, stwierdził, że jednak nie zemdlała. Zarzucił ją więc sobie na plecy, po czym wzbił się w powietrze, odlatując w stronę swojej jaskini - może tam znajdzie kogoś, kto ją do końca ocuci.

[z/t] ciąg dalszy w jaskini Imlanna.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   Pią Sty 15, 2016 10:59 pm

Ktoś mnie podniósł. To mogła być tylko jedna osoba. Drgnęłam kiedy poczułam dotyk na mojej skórze. Oddychałam ciężko, ale serce biło mi trochę szybciej. Nie mogłam otworzyć oczu. Czułam, że wzbijam się w powietrze i lecę. Czułam wiatr, śnieg i zimno. Ale to mi nie przeszkadzało. Ciepło Ardmagara, na którego plecach się znajdowałam, mi w zupełności wystarczyło. I tak, nie mogłabym lecieć o własnych siłach. Ba, stać bym nawet nie mogła. Byłam potwornie słaba i zmęczona. Drgnęłam. I jeszcze raz. Teraz cała drgałam jak porażona prądem. Matko Boska, co się ze mną dzieje?! Uspokoiłam ciało i skupiłam się na tym, żeby przestać się tak trząść jak jakaś galaretka. Nie byłam galaretką! Byłam smokiem! A konkretniej to smoczycą i na dodatek bardzo urodziwą. Powieki kleiły mi się, a oczy potwornie piekły i swędziały. Nie wiem kiedy, ale zasnęłam. Dałam się nieść Ardmagarowi.
Niech się dzieje wola Boża.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Płaskowyż Niezwyciężonych   

Powrót do góry Go down
 
Płaskowyż Niezwyciężonych
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Podręcznik do Zaklęć Złożonych (Rozdział I)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Qashar :: Terytorium Ardu Zalam :: Północne Szczyty :: Orle Szczyty-
Skocz do: