A long time ago in a land far away there was a place where dragons decided to stay.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Siedziba Ardmagara

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Siedziba Ardmagara   Czw Gru 31, 2015 6:59 pm

Jaskinia duża na tyle, by w razie pomieścić całe stado, dość dobrze ukryta, prowadzi do niej długi korytarz szeroki na tyle, by do środka mógł dotrzeć każdy członek stada. Tunel ten często skręca, a nawet zawraca niczym labirynt, testując cierpliwość przybyłego - jeśli jego sprawa jest ważna, to przecież nie zawróci.
Korytarz kończy się gwałtownie, przechodząc w olbrzymią salę wspólną, która, jak już wspomniano, w razie potrzeby może pomieścić cały Ard Zalam. Odbiegają od niej dwa inne korytarze, jeden prowadzący do miejsca, gdzie Ardmagar zazwyczaj śpi i drugi, który pozwoli dotrzeć do jego skarbca, co nie jest radzone nikomu oprócz jego właścicielowi.
Cała jaskinia jest przestronna i dość prosta - o ścianach i podłożu z bazaltowej ściany. W środku panuje temperatura wyższa niż na zewnątrz, prawdopodobnie ponieważ zapewne pod bazaltowymi skałami, wystarczająco głęboko, by do niej nie dotrzeć, znajduje się lawa.
Wskazówką jest to, że wejście, jak i cała jaskinia znajduje się bardzo wysoko, jest to najwyżej położona jaskinia w Błękitnej Dolinie, jednakże rozrzedzone powietrze w jaskini jest bardziej sprężone, zaś fakt ciśnienia raczej nie powinien przeszkadzać smokom zamieszkującym te tereny, w końcu są do tego przyzwyczajone.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 6:50 pm

Niezbyt dużo czasu poświęcił na odnalezienie groty, wiedział jednak, że przez całą tą drogę smoczyca była nieprzytomna, wiedział to i z resztą wolał, by nie widziała, gdzie znajdują się siedziby jak i tereny jego Ardu, gdyby się obudziła - co się na szczęście nie stało - zapewne sam by ją ogłuszył.
Nie było żadnej półki skalnej, gdzie mógłby się zatrzymać, wleciał prosto w korytarz i lecąc przez niego, mimo, że był kręty. To była jego siedziba, znał każdy jej zakamarek i nie przeszkadzało mu, że tunel jest kręty, do sali wspólnej dotarł dość szybko, tam też wylądował na tylnych łapach, po czym, nie składając skrzydeł dla równowagi, delikatnie ułożył smoczycę na posadzce - skomplikowany manewr - po czym sam stanął na wszystkich czterech łapach, czując wreszcie grunt pod nimi.
W sali panował półmrok, widział ją doskonale dzięki swojemu smoczemu wzrokowi, ona na pewno także dostrzegłaby jego. Cóż, widok obcego, mrocznego dość miejsca mógłby ją zapewne nieco przestraszyć, jednakże nie przeszkadzało to Ardmagarowi, cóż, terapia szokowa. Wyglądała na taką, która uważa się za odważną... Chyba czas, by to udowodnić, w ten czy inny sposób, przede wszystkim ukazując, że nie boi się niebezpieczeństwa. Z pewnością była to dość dobra metoda, tego był akurat pewien. Metoda przetestowania jej charakteru.
Miał dość dużo czasu, który spożytkował przede wszystkim na przyglądanie się smoczycy. Była mniejsza i młodsza od niego, jednakże od jakiegoś czasu dorosła, jej łuski nawet ładnie błyszczały w mroku, musiał przyznać, dość urodziwa z niej samica.
Położył się obok wyżej wspomnianej, głowę trzymając w górze. Leżał na boku, nieco znudzony. Po chwili wyciągnął naprzód łapę i zaczął przesuwać nią po boku smoczycy w to i z powrotem. Może to ją obudzi? Ciekawe, co powie na takie jego postępowanie?

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 7:00 pm

//ok, ok, przyzwyczajona do blogów :v//
Coś jak jazda na karuzeli; w dół i w górę, w sposób, w jaki sama często latałam, ale dużo spokojniej. Miarowy szum czy też szelest ogromnych skrzydeł wielkiego smoka. Lecimy już długo, Kapitanie. Czas lądować. Ciśnienie rozsadza mi czaszkę, ale nic mi nie będzie. Przynajmniej dopóki jestem nieprzytomna. Jak być bardziej nieprzytomną niż będąc nieprzytomną? Ważne, że smok zwrócił uwagę. Ciekawe, gdzie zmierzam...
Chwilowy przebłysk świadomości, w którym smoczyca dostała łaskotek i podskoczyła w ramionach oprawcy czy wybawcy, szybko minął. Usłyszała coś jak szym telewizora. Może to tylko jej głowa?
On cię obserwuje, wie co myślisz i jaki będzie twój następny krok. Doskonale wie, gdzie zmierzasz, przeczuwa każdy twój ruch. Twój cień. Zabierasz go wszędzie, ale nie wiesz, kiedy tylko jego widok uratuje cię od zagubienia. I będzie twoim ostatnim widokiem...
Poczuła czyjś dotyk na swoim ciele. Coś mówi mi, że to nie powinno się dziać. Jestem zbyt dumna.
Powoli otworzyłam oczy. Dookoła było ciemno, ale nie pamiętała, czy ostatnio była noc, czy też dzień, tak więc nie zrobiła ta ciemność na niej wrażenia. Jej źrenice zwiększyły się, tak że mogła widzieć swojego oprawcę wybawcę. Nie wiedziała, czy pociąga, czy odpycha ją zachowanie smoka. Zaczęła jednak lekko drżeć. Nigdy nie czuła dotyku innej płci...
Jednak zdobyła się na wypowiedź.
-Nie pozwallasz ssobbie nna zbyzbyt wielele, smsmoku? Dalej drżała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 7:35 pm

Zauważył, że ta odzyskała przytomność. To dobrze, w tym stanie zdecydowanie bardziej mu się podobała, patrząca na niego z zadziwieniem, nie wiedząca, co powiedzieć... A jednak tym razem, w przeciwieństwie do poprzedniej sytuacji, przynajmniej chciała się odezwać, aż w końcu to zrobiła - swój cel po części osiągnął, miał jednak jeszcze dalszą część planu, zastanawiał się, czy i ona przyjdzie mu równie szybko i pomyślnie - miał nadzieję, że tak. Jedyną jego reakcją na jej słowa był jednak tylko uśmiech, szeroki, pełen przebiegłości i sprytu, uśmiech kogoś u władzy, kto właśnie zrealizował swój plan.
- Zbyt wiele? - spytał retorycznie. - Nie sądzę... Wręcz przeciwnie, pozwalam sobie na zbyt mało. Byłaś nieprzytomna... Jak się czujesz?
Jakby dla podkreślenia swoich słów, przestał przesuwać łapą po boku smoczycy, zamiast tego jednak zatrzymał ją po jego środku, wiedząc, że póki co nie zamierzał się stąd ruszyć, mało tego, zamierzał sprawić, by ta sytuacja rozwinęła się w coś innego, pragnął, by smoczyca złożyła jego wylęg.
Od razu wyczuł, że tamta drży, zastanawiało go tylko, z jakiego powodu.
- Cała się trzęsiesz, boisz się, czy ci zimno? - zadał jej pytanie, w sumie nie wiadomo dlaczego. - Może cię ogrzać?
Cóż, faktycznie sprawdzał, jakie są jej granice, ale co na to poradzić? Taki już z niego był zimny drań, ponoć bezuczuciowy. W sumie, nawet jeśli, absolutnie mu to nie przeszkadzało, smoczyca była ładna, on był przystojnym i silnym samcem, dlaczego by nie spróbować jej uwieść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 7:51 pm

Vavoice też nie mogła nic na to poradzić.
Jestem rozdarta. Maniery, czy przetrwanie gatunku... Nie wiem, co będzie większą ujmą na honorze. Nie, nie boję się ciebie, smoku. Po prostu cię nie znam. Po za tym, nie mam rui, nie zajdę więc w ciążę. Czy to będzie tylko wybryk, czy jednak lepiej do tego nie dopuszczać? Jest Ardmagarem. Już dawno to odkryłam. Jest więc odpowiednią partią dla mnie. Ale... Czy tego nie powinno się robić z miłości? Co jak co, on mnie nie kocha. Trzeba znaleźć wyjście...
Delikatnie wysunęła się, a raczej wyturlała spod łapy smoka.
-Jak dla mnie, jest to jednak zbyt wiele. Wierzę, że mnie stąd wypuścisz, albo rozkochasz w sobie. Nie jestem gotowa... Brzydzę się was, bo was nie znam. Samców.
Zaczęła kierować się w stronę wyjścia z komnaty.
/Iml, pisz szybko! ;D/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 8:08 pm

Ruja? U smoków takie pojęcie przecież absolutnie nie występowała, mogli stworzyć ich piękny wylęg, kiedy tylko miałaby na to ochotę. Kompletnie nie rozumiał jej reakcji, w końcu była piękna, młoda, silna i dorosła a on był Ardmagarem, czyż nie? Dostała szansę od życia, na jej miejscu by ją wykorzystał... Oczywiście, gdyby był samicą i miał do czynienia z Ardmagarem. Od razu uznałby, że go uwiedzie, w końcu zawsze mogło to oznaczać dostęp do władzy. Ale on sam był samcem, w związku z czym nigdy nie poddałby się żadnemu samcowi, z resztą, coś takiego uznałby z pewnością za dość obrzydliwe. Zdecydowanie wolał samice, oj, zdecydowanie.
Widząc, że smoczyca z jednej strony ucieka, a z drugiej chciałaby z nim zostać, uznał, że należy ją w sobie rozkochać. Był już tak blisko celu, nie zamierzał odpuszczać tak szybko, oj, nie zamierzał... W końcu przecież zawsze w ostateczności, jeśli ta uzna, że woli uciec, mógł ją porwać, była na jego terenach, jego własnych i na terenach jego Ardu także, mogła się znaleźć w lochach i tam spełniać szalone pragnienia Ardmagara, albo też razem z nim w szczęściu wychować tu wylęg, kto wie, może nawet dołączyć do jego Ardu i żyć w zaszczytach? Tyle o ile.
- Boisz się, piękna, aczkolwiek z drugiej strony chcesz tego - skomentował tą sytuację, patrząc na nią. Nie podniósł się nawet, pokazując, że póki co - nic na siłę. - zastanawia mnie jedynie to, czego tak na prawdę się boisz. Słyszałem bowiem, że strach należy przezwyciężać...
Uśmiechnął się zarazem przebiegle i rozbrajająco, uważnie ją obserwując.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 8:23 pm

Pamiętam, że kiedyś przeżywałam coś takiego jak ruja. I... Chyba to mi zostało, sądząc o śladach, które zostawiła pod Drzewem...
Nie nazywaj mnie piękną, kidy jeszcze do ciebie nie należe. W końcu wzięła się w garść. I tak, jest mi zimno.
Grała na zwłokę, przyznała to w duchu. Ale potrzebowała chwili na opracowanie planu.
Wiem.
Biała się, że wylęg zakończy jej wolność. Że już zawsze będzie musiała zajmować się potomstwem smoka, którego prawie nie zna, a już na pewno nie kocha. Co mogła zrobić w tej sytuacji? Cieszyła się, że nie ma rui, czyli słabości lub wielkiego zaszczytu, jakiego zgotował jej los. Powinna ona nastąpić za minimalnie kilkanaście dni, a to duuużo czasu... Na co?
Dodatkowo, nieznajomy i tak zdradzałby ją. Była tego prawie pewną. Postanowiła więc trochę postawić na swoim.
Jestem Vavoice. Odwróciła niestety dla niej, chciała się tylko odwrócić tak, by nie patrzeć Mu w oczy, a zalotnie zakręciła ogonem, odwracając się tyłem do samca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 8:37 pm

Zaśmiał się tylko, patrząc na nią ze skupieniem i uwagą. Wiedział, co chciała powiedzieć, cóż, nic nie mógł na to poradzić, jej decyzja, niechże sobie robi, co chcę. W końcu zawsze mógł ją porwać, chociaż zapewne ona, tak, jak i on, wolałaby, by nie znalazła się w lochach, doskonale wiadomo było, że jest to niezbyt miłe miejsce, a wizyta tam dla smoczyc może się skończyć różnie.
Z drugiej strony, nie to nie, znajdzie sobie inną. Co zaś do zdrady... Jak można było mówić o zdradzie, kiedy oczywiste od początku jest, że Imlann ma bądź miał będzie więcej niż jedną partnerkę, nie zamierzał się ograniczać, mógł sobie na to pozwolić. Jego siła i pozycja w hierarchii sprawiały, że byłby w stanie ochronić więcej niż jedną smoczycę i ich potomstwo.
- Ja jedynie stwierdzam fakt, jesteś urodziwa - kontynuował, wiedząc, że tak czy siak postawi na swoim. - Skoro jest ci zimno... cóż, oczywiście, możesz się też ogrzać o skały, w sumie kolor mają podobny do moich łusek... Uważaj, efekt może być podobny - wstał powoli, ziewając, przez co ukazały się jego długie, białe zęby, przy jego wzroście oczywiste było, że te były dłuższe od zębów samicy. Po chwili przeciągnął się, nieświadomie w ten sposób ukazując jeszcze lepiej swoje dość dobrze rozwinięte mięśnie, to, jak poruszały się pod skórą, sygnalizując jego siłę... A potem usiadł, przyglądając się samicy, nie bojąc się spojrzeć z daleka gdziekolwiek bez jakiegokolwiek skrępowania. - Imlann - odpowiedział jej. - chociaż radziłbym mówić Żelaznołuski - o ile nie chcesz stracić czegoś więcej niż...
Widząc to, jak zmienia się jej zachowanie, jedynie lekko przekrzywił głowę ze zdziwieniem, poza tym jednak nie okazał większego zainteresowania.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 8:46 pm

Zastanawia się, co by było, gdyby był dwunogiem. Czy zachowywałby się tak samo?
Nie wiedziała co zrobić. Może poddać się? Nie. Może dać upust swoim emocjom i instynktom, niż się chamować?
Żelaznołuski. Piękne imię. Wiedz tylko, że mam problemy z płodnością oraz nie posiadam rui.
Była bliska oddania się smokowi. Ale... Zdenerwowała się, że ją uwięził i gwałci jej umysł i emocje. Podeszła i... Uderzyła smoka łapą, z łobuzerskim uśmiechem. Taka jestem. Chcesz? Zrobiła to jeszcze raz, uśmiechając się jeszcze szerzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 9:44 pm

Zaśmiał się tylko cicho, słysząc takie wymówki. Doskonale zdawał sobie sprawę, co kombinuje smoczyca, aczkolwiek nie próbował jej w tym przeskoczyć. Próbuje go do siebie zrazić lub zrobić cokolwiek innego, by mogła uciec... A przecież najlepsze jest to, że nikt jej tu nie uwięził, co z kolei Imlannowi wydawało się być co najmniej dziwne.
- Nonsens, po prostu jeszcze nikt tego nie sprawdził - powiedział, patrząc na nią z przekąsem. - Nie możesz mieć takiej pewności, skoro nigdy nie próbowałaś. Z resztą, każda dorosła smoczyca jest w stanie złożyć wylęg.
Widział, jak do niego podchodzi, jednakże nie zwrócił na to aż takiej zbytniej uwagi, błękitna powoli zaczynała go nudzić... Ale jeśli się znudzi Imlannowi, to i tak tu zostanie, tyle tylko, że będzie się kurzyć w jakimś koncie... "Już się zepsułeś i wiem co zrobię, wymienię ciebie na lepszy model" jak to głosiła pewna dość stara już polska piosenka.
Kiedy uderzyła go za pierwszym razem, nie zareagował, jednakże poczekał na to, co ta postanowi powiedzieć... I faktycznie, rzekła coś, czego się właściwie spodziewał... Co do uderzenia, niezbyt zabolało, był od niej dwa razy silniejszy i na oko mniej więcej trzy metry bardziej rozwinięty, jeśli chodzi o gabaryty.
- Zależy czego... - odpowiedział niezbyt zagadkowo. - To, że tak postępujesz, oznacza jedynie, że wzbudzam w tobie emocje.
Kiedy spróbowała uderzyć go ponownie, objął ją szybko prawą przednią łapą, za plecami, przyciskając ją do swojej muskularnej piersi. Doskonale wiedział, że nie to miała na myśli, no, ale lepiej postąpić tak, niż odwdzięczyć się tym samym, w końcu wtedy mógłby zrobić jej krzywdę.
- Pamiętaj, że zawsze możesz sobie stąd iść.
Po chwili opuścił ją, po czym odszedł kilka kroków i położył się na środku jaskini. Obrócił się na bok, patrząc w jej stronę, lekko unosząc głowę i część szyi, zastanawiając się, co też postanowi ona zrobić.
- Ale też zawsze możesz... zostać. Nie wiem, jak tobie, ale mnie ta opcja podoba się bardziej.


Ostatnio zmieniony przez Imlann dnia Wto Sty 05, 2016 10:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 9:54 pm

Wiem, że to, że przestał się mną interesować, powinno sprawić, abym czuła się lepiej, wolna i nieokiełznana. Jednakże, chłód Imlanna zbudził mój niepokój i smutek. Zdałam sobie sprawę, że emocje towarzyszące nam na początku, teraz już wygasły. Pożądanie nie trawiło już ani mnie, ani Jego. Mimo wszystko miałam nadzieję, że to skończy się to inaczej. Byłam zawiedziona. Chwila. Czy on przypadkiem nie udaje? Taka szybka zmiana nastroju... Niemożliwe. Dodatkowo widziałam, jak wodzi za mną wzrokiem. Dalej mnie pożąda. Mam dwa wyjścia, albo wyjdę, albo mu się poddam. Innej opcji zwyczajnie nie ma. Chyba że...
Wiedziała, że jest atrakcyjna. Jej pociągłe linie, długie skrzydła, opalizujące łuski... Prawie żaden smok nie mógł jej się oprzeć. A na pewno nie taki męski, jak Imlann.
Położyła się koło niego. Miała już dosyć tego cyrku. Chciała albo zrobić jedno, albo zrobić drugie, a nie tak tkwić bez celu. Przymknęła oczy okolone firanką rzęs. Zaczęła odpływać w królestwa snu, wciąż będąc jednak na jawie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 05, 2016 11:01 pm

Widząc nagłą zmianę jej reakcji, pojął, że tak w zasadzie zależało jej niemal tak bardzo jak jemu, o ile nawet nie bardziej. W tej chwili spojrzał na sytuację nieco inaczej, bardziej racjonalnie. Może po prostu się wstydziła, chociażby tego, że była młoda, nigdy wcześniej nie zdawała sobie z tego sprawy i zdecydowanie po prostu bała się swoich uczuć? Zapewne tak, Imlann na szczęście tego nie wiedział, w obecnym życiu nie miał okazji się zakochać... I prawdopodobnie - na szczęście - nigdy nie będzie to miało miejsca, co już należy zdecydowanie zaliczyć do plusów.
- Zasypiasz? - spytał, szepcząc wprost do miejsca na głowie, gdzie znajdowały się smocze uszy, oczywiście, bez wykształconej małżowiny, ludźmi nie byli. Uśmiechnął się do niej lekko, przymykając oczy, po czym wręcz bezceremonialnie rozłożył jedno ze skrzydeł i położył je na niej, tworząc swoisty baldachim i obejmując ją. Jednocześnie też znów jej dotknął, ale co na to poradzić... Na chwilę uniósł wyżej wymienione skrzydło, by połaskotać bok smoczycy jego końcówką, po czym znowu położył je na niej, leżąc częściowo na brzuchu, częściowo na boku, zaraz potem powędrowała tam jego łapa, by lekko gładzić ją po boku, Imlann nie zrobił jednak nic więcej bez wyraźnej zgody z jej strony, jedynie łapą gładząc jej bok i łaskocząc ją po nim z lekkim uśmiechem na pysku.
Tak, czy siak, cokolwiek miało się zdarzyć, on spać nie zamierzał, niezależnie od tego, co miał robić w zamian.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 8:47 am

Imlann spytał się jej, czy zasypia. Kto tak powiedział? Spać wcale nie zamierzała, po prostu uważała, że to, czego nie widzi, jest mniej straszne.
Żelaznołuski albo Wielki położył na niej swoje ogromne skrzydło, tworząc nad Vavoice swoisty namiot. W końcu nie było jej tak zimno, nie była wszakże przyzwyczajona do tutejszych mrozów.
Na łaskotki smoczyca nie zareagowała, choć musiała walczyć że sobą. Naprawdę miała łaskotki i nie wiedziała, skąd Imlann to wie. Imlann gładził ją po boku, tak jak coś małego i kruchego, a jednocześnie bardzo cennego. Ona zaś otworzyła oczy, aby rzucił mu bardzo szybkie spojrzenie, po czym znowu zamknęła ślepia. Nie mogła jednak walczyć z jedną rzeczą. Najpierw przez jej ciało przeszedł mocny dreszcz, a potem szybko i cicho zamruczała, jak mały kotek. Podobało jej się to, mimo niepewności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 1:34 pm

Ośmielony jej zachowaniem uśmiechnął się jedynie, widząc, że ta tylko udaje, że śpi. Może po prostu się bała, dlatego leżała tak z zamkniętymi oczami? Cóż, jeśli tak, oznaczało to dla niego jedynie, że powinien go ośmielić, co też z resztą zamierzał zrobić, nie chciał leżeć tu tak bezczynnie przez cały księżyc.
Bez problemu zauważył, że na chwilę otworzyła oczy, aby się mu przyjrzeć, w końcu przecież cały czas wpatrywał się w nią, pod jego skrzydłem, które trzymał i nad swoją głową, którą teraz przesunął tak, by czubkiem pyska dotykać jej potylicy i uśmiechnął się szerzej. Poczuł, jak ona drży i uśmiechnął się jeszcze szerzej, po czym podgryzł ją lekko w potylicę, okazując w ten sposób zarówno swoją władzę wobec niej, ale i jednocześnie zrobił to na tyle lekko, by było pieszczotliwie. Słysząc, że mruczy, lekko przesunął czubkiem pyska po całej długości tyłu jej szyi i położył się na brzuchu, unosząc tym samym skrzydło tak, że, miast jej dotykać, dawało jej cień jak baldachim.
- Nie śpisz przecież, kociaku... - powiedział. - Dlaczego więc udajesz?
Złożył skrzydła, by przysunąć się jeszcze bliżej niej i opuścił pysk w jej stronę, kładąc go na jej łopatce. Ponownie objął jej bok i brzuch jedną ze swoich łap, po czym uśmiechnął się i uznał, że chyba czas już zadać pewne pytanie. - Vav, czyżbyś się bała?
Ponowne czule podgryzł ją w potylicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 2:23 pm

Pozwoliła dalej rozwijać się sytuacji. Czuła, że Imlann się niecierpliwi. Ona nie chciała się na to zgodzić. I on, i ona byli dla siebie jak trucizna, ale jedna toksyna zwalczała drugi jad.
Jego oczy świeciły jasnym, niebieskawym blaskiem. Może to kolor pożądania, a może to odbicie moich łusek? Tak, nie można było tego tak przeciągać. Potrzebna była decyzja, a Stalowy już ją podjął. Teraz pora na Vavoice. Wiedział już, że samica nie śpi. Trzeba coś zrobić.
Samiec był wtulony w jej łopatkę, i było to całkiem przyjemne. Znowu zamruczała. Zrób to.
Otworzyła oczy. Spojrzała w twarz Srebrnemu.
-Nie boję się.
Lekko się uśmiechnęła i położyła swoją głowę na szyi samca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 3:44 pm

Tu należy chyba napomknąć, że Imlann nie ma szarego koloru łusek, jego łuski są czarne, a jedynie mają połysk, dlaczego i czym ludzie sugerują się, że jest jakiś szary? Żelazo jest czarne i mocne, może to stąd wziął się przydomek "Żelaznołuski", hmm?
- Czy aby na pewno? - spytał się jej. - A może po prostu próbujesz udowodnić, że się nie boisz... A wcale tego nie chcesz?
Co za herezje, oczywiście, że tego chciała, a przynajmniej Imlann był o tym przekonany, jedynie droczył się z samicą, pewien, że jej również na tym zależy, na ich wspólnym wylęgu i przyszłości. W końcu mogłoby to być dość ciekawe.
Przesunął łapą po jej szyi, gdy na jego znalazła się jej głowa. Wstał powoli, tak, by jej szyja z niej nie opadła, uśmiechając się do niej, może, by dodać jej otuchy, a może, by okazać zadowolenie z jej decyzji, tego akurat nie dane mu się było teraz dowiedzieć, z resztą, nie zastanawiał się nad tym. Kiedy jego łapa dotarła do kolców, lekko przesunął pazurem po każdym z nich, wydały metaliczny, dość głośny zgrzyt, który rozległ się echem po jaskini.
- Każdy smok umie kłaść bądź stroszyć swoje szpikulce... Bądź łaskawa położyć swoje - nie chciałbym się na nie w międzyczasie nadziać. Swą myśl w tym zdaniu zaakcentował na tyle mocno, by raczej bez problemów to zrozumiała. Na chwilę spiął mięśnie sterujące jego szpikulcami, by dotknęły łusek na jego plecach, by pokazać jej, jak to się robi, po chwili jednak nastroszył je, by wyglądały niczym sztylety, ostre i czekające na walkę. Był samcem, nie musiał ich kłaść... Jeszcze raz przesunął pazurami po jej szpikulcach, po czym powrócił do gładzenia jej szyi, rozkładając nieco swoje olbrzymie skrzydła.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 4:02 pm

//Ciicho, uznajmy, że ma ciemno popielate łuski Razz //
Być może, ale teraz już nie ma odwrotu. Nie wiedziała, czy tego chciała, ale klamka już zapadła. Całkiem możliwe, że robiła to z czystej ciekawości, z powodu nowych wyzwań, a może aby tylko nie okazać strachu samcowy, by nie wyjść na tchórzliwą?
Dochodził już czas pojednania. Imlann pokazał jej, jak ma położyć  swoje płytki na grzbiecie. Powtórzyła to, przy okazji zdając sobie sprawę z mięśni, które miała zawsze spięte, zawsze gotowe do walki. Nigdy tego nie robiła. Ciekawe, Imlann, czy Imlann też... Choć jest Ardmagarem. To niemożliwe.
Coś przeskoczyło w jej sercu. Już naprawdę się nie bała. Przykucnęła, odwracając szyję i głowę, aby wcisnąć swój język do jego paszczy, delikatnie przy tym szczypiąc jego wargi i nozdrza kłami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 4:33 pm

Uśmiechnął się szerzej, a jednak, faktycznie się nie bała. Cóż, była całkiem odważna, jak na kogoś kto nigdy tego wcześniej nie przeżył, w końcu, w tym wieku raczej nie mogła być już matką wylęgu, z drugiej jednak strony, kto wie? Wnioskując jednak po jej niezdecydowaniu, uznał, że raczej nigdy nie miała potomstwa. Cóż, w takim razie to już chyba czas najwyższy.
- Miałaś już pisklęta? - zapytał się jej. - I czy jesteś pewna, że tego chcesz...?
Kiedy poczuł jej język na jego zębach, rozwarł nieco swoją paszczę, jednocześnie wsuwając swój język do jej pyska. Zdecydowanie był on nieporównywalnie większy, tak z resztą jak i cały Imlann gdyby spojrzeć na niego jak i na nią i porównać ich razem, jemu jednakże to absolutnie nie przeszkadzało, chociaż możliwe, że dla niej okaże się pewną trudnością... Tego wiedzieć nie mógł, nigdy nie postawił się w sytuacji smoczyc.
Po chwili jego język z powrotem znalazł się w jego paszczy, zamiast tego samiec lekko złapał za jej jęzor, przygryzając ją delikatnie, po chwili robiąc to samo z jej dolną wargą. Uśmiechnął się do niej szeroko, po czym jej łapa znalazła się na jej karku, przysuwając ją do niego tak, że ich piersi zetknęły się, w którym to celu zresztą musiał się nieco zniżyć, w końcu był o wiele wyższy od niej, z jakieś trzy metry... Z resztą, po ostatnim polowaniu urósł nieco, to trzeba było zdecydowanie przyznać.
Wracając jednak do tematu, łapą przesunął po jej położonych już kolcach. Zapewne gdyby nic z nimi nie zrobiła i tak by sobie poradził, tak jednak będzie mu zapewne wygodniej. Po chwili jego druga łapa także znalazła się na jego plecach, gładząc je, smok rozłożył skrzydła, by lepiej utrzymywać równowagę i czekał, aż smoczyca wstanie i odwróci się do niego tyłem.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 5:12 pm

Właśnie w tym momencie zapragnęła mieć gniazdo z Ardmagarem i wychowywać ich pisklęcia. Wyobrażał sobie, jak ona wraz z Imlannem siedzą pokryci promieniami słońca, a ich pisklęta biegają dookoła nich z wesołym jazgotem. Naprawdę tego pragnęła, przestała bać się odpowiedzialności.
Zastanawiała się nad imionami dla smoczków. Może na pierwsze litery ich imion? A może nadadzą im godność od ich cech?
Prawie że czuła, jak komórki jajowe w jej ciele już się rozmnażają, ale to nie był ten moment. Pragnęła tego gniazda, ale bała się, że coś pójdzie nie tak. Nie dała jednak tego po sobie poznać. Już, Imlannie. Nastał ten czas. Odwróciła się.
//będzie rzut K12 xD//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 5:51 pm

Uśmiechnął się tylko, kiedy ta wypowiedziała te słowa i odwróciła się. Wiedział, że w końcu ją przekona i że w końcu ta zacznie myśleć racjonalnie, że w końcu ulegnie mu, tak się też z resztą właśnie stało. Imlann nie mógł ukrywać już dłużej swojego zniecierpliwienia, o ile wcześniej ono nie występowało, o tyle teraz wręcz nie był w stanie dalej czekać, powstrzymywał się jednak ze względu na smoczycę.
Słysząc "Nastał ten czas" poczuł się, jakby uczestniczył właśnie w bardzo dostojnej i poważnej chwili, a nie jedynie przygodnym spotkaniu dwóch niemal nic nie wiedzących o sobie smoków. Mimo tego jednak nie wytrąciło go to z równowagi, smok dalej uważnie przyglądał się swojej niedoszłej partnerce. Miał ochotę odpowiedzieć, że faktycznie już czas najwyższy i że powinno stać się to już dawno temu, jednakże darował to sobie, gdyż miał teraz ochotę także na coś innego i to ona przeważyła nad chęcią mówienia. Jak to bywa, "mowa jest srebrem, a milczenie złotem..." Z drugiej strony jednak, taśma jest srebrna, co powinno w sumie nieco zastanawiać.
Stanął za smoczycą, by przesunąć pyskiem po jej grzbiecie i uśmiechnąć się do niej przebiegle. Niewiele czasu minęło, a naskoczył na nią, podtrzymując część swojego ciężaru na tylnych łapach, jednakże wiadomo, lekki nie był i trochę spaść na nią musiało. Tuż po chwili jego łapy zaczęły gładzić jej łopatki, by po chwili przesunąć się po całej długości jej boków i zatrzymać się na miednicy, gdzie już pozostały, trzymając ją delikatnie, chociaż stanowczo, gdyż nie raz niedoświadczone smoczyce, pełne emocji i ewentualnie przestraszone potrafiły odskoczyć, a Imlann nie miał ochoty odnieść przypadkowych ran, zwłaszcza w takiej chwili. Jego twarde łuski zapewne obroniłyby go przed jej szpikulcami, jednakże miał też oczy, pysk i inne wrażliwe części nieokryte łuskami, które mogłyby zostać przez nie uszkodzone.
Już po chwili przybliżył się do smoczycy i znalazł się w niej, wykonując spokojne i głębokie ruchy, głównie po to, by przyzwyczaiła się do sytuacji i by to jej było miło.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 6:35 pm

Przebiegły uśmiech powinien dać do myślenia smoczycy, jednak ona niczego się nie spodziewała. Przesunął pyskiem po jej łuskach na grzbiecie, troszkę tak, jakby ją głaskał. Vavoice brakowało tej czułości, ale miała też ochotę na trochę ognia. Samiec podskoczył, po czym znalazł się na jej plecach. Jej łapy nieco się ugieły, gdy Iml zjeżdżał na jej miednicę. Uff... Było ciężko.
Nie była gotowa na ból. Po jej tylnych nogach pociekło sporo ciemnoszkarłatnej krwi. Arcymag sprawiał jej naraz ból i przyjemność, tak jak zimno i gorąc, jak wodą i ogień. On w niej pulsował, ona parę razy jęknęła. Był bardzo ciężki. Nie wiedziała co zrobić.


Ostatnio zmieniony przez Vavoice dnia Czw Sty 07, 2016 8:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 7:22 pm

// ale smoki nie mają małżowiny usznej... xDD A przynajmniej Imlann nie ma.

Widząc, jak odwraca się w jego kierunku uśmiechnął się i zwolnił jeszcze bardziej, delikatnie poruszając miednicą, by samica mogła spokojnie przyzwyczaić się do zaistniałej sytuacji, widział przecież, jak pełna nerwów, emocji i jego samego była, on zaś starał się ten stres z jej strony jak najbardziej ograniczyć, kto wie, czy nie będzie to przecież powtórzone jeszcze raz? On z pewnością chciałby to w przyszłości powtórzyć, chociaż, trzeba to było przyznać - bywało lepiej i liczył, że smoczyca weźmie w tym jakiś bardziej czynny udział, zamiast tylko stać jak kłoda, to przecież tak, jakby martwa była.
Jednak nie mógł wiecznie się tak wlec, przyspieszał więc co chwilę, pogłębiając też ruchy na tyle, na ile się odważył za każdym razem, gdy uznał, że smoczyca jest już na to gotowa. Chciał, by nigdy tego nie zapomniała i, by zapamiętała to jako miłe wydarzenie. Umocnił swoje łapy na jej miednicy w pewniejszym chwycie, by przytrzymać ją lepiej i przysunąć bliżej siebie, jeśli sama nie chciała się ku niemu cofnąć, po czym schylił głowę, łapiąc ją zębami za kark. Robił to na tyle lekko i w miarę czule, by nie przebić skóry, z jednej strony okazując dominację, z drugiej czułość, a z trzeciej po prostu by przytrzymać ją, kiedy przyspieszył gwałtowne, czując, że zbliża się do końca. Kiedy tam dotarł, znieruchomiał i zalał ją swoimi genami, z których część wydostała się na zewnątrz, po czym opadł na nią, zrzucając więcej ciężaru na jej grzbiet i nie przejmując się jej szpikulcami, które zazgrzytały w kontakcie z jego łuskami. Przesunął łapy w pobliże jej brzucha, przytulając ją, zaś głową sięgnął w przód, by pogładzić ją po pysku. Wykonał jeszcze kilka spokojnych, bardzo głębokich ruchów, po czym zsunął się z niej i usiadł, czekając na to, jak zareaguje.


_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 7:32 pm

Nie czułam, aby coś się zmieniło, nie czułam, że zostałam zapłodniona.
Coś połaskotało ją w brzuchu, coś jak motylki, ale o wiele mocniejsze. Geny i komórki rozrodcze Imlanna powoli skapywały na podłogę. Potem samiec usiadł.
-Ja chce jeszcze! Zadziornie na niego patrzyła, i mówiła otwarcie to, co myślała. Nie zaszła jeszcze w ciążę, ale już nie o to chodziło, ale o samą bliskość Ardmagara.
Podeszła powoli do niego, jak najbardziej zalotnie, kręcąc miednicą. Końcem ogona musnęła jego łeb, kiedy od wracała się i stawała w rozkroku, gotowa do powtórzenia i niezmordowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 8:58 pm

Ardmagar zaśmiał się jedynie, odgłos ten rozszedł się echem po jaskini Imlanna. Tak na prawdę sytuacja wcale go nie śmieszyła, w sumie można nawet powiedzieć, że decyzja samicy podobała mu się. Mimo tego jednak nie zareagował na jej słowa, tylko spojrzał na nią i siedział tak, przyglądając jej się z uśmiechem. Nie było źle, ale zdecydowanie bywało lepiej i samiec czuł się nieco zawiedziony, nie dał jednak tego po sobie zbytnio poznać.
- Jeśli chcesz... to bierz - powiedział ze śmiechem, po czym położył się na ziemi, drocząc się z nią.
"Bierz co chcesz, plazmę bierz, blue-raya też" jak to mawiała pewna reklama.
Wyraźnie był w nastroju do tego typu żartów i nic nie mógł na to tak właściwie poradzić. Ponownie się do niej uśmiechnął, po czym odwrócił się, leżąc na plecach i uniósł nieco głowę, odrywając też szyję od ziemi.
- Zawsze chciałem zobaczyć, jak to jest ze strony samicy, od dołu - powiedział, uśmiechając się przewrotnie, przewrócił także oczami. Niby uśmieszek miał szyderczy, a niby patrzył na nią z czułością.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 06, 2016 9:13 pm

-No cóż, trudno to opisać. Zaś miałam się perliście. Czułam, jak komórki w moim ciele zaczynają się dzielić, aby stworzyć zupełnie nowego, innego smoka. Ciekawe, jaki będzie? Czarny, jak Imlann, czy raczej błękitny jak ją? Czas pokaże.
Podeszłam do Ardmagara, który siedział na podłodze jaskini. Położyłam mu głowę pomiędzy jego przednimi a tylnymi nogami, tak, że leżała pod jego brzuchem. Kiedy ległam na dole jaskini, było mi naraz zimno od chłodu skał, i naraz ciepło od bliskości mojego partnera.
Co będzie teraz, Imlannie? Zamruczałam znowu.
//Chwilę (2 godz.) mam komputer ^^//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   

Powrót do góry Go down
 
Siedziba Ardmagara
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Siedziba wojskowa + poligon
» Siedziba Thralla
» Siedziba ZRV w Yokohamie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Qashar :: Terytorium Ardu Zalam :: Błękitna Dolina-
Skocz do: