A long time ago in a land far away there was a place where dragons decided to stay.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Siedziba Ardmagara

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Czw Sty 07, 2016 8:00 pm

Uśmiechnął się jedynie, czując, jak położyła się na nim, po czym uniósł nieco głowę, patrząc na nią z widocznym w oczach zadowoleniem. Doskonale wiedział, że mogła się spisać lepiej, nawet, jeśli nigdy nie miała z tym do czynienia, po prostu zdając się na instynkt, ruszyć się, zamiast stać sztywno jak kłoda... Jednakże nic nie mógł na to poradzić, taka była, z resztą, kto wie, może w międzyczasie to przemyślała i się tego i owego nauczyła?
- A co chciałabyś, by było? - powiedział, uśmiechając się do niej nieco sennie. Może warto by było, gdyby go rozbudziła? W końcu leżący samiec najprawdopodobniej i tak niewiele mógł w tej sprawie zrobić, ale ona zapewne mogła mieć na to dość duży wpływ, zapewne kilka pomysłów jej mogło przyjść do głowy na rozbudzenie starszego od niej smoka.
Drgnął lekko, poza tym jednak nie okazywał żadnych oznak emocji poza sennością, która w końcu zaczęła go opanowywać na tyle, że zaczął przymykać powoli oczy... Obraz rozmazywał się mu zupełnie, jakby był we mgle albo raczej patrzył na świat niczym przez mleczne szkło. Co prawda widział swoją partnerkę spod półprzymkniętych powiek, jednakże nie przeszkadzało mu to kompletnie, całe to zamglenie... Jeśli chciałaby go skrzywdzić, nie miała szans, mogła co najwyżej odlecieć... Czego zapewne by nie chciał.
Po chwili opuścił głowę, kładąc ją na ziemi, a jego oczy zamknęły się, smok jednak nie spał, zastanawiając się, w jaki to też sposób obudzi go Vavoice.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Czw Sty 07, 2016 8:14 pm

//Osz ty xd//
Ona też powoli zaczynała przysypiać. Trzeba rozgrzać atmosferę, to nie może się tak skończyć, oj nie!
Wstała, i naparła całym ciężarem ciała na samca, swojego partnera. Przewróciła go, z wielkim wysiłkiem. Zaczęła  powoli lizać go po łbie, przesuwając się powoli w dół jego szyi. Twarde łuski drapały ją w język, co sprawiało, że miała nadzieję, było to tak samo przyjemne dla niej jak dla samca.
Kiedy odjechała do łopatki, zjechała po niej aż do łokcia, zaczynając rozlizywać jego brzuch. Szła z tym coraz niżej, schodząc na podbrzusze, zapuszczając się w niebezpieczne regiony, a gdy w końcu tam dotarła, z zadowoleniem wyczekiwała reakcji Imlanna.
Specjalnie lizała go tam coraz to zapamiętalej, co jakiś czas lekko przyszczypując ząbkami.
-Podoba ci się? Zapytała zadziornie.
Wsunęła się pod samca i cofnęła się do jego tylnych nóg, zmuszając go do wstania.
-Dawaj!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 08, 2016 10:17 pm

Uśmiechnął się do niej jedynie z uśmiechem bardzo łatwym do zauważenia na jego uzębionym pysku. Zdecydowanie podobał mu się właśnie taki obrót sprawy, kiedy to ona przejęła troszeczkę inicjatywę. Smok rozbudził się, jednakże, mimo, że drżał i nawet czasami pomrukiwał, miał zamknięte oczy, możliwe, że po prostu chciał się cieszyć chwilą. Nieco uchylił jedno oko, potem zaś zamknął je znowu, możliwe, że chciał ją przekonać, że nadal śpi, by dalej go budziła w ten jakże przemiły sposób. Wiedział co prawda, że długo tak nie wytrzyma... Ale chciał, by potrwało to jak najdłużej.
Nie odpowiedział na jej pytanie, dalej - dość nieudolnie - próbując udawać, że zasnął. Mimo tego w pewnym momencie nie wytrzymał i, kiedy cofnęła się, nagle, zamiast leżąc na skale, na plecach, nagle znalazł się na niej, na brzuchu, uśmiechając się. Ledwo się opanowywał, jednakże mimo tego, nic nie zrobił, jedynie półleżąc na niej, z głową na jej szyi i łapami nawet dotykającymi ziemi, gdyż nie do końca umożliwił jej wstanie. Łapami gładził jej szczupłe boki i żebra, ciesząc się z dotyku jej łusek. Miał nadzieję, że smoczyca nie uzna, że warto "przez przypadek" nastroszyć szpikulce, przeżyłby to, ale raczej miłe by to nie było.
Z pewnością w końcu wstała, a, kiedy to zrobiła, nie powstrzymywał jej, a jedynie zsunął się z niej nieco, przesuwając łapami po jej bokach, po czym zatrzymując je na jej biodrach. Smoczyca podobała się mu, to było oczywiste już od samego początku, nie pomyślałby jednak, że pozwoli mu się sobą nacieszyć w tym stopniu.
Po chwili znalazł się w niej, wykonując dość energiczne i szybkie ruchy. Ponieważ przeżyła to już raz, to z pewnością nie musiał się hamować, przyspieszał więc stopniowo, mając nadzieję, że tym razem ona też da coś od siebie.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 08, 2016 10:28 pm

Imlann znowu się we mnie znalazł. Cofnęła się, tak, aby znalazł się jak najgłębiej. Nie czekała, aż wstrzyknie jej kolejną porcję swoich genów. Specjalnie cofnęła się jeszcze troszkę się cofnęła, po czym gładko i delikatnie wyślizgnęła się z jego łap i z jego uścisku.
-Możemy to robić codziennie, jeśli tylko zechcesz. To było cudowne.
Niczym mały smoczek wybiegła z jaskini, brykając jak źrebak. Miała nadzieję, że partnerowi pozostał niedosyt i że jest za nią.
//Iml, dalej piszemy w niskich górach Wink

[z/t] Vav i Imm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pon Sty 11, 2016 10:19 pm

Leciała wolno, i statecznie, tak, jak lecą smoki pewne swojego planu. Jej skrzydła mieniły się pięknie w wielu kolorach srebrnego globu.
Trudno było znaleźć jej wejście do jaskini, który był zwykłym, niewyróżniającym się otworem w skale. Musiała odpocząć od szkrabów, najlepiej przy boku partnera. Miała nadzieję, że między nimi układać się będzie tak, że ten stan rzeczy utrzyma się do końca ich żywota.
Wylądowała na "pasie startowym", i zaczęła iść w kierunku środka jaskini, tam, gdzie miała nadzieję znaleźć Imlanna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eskar Jasnołuska
Pisklak
Pisklak
avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 13, 2016 9:03 pm

Oczywiste było, że młody i niedoświadczony pisklak taki, jak ona, nie zaleci zbyt daleko, jednakże oczywiste chyba było, że nie opuści gór, jedynego, co wówczas znała. Była głodna i trochę zziębnięta, jednakże nie przejmowała się tym, wiedząc, że musi lecieć dalej, wprost przed siebie, co z pewnością łatwe nie było dla lotnika tak niedoświadczonego jak ona. Mimo to zdecydowanie zrobiła w tej kwestii więcej, co większość piskląt w jej wieku, które w takim wypadku stać było na co najwyżej krótkie szybowanie lub zamachanie skrzydłami w międzyczasie.
Może i była inna, ale miało to wydźwięk pozytywny. Z resztą, pisklę nie miało pojęcia o tym, że się czymkolwiek od innych różni, było na to jeszcze za wcześnie, z resztą rodzice byli olbrzymi, mimo, że Eskar jak na swój wiek nie była maleńka, a oprócz nich, zbyt dużych i widzianych za krótko i ze zbyt małej odległości, nie widziała nikogo innego.
Z resztą, to było niezbyt ważne. Oni, a zwłaszcza matka, już się dla niej nie liczyli.
Dziwnym trafem znalazła jakąś półkę skalną, na której wylądowała niezbyt miękko i wtoczyła się do ciemnego korytarza. Nie mając wyboru, szła nim przed siebie, mimo, że wbrew logice przecież można by uznać oddalanie się od światła. Małe, młode pazurki głośno chrobotały o kamienną powierzchnię. Równie dobrze mogłaby nim polecieć, jednakże młoda i nie znająca świata Wydra o dziwo postawiła na rozsądek, co z resztą było chyba zadziwiająco dobrym wyborem. Nie myśląc zbyt wiele dotarła do niewielkiej komnaty i stanęła na jej środku.
Wydała z siebie dziki pisklęcy skrzek, który, odbijany echem od ścian jaskini zabrzmiał w końcu jak jakiś dziwnie wysoki, ale groźny i dość głośny ryk, młoda jednak nie skuliła się pod jego wpływem, a jedynie uniosła z dumą głowę.
Po chwili położyła się na posadzce i zasnęła, ogrzewana ciepłem lawy znajdującej się pod skałami. Nie mogła dać jej tego matka biologiczna, więc dała jej to Matka Ziemia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Czw Sty 14, 2016 9:27 pm

Szła krętym korytarzem, tak, aby zawsze choć końcem skrzydła dotykać boku przejścia, aby przez przypadek nie zawrócić. Imlann, Imlann, Imlann...
Kiedy dotarła do głównej komory groty, wiedziała, że może tam nie być jej partnera, ale nie spodziewała się tam...
-Eskar.
Naprawdę, niewiele rzeczy mogło ją zdziwić. Jedną z tych niewielu rzeczy była obecność TEJ Eskar w TEJ jaskini. Już chciała warknąć z niezadowoleniem, ale powstrzymała się. Bądź, co bądź, było to jednak jej dziecko; jej córka, krew z jej krwi.
-Co tu robisz?
Smoczątko, bo inaczej tego dumnego jednak stworzenia nie dało się nazwać, leżało, samotne i bezbronne. Matka podeszła do potomkini, i delikatnie dotknęła ją swoim językiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 15, 2016 11:06 pm

// Skąd masz "Wisior Cienia"? Czyżby interwencja MG, o której mi nie wiadomo?

Leciał, miarowo uderzając skrzydłami. Gdzie? oczywistym jest chyba, że, skoro jego postać pojawia się tutaj, będzie on w swojej jaskini. Niezbyt ostrożnie dotarł do jej wnętrza, nadal niosąc na grzbiecie smoczycę, po czym wylądował zgrabnie w głównej komnacie, tuż przed partnerką i córą jedyną, z dość poważną miną. Było widać, że to nie głupi flirt ani podryw smoczycy, ale kto wie, czy nie pomyślą, że odurzył czymś smoczycę?
Nieee, przecież z pewnością Vavoice ufa mu na tyle, by wiedzieć, że by czegoś takiego nie zrobił... A co, jeśli zrobiłby i w tym wypadku okazałoby się to jedynie jej naiwnością? Któż to wie, z resztą, Imlann z pewnością do niejednego był zdolny, Vavoice uwiódł bez większych skrupułów.
Ucieszyło go, że chociaż Vavoice w miarę pogodziła się z myślą, że Wydra jest jej córką, jednakże mimo wszystko miał nadzieję, że trochę bardziej się z nią w przyszłości zżyje, kto wie? Córki ponoć bywają pomocne, zwłaszcza, jeśli chodzi o politykę stadną... Skąd o tym wiedział? Nagły ból głowy sprawił, że oddalił się od tej myśli, domyślał się jednak, że miała ona coś wspólnego z jego przeszłością. Nie zamierzał tu teraz zemdleć, był samcem a nie trzęsącą się jak galaretka samicą.
- Witaj, Vavoice... Nie wiem, co jej jest - odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie znał się kompletnie na lecznictwie. - Potrafisz jej jakoś pomóc?
Jego mimika świadczyła o tym, że Nereida jest dla niego jedynie członkinią Ardu, nikim więcej, jeśli chodzi o kwestie emocjonalne.
Po chwili podszedł do córki i z nią także się przywitał, kładąc ją między swoimi łapami i lekko czochrając jej futerko, wiedział bowiem, że, jeśli Vavoice zajmie się Nereidą, niezbyt będzie mogła zwracać uwagę na córkę...
Właśnie, nie nadał jej imienia.
- Od dzisiaj zwiesz się Eskar - powiedział do młodej, nie wiedząc nawet w sumie, czy ta rozumie chociaż trochę z jego słów. - Mam nadzieję, że imię to przyniesie chwałę i tobie, i nam, i Ardowi.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 15, 2016 11:37 pm

//wielkie dzięki, że uwzględniłeś galareté ;P

Obudził mnie nagły powiew zimnego wiatru i głosy. Nagle zrobiło się dużo cieplej. Cały czas miałam zamknięte oczy i płytki, urywany oddech. Na dosłownie sekungę otworzyłam oczy i...znajdowałam się na plecach Ardmagara w jakiejś ciepłej jaskini. Musiałam niezwłocznie zamknąć ślepia, bo uderzył mnie potworny i nie do wytrzymania ból głowy. Cicho jęknęłam. W skroniach mi pulsowało. Czyłam to przez skórę. Widziałam tor krwi płynącej w moich żyłach. Widziałam pracę najważniejszego narządu-serca. Miałam cały obraw w 3D, jak w kinie. Nie da się ukryć, że moje serce było jakieś takie...inne. W sumie cała byłam inna. Usłyszałam głosy. Dwa, nie trzy...nie dwa. A może jeden? Nie mam pojęcia. W każdym razie były tam głosy. Wszystko słyszałam jak przez mgłę. Jakbym była na samym końcu czarnego tunelu i z początku niego, ktoś coś mówi. Położył mnie. Czyłam dotyk ciepłej kamiennej posadzki na mojej skórze. Ktoś na mnie patrzył. Może noe jeden ktoś, a kilka ktosi. Nie wiem. Obróciłam głową na boki i mruknęłam coś niezrozumiałego. Machnęłam łapą w powietrzu. Moja pierś unosiła się chwilę, a potem z nienacka przestała się ruszać. Cała przestałam się ruszać. Żadnych oznak życia. Poczułam jak wszystko staje się jeszcze czarniejsze niż kiedykolwiek. Nic nie było tak bardzo czarne jak to co miałam przed oczami. To "coś" było narczarniejszą czernią świata. Nigdy nie doświadczyłam nivzego podobnego. Czyłam się jakbym spadała z dwudziestego piętra. Ale na prawdę, leżałam bez życia na skalnej posadzce w ciepłe jaskini. Potem straciłam świadomość i wszystko zgasło. Seans się zakończył...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 16, 2016 8:16 am

Kiedy kończyła ponownie wylizywać Wydrę, położyłam się koło niej. Usłyszałam znajomy łopot skrzydeł, i do jaskini wtarabanił się Imlann z jakąś inną smoczycą na rękach. Czyżby historia zataczała koło? Nie, mimika Imlanna utwierdziła ją w przekonaniu, że ten wcale o tym nie myślał. Vavoice wzięła głęboki wdech i odsunęła się od swojego dziecka.
-Chyba wiem co zrobić, zaufaj mi.
Smoczyca jęknęła, zwracając na siebie uwagę Niebieskiej. Była młodsza i od niej, i od Imlanna, miała może siedem księżyców. Miała nijakie, może jakiś odcień szarości, łuski na grzbiecie i pudroworóżowe na stronie brzusznej. Jej skrzydła były inne, dziwne.
Zastanowiła się, co też może być pacjentce. No cóż, oddycha, a przynajmniej oddychała. Kiedyś.
Na szczęście przed wejściem do jaskini zauważyła małe, niewyróżniające się niczym kwietki. Szybko wybierała z korytarza, po czym zaczęła zbierać bobrek trójlistkowy garściami, zostawiając tylko parę żywych roślin. Jak to się mówi, smocza dawka.
Już w komnacie znalazła płaski kamień, położyła go blisko nieznajomej, a na kamieniu położyła zioła, które sparzyła swoim ogniem. Niech się dziewczyna okadzi trochę leczniczym aromatem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eskar Jasnołuska
Pisklak
Pisklak
avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 16, 2016 2:02 pm

Młoda przyglądała się widowiskowemu wlotowi ojca do jaskini, "wejście smoka" jak można by to określić, dla niej ojciec był bowiem dość wyjątkowy, taki silny, potężny, władczy... Ta władza i siła podobały się jej i sprawiała, że młoda smoczyca była pełna podziwu dla swojego ojca. Z szerokim uśmiechem na pysku obserwowała go, machając lekko swoim na wpół pierzastym ogonkiem i rozkładając lekko młode skrzydełka.
Wcale nie była zła, a jedynie zdarzały się jej momenty wściekłości. Teraz, kiedy nie było brata i nie był on faworyzowany, przeszło to jej, nawet pozwoliła dokładnie wylizać ją matce, czego wcześniej by nie zrobiła. Mimo wszystko doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak napięta sytuacja zdarzyła się przed chwilą, jednakże przybycie ojca odwróciło uwagę rozkojarzonego jeszcze bogactwem życia pisklęta od ich sporu i zapewne młoda nie zamierzała już do niego powracać, odrzucając go w niepamięć.
Dopiero po chwili zwróciła uwagę na obcą smoczycę, która znalazła się w jaskini jej ojca. Ona w przyszłości też pewnie będzie taką mieć... A może nie? Będzie musiała o to spytać jej matkę, zdecydowanie. Aczkolwiek, co ta OBCA robiła w ICH jaskini? Nie znała jej, co to ma być, punkt medyczny Czerwonego Krzyża czy może Na sygnale?
Podeszła do palących się kwiatków i wzięła głęboki wdech. Zakręciło się jej w nosie i kichnęła po raz pierwszy w życiu, niemalże podskakując ze zdziwienia, po czym przekręciła głowę jak pisklę, które czegoś nie rozumie i warknęła cicho na nieznajomą. Może to jej wina?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 16, 2016 6:43 pm

Pędziłam przez ciemność....Nic nie widziałam i nic nie słyszałam. Nie było mnie, ale wiedziałam, że jestem. Nie miałam ciała. Miałam duszę. Nagle rozbłysło oślepiające światło. Wzniosłam się na wysokość kilku metrów i zobaczyłam...siebie. Nade,ną stałam niebieska skoczyca i paliła coś pod moim pyskiem. Za ną, trochę w kącie stał Imlann głaszcząc włochatego pisklaka. Pisklę miało piękne futerko. Takiego smoka jeszcze nie widziałam. W sumie, ja miałam dziwaczne skrzydła. To było dziwne uczucie patrzeć na swoje ciało, oczami własnej duszy. To się nazywało...śmierć...KLINICZNA! No właśnie. Wznosiłam się tak jeszcze przez kilka sekund, aż nagle zaczęłam spadać. Spadałam i spadałam. Znowu trafiłam w tą cholerną ciemność. Usłyszałam nad sobą głosy. Ruszyłam się! Wię wróciłam do swojego smoczego ciała. Poczułam okropny ból w czaszce. Cicho jęknęłam. Zaczęłam płytko oddychać. Mój oddech był któtki i urywany. Serce biło wolno i z takim...ociąganiem.  Powoli, milimetr po milimetrze otworzyłam oczy. Poczułam zapach palonych ziół. Dopadł mnie ten potworny, suchy atak kaszlu. Tylko był słabszy. Nie mogłam nic powiedzić. Zapomniałam jak się mówi. Potrząsnęłam głową. Bez jaj, co ty, Ner zapomniałaś jak się mówi? Otworzyłam pysk i wyszeptałam tylko Dzidziękkuję za poomomc. Mój gło był cichy, niezrozumiały i urywany. Delikatnie podniosłam głowę i zaraz musiałam znowy położyć ją na kamiennej podłodze. Dopadł mnie taki ból głowy, że widziałam wszystkie gwiazdy wszechświata. Dzasz radę! Boli cię, i co? Poddasz się? Takie słowa krążyły mi po głowie niczym tajemne echo. Przezwyciężyłam gigantyczny ból i podniosłam się do pozycji siedzącej. Bolało potwornie. Napięłam, wszystkie mięśnie i powoli wstałam. Zakręciło mi się w głowie i zrobiło mi się ciemno przed oczami. Usiadłam. Wdech...wydech.... Zamrugałam kilka razy powiekami i dotknęłam łapą obolałą głowę. Ból był paraliżujący. Nigdy nic mnie tak nie bolało. Jęknęłam. Szczelnie zamknęłam oczy, myśląc, że to mi pomoże. Ale nie. Tylko pogorszyłam sytuację. Ponownie jęknęłam i otworzyłam oczy. Patrzyłam się w kamienny sufit groty w której się znajdowałam. Leżałam ta półprzytomna i czekałam na to co się wydarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eskar Jasnołuska
Pisklak
Pisklak
avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 16, 2016 8:54 pm

Widząc, że OBCA się budzi, przyglądała się jej jeszcze uważniej, ogonek Eskar drgnął lekko, przez co drobna sierść na jego górze i czubku przelała się falą sierści, poruszając powietrze. Smoczyca otworzyła nieco pyszczek, pokazując niewielkie jeszcze ząbki, jednakże bardzo ostre, o czym na szczęście nieznajoma nie miała okazji się jeszcze przekonać, po czym warknęła na nią dość głośno, ostrzegając, by nie wykonywała żadnych pochopnych czynów.
Właśnie, ciekawe, czemu nikt się jeszcze nie zorientował, że przez tyle czasu Wydra nie wymówiła ani jednego słowa? Może czas najwyższy się tym zainteresować? Może jest niemową, albo, po prostu, nikt nic do niej nie mówi?
Wstała i lekkim, niezbyt szybkim krokiem podeszła do leżącej, zaglądając w jej oko. Ma bardzo dziwne skrzydła... zauważyła, ta akurat, co ma na prawdę całkiem przeciętny wygląd, prawda? Cóż, młoda nie była już w sumie aż taka bardzo młoda i czas już był chyba najwyższy, by się odezwała, szkoda tylko, że nie do ojca albo matki... Albo w sumie...
- Ojcze, znasz ją? - spytała, patrząc przez chwilę na czarnego smoka. Dziwnie zaawansowane zdania jak na takie pisklę, ale cóż, może obserwacja nauczyła ją wystarczająco dużo? Po chwili znów zwróciła uwagę na leżącą, przekręcając głowę tak, by jej oko znalazło się niewiele nad okiem tamtej, w sumie więc niezbyt nisko dla Wydry, obca była bowiem dość wysoka, chociaż nie mogła się mierzyć nawet z matką i ojcem Eskar. Młoda była bardzo dumna, że ma takich potężnych rodziców. - Kim właściwie jesteś?
Jej głos stał się przez chwilę jakiś dziwnie chłodny i nieznajomy, zupełnie, niczym powietrze na zewnątrz jaskini.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 16, 2016 9:12 pm

Leżałam. Oddychałam ciężko i nieregularnie. Ktoś na mnie warknął. To musiało być to futrzaste pisklę. Chciałam uspokoić malca, ale nie mogłam mowić. Słowa grzęzły mi w gardle. Usłyszałam głos. Był on dla mnie jakbym była na końcu kilometrowego korytarza. To pytanie było skierowane do Imlanna. Chyba. Zapytało się pisklę. Chyba. I dotyczyło mnie. Chyba. Czyłam na sobie spojrzenia. Chyba... Nie mogłam być niczego pewna jak przeszłam taie idiotyczne rzeczy. Wstałam. Zakręciło mi się w głowie. Pomyślałam, że muszę potwornie głupio wyglądać. Wybuchnęłam śmiechem. To nie był mój śmiech. Był on cichy, basowy i słaby. Mój śmiech był głośny, słodki i miły. To przez tę śmierć kliniczną. Zaraz mi przejdzie. Oby... Potrząsnęłam głową. Zrobiłam dwa kroki i zachwiałam się. Upadłam. Szybko i wdzięcznie się podniosłam. Odzyskałam mowę. Pisklę warknęło. Sopkojnie, nic ci nie zrobię. Uśmiechnęłam się ciepło. Widząc, że stoi tam Ardmagar z córką i inna smoczyca, cofnęłam się kawałek. Usiadłam na kamieniu i myślałam o tym co właśnie się wydarzyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eskar Jasnołuska
Pisklak
Pisklak
avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 16, 2016 9:51 pm

Widząc, jak ta zanosi się śmiechem, Eskar nie mogła już dłużej opanować swojej niewielkiej pisklęcej cierpliwości. A ta co brała? Myśl nadeszła niespodziewanie, w końcu małe pisklę nie mogło nic w tym temacie wiedzieć, kto wie, może miała kontakt z jakimiś bóstwami w niebiosach?
A może, co ciekawsze, jakąś chorobę psychiczną?
Na dźwięk jej słów To to coś potrafi mówić... Eskar jedynie zaśmiała się cicho, po czym rozwarła szeroko pyszczek i syknęła głośno, jak jakiś wyjątkowo duży kot, przy okazji nieco rozkładając skrzydła, zastanawiając się, czy w sumie nawet opłaca się okazywać jej to, że nie powinna się nad nią pastwić jak kura nad jajkiem. Wiedziała tylko jedno - smoczyca zdecydowanie nie powinna się do niej zwracać tak poufale, była córką... właśnie, jej ojciec był w stadzie na pewno kimś ważnym, widziała przecież, z jak wielkim szacunkiem się do niego zwracają. O to też będzie musiała zapytać jego albo matkę, coraz więcej pytań nawarstwiało się w głowie małego pisklaka.
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - wręcz warknęła do nieznajomej. Unikała tematu, a to z kolei oznaczało, że przecież coś ukrywa, kto wie, może planuje zdradę stada albo atak na kogoś znajdującego się w tej grocie?
Młoda była za mała, by powstrzymać ją fizycznie, ale chociaż mentalnie mogła rozwikłać plan smoczycy albo i kompletnie ją zdezorientować, zdemaskować i tak dalej... Kto wie, może stanie się bohaterką Ardu?
Z drugiej strony, Nereida nie miałaby szans nawet z jednym z jej rodziców, a co dopiero z dwójką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 16, 2016 11:29 pm

Z zamyślenia wyrwał mnie syk. Syk był może i całkiem głośny, ale nie donośny. Więc nie był to dorosły smok. Odwróciłam. Zdziwiłam się widząc, że mała na mnie syczy. Potem warknęła. Patrzyła na mnie swoim podejrzliwum wzrokiem. Miała rozpostarte skrzydła i otwart pysk. Uśmiechnęłam się. Wyglądała całkiem zabawnie. Stwierdzenie, że nie dałabym sobie rady z jej rodzicami było w połowie błędne. Z jej ojcem nie mam szans, ale z matką mogłabym sobie poradzić. Jestem Nereida. I proszę, nie zwracaj się do mnie takim tonem. Chociaż trochę szacunku dla starszych nie zaszkodzi. Lekcja przyda się małej na przyszłość. Byłam od niej starsza, silniejsza i dałabym jej radę jednym machnięciem łapą. Przechyliłam głowę do przodu. Mała miała władczy charakter. Ale ja również dobrze czuje się w roli lidera. Nawet bardzo dobrze. Chcąc rozejrzeć się po jaskini i rozgrzać zesztywniałe mnięśnie, zgrabnie wstałam i zaczęłam rozglądać się dookoła. Przeszłam jaskinię wzdłuż i wszerz. Oglądnęłam jej najmniejszy kąt. Gdy skończyłam położyłam się wygodnie na ciepłej kamiennej podłodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Nie Sty 17, 2016 3:27 pm

W Vavoice narastała wściekłość.
Co ta cholerna przybłęda wyprawia? Nie dość, że gdyby nie ja, ta długo by nie pożyła przez toksyny, to dodatkowo dawała "lekcje" mojej córce! Jeśli już, to ta nie wychowana obca dostanie ode mnie lekcje, która będzie mogła zakończyć się boleśnie!
Jak można wchodzić do czyjegoś domu, właściwie bez zaproszenia, a dodatkowo jeszcze oglądać wszystkie zakamarki! Może jeszcze sądzi, że znajdzie tu "miejsce na dłużej"?! Nie za mojej kadencji! Jeszcze partnera mi próbuje poderwać, zołza jedna. Oby się na tym nie przejechała! Nie wolno obrażać Ardmagarskiej Córki! Niech sobie zdycha na te toksyny i zatrucia...

Vavoice stwierdziła, że najlepiej i najdyplomatyczniej będzie po prostu zgasić zioła i odlecieć. Nie chciała widzieć rozpanoszonej samicy w swoim domu.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eskar Jasnołuska
Pisklak
Pisklak
avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Nie Sty 17, 2016 8:33 pm

Matka wydawała się być dość rozgniewana. Widząc to, młoda warknęła dość głośno na obcą, która teraz się przedstawiła. Jej imię brzmiało jak nerka, a to z kolei kojarzyło jej się z fasolą albo mianem, którego zapewne nikt nie chciał otrzymać, żółty śnieg i te sprawy. Wydra żyła w górach, więc zapewne wiele rodzajów śniegu w życiu widziała, na tyle dużo, by mieć tu trochę rozeznania. Nie miało to teraz w żadnym wypadku jakiegokolwiek znaczenia, to po prostu Wydra obserwowała otaczający ją świat i pierwszy raz chyba poznała uczucie gniewu ze strony jej matki. Zazdrość? - pojawiło się pytanie w głowie młodej smoczycy. Skierowała ku większej gniewne spojrzenie. I tak nie może mi nic zrobić, przecież jest tu mój ojciec, nie ma z nim szans, nawet nie spróbuje podnieść na mnie łapy...
Właśnie. Do głowy Wydry zakradł się dziwaczny, ale z drugiej strony może i słuszny pomysł. A gdyby tak stworzyć grupę jej popleczników, taki orszak Księżnej? Nie wiedziała nawet w sumie, skąd zna takie słowa - a co dopiero ma takie pomysły - może była to wina matczynych wspomnień czy czegoś w tym rodzaju?
- Nie masz prawa do mnie mówić - powiedziała i jej głos znów stał się dziwnie chłodny i dorosły, ciekawe dlaczego, skoro przecież należał do tak młodego pisklaka? Zdecydowanie ktoś powinien się temu przyjrzeć, taki wokal w tym wieku? - Jestem córką Ardmagara... A ty właśnie zwróciłaś się nieodpowiednio do córki swojego przywódcy... I zignorowałaś jego partnerkę, która, swoją drogą prawdopodobnie nie wyleczyła cię do końca... Wiesz, że teraz świat może się stać dla ciebie niezbyt bezpieczny? Nie radzę ci igrać z moim ojcem... Daj spokój, widzę, jak na niego patrzysz - rzekła, uprzedzając wszelakie zaprzeczenia tamtej. - Uważaj.
Po tych słowach odwróciła się i skinęła głową ojcu i, by nie przedłużać sytuacji, wyleciała z jaskini, mając nadzieję, że zdoła dogonić jej matkę. Młodej chyba niedaleko było już do tego pierwszego księżyca i rozumiała coraz więcej.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Nie Sty 17, 2016 11:25 pm

Nie wiedziałam co powiedzieć. Najpierw Niebieska tak na mnie spojrzała jakby chciała mnie zabić, a potem ta mała włochata mnie ochrzaniła i zaczęła mi grozić. Nie miałm zamiaru podnosić na nią łapy. Niby po co? Co mi to da? To pisklę zaczęło mi rozkazywać! Jeszcze czego! Jest córką Ardmagara, ale to nic prawie nic nie znaczy. I czy świat widział, żeby pisklę mówiło mi, że jestem w niebezpieczeństwie. Stałam tak i patrzyłam na całą scenę. Mowę mi odebrało. Co ma znaczyć, że nie wyleczyła mnie do końca? Byłam zdrowa i niczym się nie zatrułam. Po prostu... źle się poczułam i przeżyłam smierć kliniczną. Tyle. Jeszcze mnie nie jedno w życiu zdziwi. Nie miałam zamiaru igrać z Ardmagarem. Mowy nie ma! Zabiłby mnie za jednym mrugnięciem. Albo dwoma. Kiedy wspomniała o tym jak patrzę na Żelaznołuskiego, zapomniałam jak się oddycha. Naprawdę. Rozszerzyłam oczy ze zdumienia. ŻE CO? Przepraszam, już się patrzeć nie można? Dosłownie wybuchałam w środku, ale na zewnątrz zachowałam stoicki spokój. Może i podobał mi się Ardmagar, ale bez przesady. Na nic nie liczyłam. Miał partnerkę, pisklęta... Kto by mnie pokochał? Mnie idiotkę, która umarła i obudziła się tutaj. Ma zwidy i dziwaczne wizje. No kto? Są chętni? NIE. Raczej resztę życia spędzę samotnie, głowiąc się nad moimi przeżyciami. Gdy dwie smoczyce odleciały, zostałam sama z Ardmagarem. Stałam do niego bokiem i unikałam kontaktu wzrokowego. W mojej głowie galopowały myśli. Musiałam ochłonąć. Czemu tak mnie potraktowały? Co ja im zrobiłam? O co tu chodzi? Nie zdawałam sobie sprawy, że jestem w siedzibie Imlanna, bo przecież byłam pół przytomna, kiedy mnie tu przywiózł. Myślałam, że to najwyklejsza z najzwyklejszych jaskiń. Westchnęłam smutno. Dlaczego? Dlaczego ja mam być tą idiotką? Czemu mam być odmięcem? Tym gorszym? Łzy pojawiły się w koncikach moich oczu. Dałam im spłycąć. Dlaczego?- prawie bezgłośnie szepnęłam do siebie. Było słychać ciche plum gdy któraś z łez skapywała na kamieną podłogę. Byłam załamana. Wszystkim. Opuściłam skrzydła z rezygnacją i milczałam. Smuciłam się w ciszy. Jak zawsze. Czekałam co się wydarzy. Byłam gotowa na wszystko. Nawet na śmierć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pon Sty 18, 2016 6:21 pm

Ziewnął dość głośno, obserwując całą sytuację i nie wtrącając się do niej, nawet, kiedy córka zadała mu pytanie - trudno, niech zada je matce. Nie chciał się wtrącać w porachunki między samicami, z których jedna była jakby półżywa, druga była jego córką, a trzecia partnerką, pierwsza zaś, kto wie, mogła nią przecież zostać, jeśli wystarczająco omamiłaby Ardmagara.
Zwłaszcza, że sytuacja była napięta jak sznury żagli statku podczas sztormu. Imlann wiele razy widywał taki sztorm i nie raz zdarzało mu się znajdować w powietrzu w tym czasie, jednakże poprzez burzę, a raczej jej środek, przeleciał tylko raz. Wymagało to wielkiego wysiłku, zwłaszcza że nie był wtedy tak silny i sprawny jak teraz, nie mógł zatrzymać się, by napoić spragnione gardło i nakarmić żołądek, leciał, wielokrotnie walcząc z wiatrem, poprzez chmury i błyskawice, nie mogąc zawsze unosić się na silnych wietrznych prądach, gdyż mogłyby one zanieść go ku elektrycznej zgubie. Jeszcze wiele dni po tym, jak wylądował na skrawku jakiegoś lądu, mięśnie paliły go, jakby zostały nurzane w piekielnych płomieniach legendarnego Hadesu.
W końcu obie smoczyce wyleciały... A on został sam na sam z Nereidą... Miał nadzieję, że partnerka i córka nie będą go o nic podejrzewać, słusznie czy nie, cóż, kto wiedział, jak sytuacja rozwinie się podczas ich nieobecności? Chociaż, z drugiej strony, na nic niezwykłego nie powinni oboje liczyć, mimo, że Imlann twierdził, że jeden samiec i wiele jego partnerek to układ w porządku, a Vavoice chyba zdawała sobie sprawę, że wyznaje takie poglądy i będzie je wprowadzał w życie, prędzej, czy później.
- Co dlaczego? - spytał, podchodząc do niej. Siadł tuż obok, tak, że ich ciała niemal się stykały, ale jednak mimo wszystko nie, po czym otarł łzy z jej policzków, może pod pretekstem objęcia jej, a może i nie. - I wiesz może, o co chodziło mojej córce z tym "jak na niego patrzysz"?
Wiedział, że Nereida doskonale zrozumiała, co młoda miała na myśli... Lepiej dla niej, by odpowiedziała całkowicie szczerze.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pon Sty 18, 2016 7:34 pm

Byłam załamana. Nie chciało mi się żyć. Ardmagar usiadł obok mnie. Drgnęłam pod wpływem jego dotyku. Otar mi łzy, spływające po szarej skórze. Tego się nie spodziewałam. Myślałm, że coś mi zrobi po tym jak zwróciłam się do  jego córki i rozgniewałam jej matkę. Zrobiłam to oczywiście nieświadomie. Zadał mi pytanie, a ja zapomniałam jak się mówi. Ochłonęłam.
- Nie wiem czemu mnie tak potraktowały. Co ja im takiego zrobiłam?
Powiedziałam to z wyraźną rozpaczą, którą bez trudu można było wyczuć w moim głosie. Spojrzałam Żelaznołuskiemu w oczy, a w moje (oczy) zalśniły po wpływem pojawiających się łez. Zapytał mnie co miało znaczyć "jak na niego patrzysz" Musiałam powiedzieć prawdę. Tak, czy inaczej bym ją powiedziała. Nie obchodziło mnie co ze mną zrobi jak się dowie. Mógł mnie pociąć, przypiec, a potem zjeść. Wdech...wydech... Spoważniałam. Skupiłam wzrok w szczelinie na końcu jaskini, żeby łatwiej było mi się skupić.
-Dokładnie nie wiem co miała na myśli. -Przyznałam zgodnie z prawdą. -Jesteś bardzo przystojnym smokiem i podobasz się większościom smoczyc, a ja należe do tej "większości". Pozatym jesteś Ardmagarem. Jesteś wzorem do naśladowania i patrzę na ciebie z niemałym podziwem. To jest cała prawda.
Nerwy miałam napięte do granic możliwości. Głośno przełknęłam ślinę. Z niecierpliwieniem czekałam jak zareaguje Żelaznołuski.


Ostatnio zmieniony przez Nereida dnia Pią Sty 22, 2016 3:23 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 22, 2016 10:10 am

A więc o to właśnie chodziło. Co prawda Imlann podejrzewał to już wcześniej, jednakże nie miał takiej pewności, całkiem możliwe, że wywołane to zostało poprzez niejednoznaczne zachowanie smoczycy, które nieco namieszało Imlannowi w głowie, na tyle, by nie był pewien, jakie są zamiary smoczycy. Mogłaby być niezłym wojownikiem, gdyby w ten sposób zmylała wrogów, mogłaby też być dobrym uzdrowicielem, zabierać wrogòw z pola bitwy pod pozorem wyleczenia, a potem zabijać trującymi roślinkami, wmawiając, że to h
erba medicata, rośliny medyczne.
Odkrył, że całkiem długą chwilę trwał w ciszy i zamyśleniu, zastanawiając się, co z tym faktem zrobić. Możliwe, że logika nie była w tym wypadku odpowiednim sposobem podejścia do sytuacji, jednakże, skoro ponoć serca nie miał, nim się kierować nie mógł, aczkolwiek mimo wszystko nawet on nie mógł być całkowicie pewien tego stwierdzenia, pewien, czy gdzieś na dnie jego hipotetycznie nieistniejącej duszy nie kryją się zakopane, głęboko ukryte uczucia i pozytywne emocje.
Zdawał sobie jednak sprawę, że takowe posiada Nereida, nie zamierzał się nimi bawić. Oho, Ardmagar odkrył w sobie moralność... a może po prostu kolejny sposób, by ukryć swój egoizm.
- Nie widzę powodów, by z tej przyczyny pożreć cię żywcem - po chwili zastanowienia uznał, że mimo wszystko należy doprecyzować wypowiedź. - No, chyba że mielibyśmy na myśli inny rodzaj konsupmcji.
Jej słuchowi nie powinno umknąć wyrażenie "my", mówił o nich wspólnie. Zaakceptował jej zdanie, z resztą, jemu także podobała się Nereida, miała wyjątkowy typ urody.
- A teraz Nereido, powiedz mi, dlaczego widzisz tu coś, czego należałoby się wstydzić. Ja osobiście nic takiego tutaj nie widzę. Jesteś piękna, masz wyjątkowy typ urody, jesteś inteligentną, niepowtarzalną smoczycą ktòra z pewnością byłaby w stanie rozkochać w sobie niejednego samca bez większego wysiłku.
Pogładził ją lekko łapą po boku, który obejmował już od jakiegoś czasu.
Jeśli chodziło o jakąś bliższą relację z Nereidą, widać było, że Ardmagar nie ma nic przeciwko.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 22, 2016 10:45 am

Leciała z bolącym niesamowicie brzuchem w kierunku jaskini. Miała nadzieję, że gdzieś w jaskini Imlanna są jeszcze jakieś przydatne zioła, które jej pomogą. Wykalkulowała miejsce, w którym powinna skręcić w korytarz. Końce jej skrzydeł muskały kamienne ściany, wyżłobione przez czas. Ciekawe, przez jak długi?
Po chwili jednak musiała przestać lecieć. Złożyła skrzydła, ponieważ po pierwsze, nie mieściła się już w zwężeniach, a po drugie po jej trzewiach znowu rozlała się ogromna fala bólu. Pewnie ten onyks był chory, dlatego tak łatwo dało się go złapać. Głupia!
Szła wolno, nogą za nogą. Ból był niesamowity. Nigdy więcej polowania na pustyni! Chciała się przecież tylko ogrzać...
Usłyszała fragment rozmowy Imlanna z nie znajomą. Jej nigdy nie powiedział, że jest piękna, albo chociaż, że jest mądra. Nie pogratulował jej uleczenia smoczycy, o którą najwyraźniej dbał bardziej niż o Vavoice. Ta zaś wkroczyła powoli do jaskini, mając zamiar powiedzieć "Nie przeszkadzajcie sobie", ale kiedy zobaczyła ten sam uśmiech, którym ją uwiódł, na pysku Imlanna gładzącego nie znajomą... Nie wytrzymała.
-Wiedziałam...
Chciała się rozpłakać, ale była na to zbyt dumna. Nie, nie da szarej tej satysfakcji. Przygryzła wargę, aby wytrzymać ból, a po jej pysku ciekła ciepła krew. Szła w kierunku wyjścia, i z całej siły rzuciła jakiś kamień w przepaść. Nie mogła odlecieć, nie dałaby rady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 22, 2016 3:22 pm

Kiedy powiedziałam prawdę Ardmagarowi, nie wiedziałam jak zareaguje. Jego słowa bardzo mnie uspokoiły. Odethnęłam z wyraźną ulgą i rozluźniła, napięte mięśnie. Uśmiechnęłam się delikatnie. Objął mnie, a ja jeszcze bardziej się uspokoiłam. Opajłam głowę o jego bark i patrzyłam się w ogromne, silne, onyksowe skrzydła. Każdy milimetr jego ciała był idealny. Musiałam przyznać, że Ardmagar naprawdę bardzo mi się podobał.
Potem zadał mi pytanie, nie czekając na moją odpowiedź stwierdził iż, jestem piękna i niepowtarzalna. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Po jego słowach " z pewnością byłabym w stanie rozkochać w sobie niejednego samca bez większego wysiłku" zaczął gładzić mnie po boku. Drgnęłam pod jego dotykiem i szybko uspokoiłam walące młotem serce. To ja mogłam się komuś podobać? Ja, ja Nereida, która ma w głowie własną siostrę? Która cały czas mdleje i ma zwidy? Ja?! Mowę mi odebrało. Zamrugałam kilka razy, żeby nie dać polecieć łzom, ale tym razem łzom szczęścia. Opanowałam się. Przez chwilę muślałam, że to jakiś żart i Żelaznołuski zaraz wybuchnie gromkim śmiechem, ale nic podobnego nie nastąpiło. Chciałam się zapytać, czy ma coś konkretnego na myśli, ale tak na chłopski rozum, nie powiedziałby tego gdyby nie miał.
-Naprawdę miło mi, że tak uważasz - powiedziałam szczerze.
Spojrzałam na Niego wzrokiem skrywającym wiele tajemnic. Patrzyłam mu prosto w oczy, co jakiś czas trzepotając rzęsami. Wdech...wydech... Coś we mnie się czegoś domagało, ale nie mogłam określicz czego. Poczułam łaskotanie pod brzuchem. Zdziwiło mnie to, bo nigdy nie czułam nic podobnego. Stwierdziłam, że po tych słowach nie muszę być tą szarą myszką. No dalej, Ner!- usłyszałam głos Nory. Poczułam jakby ktoś wlał w mnie odwagę i...chęć zrobienia czegoś. Chciałam czegoś więcej niż znajomość. O wiele więcej. Jak ma na to szansę, to czemu nie? Raz się żyje... Dotknęłam Ardmagarowego boku. Przejechałam łapą po jego onyksowych łuskach. Dręczyło mnie jedno pytanie. Musiałam zapytać.
-A ty, Ardmagarze chcesz czegoś więcej?
Wiedziałam, że zna odpowiedź na to pytanie. Musiał jeszcze tylko odpowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 22, 2016 8:35 pm

Po chwili Imlann wstał, przestając obejmować Nereidę i usiadł kilka metrów od niej, wpatrując się po prostu w przestrzeń. Bez większej skruchy przypadkowo ignorował smoczycę, ba, zamyślił się tak bardzo, że nie zauważył przybycia Vavoice, którą najwyraźniej sama obecność Nereidy w jego własnej, nie współdzielonej z nikim jaskini zirytowała na tyle, że musiała wyjść.
Cóż, zdarza się.
Ostrzegał chyba przecież Vavoice, że nie będzie jedyną smoczycą w jego życiu? Nie była pierwszą i ostatnią także na pewno nie będzie, tego był absolutnie pewien, zwłaszcza, gdy spojrzał na Nereidę, zdecydowanie warto było zauważyć że Imlann jest typem, który nie lubi ograniczeń. Vavoice nie mogła mieć do niego urazy, sama przecież mówiła, że nie może mieć z nim póki co wylęgu... Oczywiście chciała nie jeden raz zaspokoić jego wszelakie hipotetyczne, nawet te nieistniejące zachcianki, jednakże Imlann pragnął być ojcem, mieć pisklęta, zapełnić ciągłość rodu i inne tego typu bzdety.
- Nic zwyczajnego, po prostu jestem szczery - odpowiedział dość zdawkowo.
I w tej właśnie chwili wleciała Vavoice. Nie widział powodów do złości z jej strony, no ale cóż, najwyraźniej jej coś przeszkadzało. Ciekawe, co też wiedziała na tyle, by o tym mówić?
Tak, czy siak, Imlann poczekał, aż wyleci i dopiero kiedy upewnił się, że już jej tu nie ma, że nie usłyszy jego słów i nie zobaczy go, w razie czego nie zdąży dolecieć, by zrobić cokolwiek z powyższych, podszedł do Nereidy, uznając, że nie powinien ignorować jej pytania. Szybko wyszeptał trochę więcej niż jedno zdanie, które nie dotarłoby do uszu Vavoice nawet, gdyby stała tuż obok nich.
- To zależy, co masz na myśli mówiąc "więcej"... - uśmiechnął się do niej. - Ale owszem, tak, o ile ty podzielasz to zdanie... Chodźmy gdzie indziej, w jakąś ciekawszą scenerię.
Lekko pogładził jej łopatkę swoją łapą, po czym odwrócił się i przebył cały skomplikowany korytarz, by w końcu odlecieć z tych terenów, nie zobaczył bowiem po drodze Vavoice.

[z/t]

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   

Powrót do góry Go down
 
Siedziba Ardmagara
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Siedziba wojskowa + poligon
» Siedziba Thralla
» Siedziba ZRV w Yokohamie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Qashar :: Terytorium Ardu Zalam :: Błękitna Dolina-
Skocz do: