A long time ago in a land far away there was a place where dragons decided to stay.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Siedziba Ardmagara

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 22, 2016 8:48 pm

Leciała z bolącym niesamowicie brzuchem w kierunku jaskini. Miała nadzieję, że gdzieś w jaskini Imlanna są jeszcze jakieś przydatne zioła, które jej pomogą. Wykalkulowała miejsce, w którym powinna skręcić w korytarz. Końce jej skrzydeł muskały kamienne ściany, wyżłobione przez czas. Ciekawe, przez jak długi?
Po chwili jednak musiała przestać lecieć. Złożyła skrzydła, ponieważ po pierwsze, nie mieściła się już w zwężeniach, a po drugie po jej trzewiach znowu rozlała się ogromna fala bólu. Pewnie ten onyks był chory, dlatego tak łatwo dało się go złapać. Głupia!
Szła wolno, nogą za nogą. Ból był niesamowity. Nigdy więcej polowania na pustyni! Chciała się przecież tylko ogrzać...
Usłyszała fragment rozmowy Imlanna z nie znajomą. Jej nigdy nie powiedział, że jest piękna, albo chociaż, że jest mądra. Nie pogratulował jej uleczenia smoczycy, o którą najwyraźniej dbał bardziej niż o Vavoice. Ta zaś wkroczyła powoli do jaskini, mając zamiar powiedzieć "Nie przeszkadzajcie sobie", ale kiedy zobaczyła ten sam uśmiech, którym ją uwiódł, na pysku Imlanna gładzącego  nie znajomą... Nie wytrzymała.
-Wiedziałam...
Chciała się rozpłakać, ale była na to zbyt dumna. Nie, nie da szarej tej satysfakcji. Przygryzła wargę, aby wytrzymać ból, a po jej pysku ciekła ciepła krew. Szła w kierunku wyjścia, i z całej siły rzuciła jakiś kamień w przepaść. Nie mogła odlecieć, nie dałaby rady, a jednak to zrobiła.
Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 22, 2016 10:02 pm

Odsunął się ode mnie. Myślałam, że coś zrobiłam, albo znudziłam mu się. Spojrzałam na Ardmagara pytająco. Zapatrzył się w przestrzeń, jakby zapomniał o Bożym świecie. Gorączkowao myślałam, co ja zrobiłam, że nastąpiłi tak nagły obrut wydarzeń. Gdy odpowiadał na moje podziękowania, za to, że nazwał mnie piękną i inteligentną, zrobiło mi się w środku ciepło. Wtedy stało się ciś, czego absolutnie się nie spodziewałam. Weszła ta niebieska smoczyca, która mi pomogła. Chciałam powiedzieć "jeszcze raz, diękuję za pomoc", ale tak na mnie spojrzała, że ugryzłam się w język. Wyszła równie szybko, jak się pojawiła. Gdy znikła w labiryncie krętych korytarzy, Żelaznołuski podszedł do mnie i wyszeptał dwa zdania, gładząc mnie pieszczotliwie po łopatce. Potem odwrócił się i wyszedł znikając w korytarzu. Powiedział "my", wię zdecydowałam się iść za nim. Najwyżej powie mi, że mam sobie iść, bo mnie tu nie chce. Szłam za Ardmagarem krok za nim. Nie wiedziałam za czym idę. Głosem serca czy rozumu? Żadnym z nich. Szłam, głosem nadziei. Wyszłam z jaskini na mróz i wichry. Nie przeszkadzały mi one. Wręcz przeciwnie. Sprawiały niemała przyjemność. Wzbiłam się w powietrze lecąc za Ardmagarem.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 23, 2016 7:26 pm

Wleciała do jaskini, w której odbyły się najpiękniejsze chwilę jej życia. To tu, właśnie w tym miejscu została złożona przez Imlanna. I teraz, tu, miała zamiar zakończyć swój żywot.
Nikomu nie była już potrzebna. Imlann będzie na nią wściekły, kiedy dowie się, co zrobiła Gnidzie. A czy to, że chciała być przez niego kochana, było czymś złym? Ardmagar ciągle porównywał ją do nowej. Nie chciała żyć w charemie, ale kto by się liczył z jej zdaniem? Była potworem; prawie mordercą. Czy nie zadowalała Imlanna? Przecież to był jej pierwszy raz, miała prawo nie wiedzieć. Z nią nie chciał stworzyć nowych smoczków, a teraz pewnie zabawia się z inną. Jeszcze nowszą.
Mówił jej, że jest pierwszą. Może właśnie w tym leży problem... Czuła się zupełnie jak obiekt w gablotce z muzeum: stara, zniszczona, pokruszona zębem czasu i co najgorsze... Nie używana.
Może czas skończyć być problemem dla wszystkich? Przepaść przed jaskinią wyglądała zachęcająco i wysoko. Znudziłeś mi się i wiem co zrobię, wymienię cię na lepszy model... Szkoda, że nie mogła powiedzieć rodzinie, że ich kocha... Patrzyła się w uskok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 23, 2016 11:46 pm

On the 16th night at sea In the depths of toil and misery We struck a hidden reef And our ship began to sink beneath I grabbed some drifting wood And held on as long as I could 'Til abandoned on a desert isle Now stuck here 'til the day I die!
Nie miał pojęcia, co to za piosenka, i dlaczego akurat ona zaczęła mu nagle i zupełnie niespodziewanie krążyć po głowie, jednakże nie miał nic przeciwko temu, ba, w pewnym momencie, wracając spokojnie ku swojej siedzibie, zaczął ją nawet nucić, jednakże na tyle cicho, by nikt tego nie usłyszał, było to jedynie dość melodyjne mruczenie pod nosem, nie zamierzał grzmieć pierwszej lepszej piosenki swym donośnym głosem, by echem poodbijało się to od gór.
Miał nadzieję, że kogoś tu zastanie. Nie, wbrew temu, co niektórzy mogliby pomyśleć, nie Nereidę, ona siedziała bezpiecznie w grocie, by wkrótce już opiekować się się ich wspólnym potomstwem, którego to zobaczenia wręcz nie mógł się doczekać. Ale tym razem szukał Vavoice - nie widział jej na tyle długo, że zaczynał się wręcz martwić o ukochaną partnerkę.
Who says you can't go back I been all around the world and as a matter of fact There's only one place left I want to go Who says you can't go home It's alright, it's alright, it's alright, it's alright, it's alright
Widząc ją przed swoją jaskinią, patrzącą w przepaść, wylądował gwałtownie tuż obok niej, pobieżnie składając skrzydła, po czym objął ją od tyłu i przewrócił się na plecy razem z nią, byleby tylko oddalić ją od przepaści. Kiedy znalazł się na, zdaje się, bezpiecznej odległości, usiadł, rozkładając szeroko tylne kończyny by mogła usiąść tuż przy nim, po czym objął ją mocno, pyskiem gładząc jej szyję, a łapą notatkę.
- Nie rób głupstw, kochana... - powiedział do niej półgłosem. - Piękności moje... Co też ci przyszło do głowy?
Jeszcze ciaśniej objął ją, by w razie czego nie była w stanie mu się wyrwać i skoczyć.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sob Sty 23, 2016 11:56 pm


Your touch, your skin,
Where do I begin?
No words can explain the way I’m missing you
Deny this emptiness, this hole that I’m inside
These tears, they tell their own story

You told me not to cry when you were gone
But the feelings overwhelming, it's much too strong

Can I lay by your side, next to you, you
And make sure you’re alright?
I’ll take care of you,
And I don’t want to be here if I can’t be with you tonight


Nic nie robiła, bo po co? Wpatrywała się tępo w przestrzeń, nie wyrywająć się, nie zwracając jakby uwagi na Imlanna. Była w swoim własnym świecie, i to na tyle, że nie zauważyła pomiędzy czyimi nogami się znalazła. Zamiast tego cicho śpiewała znaną, a może nie, piosenkę. Trudno, prędzej czy później jej się uda. Jest tyle możliwości... Tyle głębokich jezior w krainie, tyle trujących, lub nawet leczniczych, bo jak wiadomo dawka czyni truciznę, roślin. Jej pazury również były dostatecznie ostre, by móc zakończyć jej tęsknotę za rodziną i Imlannem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Nie Sty 24, 2016 12:48 pm

Tęsknotę za Imlannem?
Był przecież obok niej, w tej chwili zwłaszcza, trzymał ją w ramionach, kołysząc nią lekko to na prawo, to na lewo i szepcząc uspokajające i czułe słowa wprost do miejsca, gdzie znajdował się jej narząd słuchu.
W tej chwili przypomniał sobie piosenkę, jaką śpiewali marynarze tamtych pamiętnych okrętów, które miały go zniszczyć, kiedy pewnego dnia zapuścił się nad morze poza krainą, w której obecnie się znajdowali, wilki morskie, które chciały go unicestwić, po czym zabrać jego kości, łuski, kły i rogi jako drogie towary do sprzedania na jakimś targu.
From the deep there's a terror rising
A great beast like eyes like crimson fire
Leviathan returns, to devour the world

Set a course, the time for slaughter
To the heart of the raging oceans blue
This time the beast will meet it's doom
Eternal doom

Po chwili wyrwał się z zamyślenia i dalej wytrwale siedział przy Vavoice, obejmując ją. Spodziewał się jakiegoś wybuchu gniewu, jednakże nawet jeśli by to zrobiła, nie wziąłby tego zbytnio do siebie, w końcu wiedziała, jaki jest Ardmagar i z pewnością zdawała sobie sprawę, że nie będzie się ograniczał.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Nie Sty 24, 2016 12:56 pm

-Dlaczego to robisz? Nie jestem tu potrzebna.
Jej oczy były zapadnięte: nie piła od wielu dni. Pod łuskami na bokach widać było wesoło sterczące żebra. Dalej nie zwróciła uwgi, kto zabiera jej wolność - w tej chwili wolnością dla smoczycy był swobodny upadek, nie żaden lot, bez rozkładania skrzydeł. Była wyczerpana; jakin mm więc cudem miała zdobyć się na wybuch gniewu, jeśli nawet była za słaba, aby zidentyfikować siedzącą za nią osobę?
-Proszę, póść mnie. Głupstwo bowiem jest głupstwem tylko w określonych okolicznościach. Pozwól mi to skończyć...
Gdyby nie była chora i odwodniona, zapewne rozpłakała by się, teraz jednak nie miała jak. Była beznadziejna i niepotrzebna; co więc jeszcze tu robiła? Powinno jej tu nie być. Powinna już być na dole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Nie Sty 24, 2016 5:53 pm

Zaśmiał się tylko bez większego przekonania, jeszcze bardziej ją do siebie przyciągając, wiedział bowiem, że nigdy nie zamierzał jej wypuścić, pozwolić odejść ze swojego życia, bowiem w ten sposób powstałaby w nim olbrzymia pustka, a tego zdecydowanie by nie chciał przejść. Wiedział, że Vavoice musi przeżyć, jeśli nie dla niej, to dla jego chyba aż nazbyt dobrze widocznego egoizmu, z którym czasami chyba nawet aż nazbyt przesadzał.
Przesadzał? A co on, ogrodnik?
Ciasno owinął ją swoimi skrzydłami, po czym położył jej lekko głowę na ramieniu, lekko trącając ją nozdrzami. Nawet, jeśli nie wiedziała wcześniej, kto ją obejmuje, teraz z pewnością powinna się zorientować.
- Nigdy cię nie wypuszczę, mia bella draga... - powiedział, lekko podgryzając ją w skórę na obojczyku. Słowa, które powiedział oznaczały dosłownie "Moja piękna smoczyco", bowiem za taką ją uważał i jako taką ją traktował, a przynajmniej się starał. Okazywanie czułości nie zawsze szło mu dobrze, jednakże z pewnością zamierzał się w tej kwestii poprawić. - A jeśli będziesz chciała uciec, to uwiężę cię w mojej jaskini, bo nie pozwolę, żebyś się skrzywdziła. Jeśli nie ze względu na siebie nie chcesz się oszczędzić, to zrób to ze względu na mnie.
Ponownie lekko trącił łuski na jej szyi.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Nie Sty 24, 2016 6:12 pm

Skoro jestem nia dela droga, Vavoice nie znała przecież Włoskiego. Niestety. To dlaczego wolisz tamtą? Dlaczego wolisz coś obcego? Zoś, co nawet nie zachowuje się jak dama...
Z nieba zaczęły spadać drobne, puchowe śnieżynki, wysyłając swoistą poduszkę zwaną śniegiem. Twór ten miał w zwyczaju skrzypieć podczas mrozu, takiego jak teraz. Mrozy nie służyły wyczerpanej Vavi. Ta już od paru dni była w opłakanym stanie i formie, która wystawiła ją na wszelkie infekcje. Dlaczego zabawiał się z tamtą, a nie z nią, kiedy jeszcze była zdrowa? Nie pociągała go?
Już przed chwilką zorientowała się, kto za nią siedzi, nie okazywała jednak tego, chcąc pozostać w sferze słodkiej niewiedzy. Z jej nozdrzy zaczęła wypływać gęsta, anemiczna krew, a sama smoczyca osunęła się niżej, kiedy dostała dreszczy i mroczków przed oczyma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Nie Sty 24, 2016 6:44 pm

Na prawdę miał jej teraz tłumaczyć własny brak moralności i preferencję poligamii? Dlaczego? Za co?
No, fakt faktem, zasłużył na to, by to zrobić.
Przemilczał chwilę, myśląc nad odpowiedzią, jednakże zobaczył, co się z nią dzieje. Nie miał pojęcia, co zrobić, a jedyną członkinią Zalam, która mogła wiedzieć coś na temat leczenia, była Nereida. Chyba niezbyt dobrym pomysłem mimo wszystko było poproszenie jej, by pomogła Vavoice. Z drugiej strony, w swoim braku wiedzy i umiejętności, Imlann mógł jej prędzej zaszkodzić niż pomóc. Mimo wszystko, chyba wychodziło na to, że musiał spróbować.
Cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz.
Zerwał przed jaskinią kilka ziół, o których wiedział, że mogą jej pomóc, po czym, ściskając je w jednej tylnej łapie, chwycił mimo wszystko trochę mniejszą i lżejszą od niego smoczycę w swoje łapy, by po chwili przenieść ją do sali głównej jego jaskini. Położył ją delikatnie na podłodze, uważając, by nie obiła się o posadzkę, po czym usiadł obok niej, w pewnej odległości na tyle dużej, by nie mogła sobie zrobić krzywdy ale i na tyle małej, by było wiadomo, że wszystko zadziała, kładąc trochę ziół leczniczych i podpalając je. Miał nadzieję, że dym uzdrowi smoczycę, chociaż właściwie nie wiedział, czym jest ta zielenina, wiedział jednakże, że smoczyca zebrała je wcześniej.
Usiadł i czekał, aż Vavoice się wybudzi.

Kiedy to już się stało, wziął ją w ramiona i przycisnął do siebie, pyskiem gładząc ją po łuskach na jej ramienu.
- Nie jest obca - skwitował, mówiąc cicho. - Ale, jak już mówiłem, to ty byłaś i jesteś tą pierwszą, pamiętasz? Z pewnością nie jest tak, że wolę ją od ciebie, moja piękna Vavoice. Nie krytykuj jej, za to, jak się zachowała, pamiętaj, że jej wina jest taka sama jak twoja, po prostu się zakochała. Jak już ci wcześniej mówiłem, kochana, aż po grób. Nie zamierzam cię nigdy opuścić.
Druga jego łapa zaczęła ją głaskać lekko po łuskach na plecach, Imlann zdecydowanie wolałby, by smoczyca mimo wszystko powróciła do dawnego żywotnego stanu.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Nie Sty 24, 2016 7:20 pm

Nie obudziła się że względu na zioła działające przeciw toksynom, a że względu na... Przepadek? Takie rzeczy się zdarzają.
Aż po grób... A co jeśli to właśnie będzię szybsze, niż samiec przypuszcza? Pewnie nie założył nawet takiej sytuacji. Wtedy na sto procent zastąpiłby mnie kimś innym; lepszym modelem... Jestem tylko statystyką.
Imlann nie zrozumiał widać, skąd u niej taki stan. Nie zjadła i nie piła od wielu dni, była wyczerpana i przeziębiona. Na szczęście choć od podłogi biło trochę ciepła.
-Nie, wcale tak nie jest! Szkoda że kiedy ją prze*atywałeś, mnie zostawiłeś. Nic cię nie obchodzę. Rozumiem, że zbrzydłam, i dla tego nie chciałeś tego że mną robić? A może to, że tak wyglądam, to twoja wina? Nie pomyślałeś o tym, prawda, ARDMAGARZE? Przepraszam, że mówiłam ci po imieniu. Jeśli się obraxisz, trudno; umrę ru w samotności. Idź do swojej Nereidusi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pon Sty 25, 2016 3:33 pm

Umrzeć?
Oj, nie, nie zamierzał jej pozwolić zginąć, a na pewno już ot tak po prostu, bez powodu. Jeśli już miała umrzeć, jej śmierć powinna mieć jakiś cel - a umrzeć z pewnością w tej chwili nie miała, już on postanowił o to zadbać. Jeszcze sporo lat zapewne spędzi z Ardmagarem, zanim zdąży w ogóle się zestarzeć, a i tego momentu jej życia w swoim przegapić nie zamierzał.
Uśmiechnął więc się do niej dość przebiegle, mimo rzucanych przeciw niemu oskarżeń. Miał już ciekawy pomysł na wspólne spędzenie czasu... Aczkolwiek z drugiej strony oddalił go póki co. Tylko by się ucieszyła z tego, że osiągnęła swój cel poprzez takie zachowanie, a prawda była przecież oczywista.
Nie miała prawa.
Nie miała prawa ani mu się przeciwstawić ( chociaż oczywiście uszanowałby jej opinię ) jak i w ogóle się tak zachowywać, kłócić się z nim? Cóż, postanowił to przemilczeć. "Szkoda, że..." No przecież nie mogłem się rozdwoić o mało co nie powiedział, jednakże w porę myśli wyprzedziły czyny... Przynajmniej te.
- Nie obchodzisz? - w przeciwieństwie do niej, on nie podniósł głosu, nie musiał, i tak był doskonale słyszalny i nie musiał piszczeć jak jakaś niedorozwinięta jaszczurka. - Byłaś tuż po złożeniu wylęgu, jak sobie niby wyobrażasz twój stan po dodatkowym wysiłku?
Ale cóż, widząc ją taką nastroszoną, hamować mu się było jeszcze trudniej, niż wtedy, przy Palakinie, gdy wszystko spełzło na niczym dzięki jego dość silnej woli. Wystarczył szybki ruch łapy, by niezbyt brutalnie przewrócić ją na posadzkę - niezbyt brutalnie, bo tylko lekko ją popchnął, a drugą łapą podtrzymał by położyć ją lekko na skale, w innym wypadku grzmotnęłaby o nią. Możliwe, że ta łatwość była spowodowana jej osłabieniem, ale to wątpliwe, Imlann był po prostu silny, a ostatnio stał się jeszcze większy i silniejszy.
Sam już po chwili znalazł się nad leżącą na plecach samicą, po czym położył się na niej, większość ciężaru utrzymywać na własnych łapach, jednakże tylny odcinek ciała przycisnął lekko do smoczycy, było czuć, że aż drga, jednakże oczywiste chyba, że w tym wypadku nie zamierzał nic z tym zrobić, tak samo jak ze swym stanem gotowości - trudno, przejdzie.
- Tego chcesz? - na wpół spytał, na wpół warknął, nachylając pysk ku jej szyi i nieco mocno napierając na nią miednicą.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pon Sty 25, 2016 4:44 pm

Tak, ta łatwość zdecydowanie była spowodowana jej słabością. Imlann położył się na niej, lekko napierając na jej zmęczone ciało miednicą. Nie wytrzyma tego, dobrze o tym wiedziała. Ale cóż, niech  się dzieje, co chce. Zresztą, ona i tak nie ma na to wpływu. Spadło na nią trochę ciężaru samca.
Nie odezwała się, bo i tak nic by nie zrobiła samcowi jej odmowa - wiedziała o tym. Jednakże była zbyt zdenerwowana, a zdawało jej się, że samiec zachowuje się jak jakiś dzikus. Z jednej strony chciała tego, ale z drugiej była jednak wciąż na niego obrażona.
-Puść mnie! Jej pazury przejechały po onyksowych przednich łapach Imlanna. Był on jednak silniejszy, więc mimo prób wyrywania się, nie udało jej się uciec. Niestety, nie wiedziała, że takie jej zachowanie prawdopodobnie jeszcze bardziej rozbudzi instynkty samca. Walczyła z pokusą. I na razie wygrywała. Jeszcze raz spróbowała się wyrwać, w efekcie czego Imlann wpadł do jej środka. Mimo woli jęknęła z rozkoszy. Nie chciała, żeby samiec o tym wiedział, przecież OFICJALNIE są na siebie obrażeni. Choć, z drugiej strony, tylko oficjalnie...
Uśmiechnęła się. Miała nadzieję, że samiec zrozumie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pon Sty 25, 2016 7:19 pm

A więc jednak tylko o to jej chodziło...
Z jednej strony czuł się dowartościowany, że tak bardzo go pragnęła, z drugiej jednak to trochę przykre, że tylko to w nim widziała. Broniąc się, jedynie pogarszała sytuację ich obojga, dlatego postanowił, że ku ich wspólnemu dobru odleci, jego obecność wyraźnie nie działała dobrze na psychikę smoczycy, która chyba czuła się coraz gorzej. Uniósł więc jedną z przednich łap, a potem drugą, wstając powoli, by oddalić się od niej...
I wtedy swoją nieudolną obroną sprawiła, że znalazł się tam, gdzie już dość dawno przebywał również w jego Siedzibie, chociaż zapewne w kompletnie innej sytuacji emocjonalnej w przypadku Vavoice. Cóż, jeśli tak miały wyglądać jego przeprosiny, wychodziło na to, że coraz częściej będzie ją musiał irytować... Czyżby wyciągał złe wnioski z całej tej sytuacji?
Uznał, że mimo wszystko odleci i zostawi ją samą. Niech się kuruje, powinien odejść, zwłaszcza, że sytuacja zrobiła się dość niezręczna.
Jednakże uśmiech samicy i to, jak orała pazurami jego łuski, po których pazury smoczycy jedynie zsuwały się z dość ostrym zgrzytem, jedynie przeciwdziałały chęci pozostawienia jej samej, samiec nie widział już żadnego innego wyjścia, jak tylko zostać z nią tutaj. Odpowiedział uśmiechem, a jego biodra mimowolnie zaczęły poruszać się dość szybko, mimo, że właściwie klatka piersiowa samicy powinna znajdować się na posadzce, nie zaś pod jego pyskiem, którym przejeżdżał po jej żebrach. Łapami chwycił za jej biodra, przyspieszając jeszcze bardziej i rzucając jej głębokie spojrzenie w oczy.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pon Sty 25, 2016 7:34 pm

Kiedy poczuła jego dotyk na biodrach, wiedziała już, czego się spodziewać. Uśmiech Imlanna kiedy przyspieszało, również dały jej do zrozumienia, że podjęła dobrą decyzje, pozwalając mu kontynuować. Jęknęła parę razy, gdy, również mimowolnie, poruszała swoją miednicą w rytm jego ruchów. Miała nadzieję, że mu się podoba.
Stwierdziła, że samiec powinien częściej tak ją przepraszać, a ona za każdym razem będzie mu wybaczać. Cóż, taką była smoczycą: może nieco frywolną, kto wie?
Lecz to nie Imlann w niej sprawiał jej najwięcej radości: najbardziej cieszyła się wspólną chwilą, taką tylko dla nich obojga, bez innych pomiędzy nimi. Imlann był dla niej jak narkotyk: sama jego obecność uzależniała.
Teraz jednak odsunęła tę myśli, skupiając się na ruchach swoich i Imlanna. Polizała jego czarne łuski na pysku. Uwielbiała go, za wszystko. Chciała, żeby to trwało jak najdłużej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pon Sty 25, 2016 9:40 pm

Przyspieszał coraz bardziej, co skończyło się tym, że smoczyca zdecydowanie znajdowała się w więcej niż jednym miejscu na tej posadzce, jednakże nie zwracał na to aż takiej uwagi, jaką być może powinien przyłożyć do tej kwestii, zamiast tego przyciskając smoczycę do siebie, by była jak najbliżej niego. Pokrótce mówiąc, nie marnował ani czasu, ani energii, po prostu obcując z Vavoice, która tym razem, mimo, że ponoć była osłabiona, radziła sobie o wiele lepiej, niż działo się to, gdy w tej samej grocie stwarzali ich pierwszy wylęg.
Właśnie, wylęg. Wiedział, że w tym stanie smoczyca nie powinna składać jaj, wycieńczyłoby to ją, a potomstwo z pewnością nie byłoby silne. Przyspieszał więc, aż w końcu jednym mocnym ruchem dotarł do jej końca.
- Moja piękna Vavoice - na wpół wyszeptał, na wpół warknął do niej, by po chwili znaleźć się na zewnątrz niej i ten ostatni ruch wykonać już poza nią - jego geny rozlały się spektakularną falą po brzuchu smoczycy. Imlann ryknął głośno, wyciągając w górę szyję i głowę i rozkładając szerzej skrzydła. Chwilkę później przetoczył się na bok, kładąc się na plecy. Co prawda zazwyczaj wyglądało to nieco inaczej, jednakże i sytuacja była wyjątkowa.
Samiec nabrał w płuca sporo powietrza, po czym wypuścił je powoli, co zaowocowało właściwie westchnieniem. Leżąc tak, czekał na to, co powie Vavoice. Niby się do niego uśmiechała, ale czy zbeszta go, czy pochwali to co zrobił i to, jak to zrobił? Spodziewał się chyba wszystkiego.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Sty 26, 2016 12:56 pm

Nie wiedziała, co powiedzieć. Z jednej strony podobało jej się to, ale z drugiej stron dalej była na niego wściekła, za Nereidę chociażby. Mimo, że czuła, że głód wyniszcza i trawi jej organizm, zdobyła się na lekki uśmiech.
-Mój wspaniały Imlannie... Chyba musimy sobie parę rzeczy po wyjaśniać.
Zobaczyła, co ma na brzuchu.
-Po prostu świetnie! Co mam teraz z tym zrobić?? Oczywiście, to był żart, ale na prawdę nie wiedziała, jak ma się z tego domyć. Miała nadzieję, że Imlann wydał z siebie ryk euforii, a nie złości. O wydarzeniu jednak nie mówiła: widziała przecież, że samiec długo na to czekał i nie mógł się powstrzymać, a może to właśnie brak jej zgody podobał jej się w całej tej sytuacji? W każdym razie teraz przymknęła oczy i rozkoszowała się chwilą. Ciekawe, czy Imlann ma tu coś do jedzenia lub picia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 27, 2016 3:43 pm

Zaśmiał się tylko cicho, słysząc jej słowa, wiedział bowiem, że faktycznie mają kilka spraw do omówienia, uznawał je jednak za niezbyt istotne - oboje zdawali sobie sprawę z tego, jak się te kwestie do siebie mają, zwłaszcza jeśli chodzi o Nereidę. Jeśli chodzi o relację jego i Vavoice, nic się przecież nie zmieniło i chyba wreszcie powinna to zauważyć, zwłaszcza, że nawet ustąpił jej tym razem w jednej kwestii, chociaż pod pewnym przymusem, gdyż z własnej woli na pewno by się takiego czynu nie dopuścił... Cóż, co chciała, to ma.
Zwłaszcza, że jej uśmiech stanowił dla niego raczej wystarczającą zgodę, a to, że pomysł takowej sytuacji należał do userki Vavoice tym bardziej. Tak, czy siak, czarny podniósł się, otrzepując się i odszedł kilka kroków dalej, by usiąść tam, by móc objąć wzrokiem całą smoczycę, a nie chociażby jedynie jej głowę.
- Wydaje mi się, że przed chwilą sobie wszystko wyjaśniliśmy, Vavoice - odpowiedział jej. Ton miał bardzo łagodny, aczkolwiek, jak zawsze, pobrzmiewała w nim dość stanowcza nuta. - Co do tego zaś... - zaczął, spoglądając na jej obecny wygląd. W sumie nie miał pojęcia, co właściwie mógłby jej na ten temat poradzić, sama powinna się z tym jakoś uporać, zamiast jego pytać o radę, on przecież nigdy nie musiał zmywać tego typu śladów. Wpadł jednak na pewien pomysł - na dworze jest śnieg, użyj go - spojrzał jeszcze raz na smoczycę, cóż, incydent chyba dodał jej energii zamiast osłabić, to dobrze... - lepiej poszukaj wody i zapoluj na jakąś małą zwierzynę...
Dał jej do zrozumienia, że powinna nieco wzmocnić jej organizm.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Sty 27, 2016 6:05 pm

-A nie chciałbyś pójść że mną, Imlannie?
Samica nie chciała opuszczać partnera, dla niej każda ich wspólna chwilą miała niewyobrażalną moc. Moc, która dawała jej siłę. Zresztą, po awansie, Vavoice i tak musi poszukać paru przydatnych ziół w nieco cieplejszych regionach tutejszej krainy.
Pomyślała, co powinna zebrać, kiedy wyszła z jaskini i myła się śniegiem. Co mogło przetrwać chłody tej zimy? Na pewno liście jeżyny, lubczyk, może babka lancetowata... Coś powinno się znaleść.
Po umyciu się spojrzała wyczekująco na Imlanna, oczekując odpowiedzi, nie oszukujmy się, twierdzącej. Miała nadzieję, że Imlann też doceni magię po prostu zwykłego przebywania że sobą.
-Znasz może jakieś ładne miejsce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 29, 2016 10:21 pm

Odpowiedział jedynie uśmiechem, zdawał sobie bowiem sprawę, że samica zapewne nie chciała oddalić się od niego na zbyt dużą odległość teraz, kiedy już wszystko sobie wytłumaczyli. Cóż, najwyraźniej brakowało jej Imlanna, a on wybrał najlepszy i najskuteczniejszy chyba sposób na pogodzenie się. Cóż, chyba będzie musiał pamiętać o tym, by nie mogła go nadużywać, inaczej może się okazać, że to ona zacznie nim manipulować, a nie on nią władać…
A, jeśli miałby być szczery, nie miał być ochoty marionetką, bez znaczenia, kto pociągał za sznurki. Machnął więc lekceważąco łapą na całą sytuację, zastanawiając się w sumie, czy warto iść z samicą, czy może lepiej nie zostać w jaskini i nie odpocząć, czekając, aż ta wróci. Cóż, w końcu jednak uznał - co w sumie nie zajęło mu zbyt dużo czasu – że warto podążyć za nią, może nawet i dla samego faktu ziołolecznictwa, na którym nie znał się w ogóle, a może i po prostu dla spędzonego wspólnie czasu, bowiem, mimo że czas nie mógł ich zabić, każda chwila spędzenia go razem zdawała się być bezcenna.
Chłody zimy? W wysokich górach, w których głównie żyli, panowała ona cały rok, śniegi nigdy tu nie topniały. Niewiele smoków było w stanie przetrwać tą temperaturę, o czym Imlann doskonale wiedział. Zdawał sobie sprawę że wielu wolałoby mieszkać w puszczy czy nad morzem, ale z drugiej strony ci, którzy wybrali śnieg i góry byli zdecydowanie bardziej zahartowani i odporni, z pewnością lepiej radzili sobie w walce, silni i wytrzymali, a także szybcy i zręczni, bo przecież nie raz musieli manewrować pośród stalaktytów, czyż nie?
- Zapewne nie ma takiego, które jest równie ładne jak ty… Może zdamy się na twoją intuicję? – spytał, uśmiechając się do niej rozbrajająco. Jak dla niego mogli lecieć nawet na bagna… Chociaż w sumie nie wiedział sam, czy jest to myśl dosłowna, czy nie.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Pią Sty 29, 2016 10:42 pm

Vavoice uśmiechnęła się w duchu, komentarz samca jej pochlebiał. Gdyby nie miała łusek, na jej pysku widać by było duże, koralowe rumieńce. Hmm... Jakich roślin teraz najbardziej potrzebowała? Kaczeńca, rosiczek, mandragory... Od razu stało się więc pewne, dokąd teraz polecą. Na bagna, a dokładniej na trzęsawisko. Odwzajemiła naprawdę szczery i na swój sposób uroczy uśmiech Imlanna. Rozłożyła skrzydła i wzbiła się w powietrze, silnie i z gracją.
Z/t Imlann i Vavi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nereida
Szeregowy
Szeregowy
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 06/01/2016
Skąd : Himalaje

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Wto Lut 09, 2016 11:08 pm

Przyleciałam do siedziby, jak mi kazano. Rozglądnęłam się na boki, szukając wzrokiem innych smoków, ale nikogo nie zauważyłam. Pozostawało mi tylko czekać. Weszłam do środka jaskini i czekałam, aż zjawi się reszta smoków.
Usiadłam pod ścianą i cicho, zaczęłam nucić.
I just want you close
Where you can stay forever
You can be sure
That it will only get better
You and me together
Through the days and nights
I don’t worry ‘couse
Everythings gonna be alright
People keep talking
They can say what they like
But all I know is everything’s gonna be alright
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vavoice
Znachor
Znachor
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Lut 10, 2016 8:35 am

Vavoice była naprawdę wściekła (jej userka też, ale nie aż tak Razz ) przez odejście Imlanna, i właśnie tą wściekłość wyrzucała na zewnątrz machając skrzydłami tak silnie i ustawiając je w ten sposób, że chmura burzowa mogłaby pozazdrościć tego harmidru i hałasu.
Kiedy jednak wleciała do jaskini, opanowała się. Odetchnęła parę razy i na swój pysk przywdziała piękny, duży... Nie szczery uśmiech. Szła tak dalej przez korytarz, zastanawiając się, w jakim celu odbędzie się to zebranie, i kiedy Imlann wpłynął na nią tak, że zaczęła ukrywać emocje... Przydatna umiejętność, ale na myśl o Imlu samica zmróżyła oczy, by zaraz potem otworzyć je w jeszcze szerszym grymasie na pysku.
Będzie dobrze, będzie dobrze, nic się nie stanie, nie będzie pożaru, Imlann mnie nie zje... A jeśli będzie próbował, ją będę się bronić! Rozejrzała się rezolutnie po holu, do którego przybyła, kiedy jednak zobaczyła Tą Brzydką, poddała się i po prostu z lekkim pobłażaniem w oczach położyła się na środku, czekając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira
Pisklak
Pisklak
avatar

Liczba postów : 86
Join date : 27/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Lut 10, 2016 9:44 am

Leciałam z lekkim uśmiechem na pysku. Gdy wylądowałam na "pasie startowym", poczułam zapach matki i jeszcze jakiś inny... Powoli weszłam do środka i zobaczyłam siedzącą pod ścianą matkę i leżąsą niebieską smoczycę. Coś co nie powinno, przykuło moją uwagę. Na szyi matki była wielka świerza blizna. Ponownie spojrzałam na niebieską. Między nimi była wyraźna niechęć i atmosfera w jaskini była wręcz namacalna.
-Witaj matko.- ponownie spojrzałam na szyję.-Co ci się stało...?
Do mojej główki wpadł pomysł. I to bardzo realny. Jeżeli, ta Niebieska i matka się nie lubiły, a Niebieska nie miała żadnych ran... Warknęłam na nią i odwróciłam się dumnie.
Podeszłam do matki i położyłam jej się na łapach cichutko mrucząc i czekając na odbycie się zebrania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elmas
Pisklak
Pisklak
avatar

Liczba postów : 72
Join date : 25/01/2016

PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   Sro Lut 10, 2016 2:04 pm

Leciałem, prując powietrze. Kazano mi przylecieć do jaskini na jakieś zebranie. Gdy totarłem do groty, ujrzałem ogon siorty znikający w krętym korytarzu. Szczerze to opanowałem już sztykę startowania i lądowania. Znizyłem lot i podleciałem do krawędzi groty, przez chwilę w miejscu machając skrzydłami jak ladujący orzeł i po chwili już stalem na ziemi.
Weszłem do jaskini słysząc przywitanie Amiry z matką, a po chwili weszłem do jaskini i usłyszałem...warczenie, na dodatek siostry. Zdziwiłem się. Zignorowała mnie i położyła się przy łapach matki. Przywitałem matkę i spojrzałem na jej szyję... gapiłem się tak przez kilka chwil nie wiedząc co powiedzieć. Podeszłem do szarej, pięknej smoczycy i ułożyłem się obok Amiry, ciesząc się ciepłymi kafelkami, które przyjemnie grzał mi w brzuch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Siedziba Ardmagara   

Powrót do góry Go down
 
Siedziba Ardmagara
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Siedziba wojskowa + poligon
» Siedziba Thralla
» Siedziba ZRV w Yokohamie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Qashar :: Terytorium Ardu Zalam :: Błękitna Dolina-
Skocz do: