A long time ago in a land far away there was a place where dragons decided to stay.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac Hyfforddiant

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Akane
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 02/01/2016
Skąd : Polska, Japonia

PisanieTemat: Plac Hyfforddiant    Czw Sty 07, 2016 9:34 pm

Jest to plac ćwiczebny, leżący na plaży Morza Faraqiea. Jest tutaj duzo przestrzeni, cały plac ma kamienne podłoże w kształcie ogromnego koła. Wokół niego są świecące wbite pochodnie, oddają swoje ciepło i światło z wielkim wdziękiem. Na całej powierzchni Hyffordiantu są umieszczone od małych po największe manekiny zbudowane ze słomy o rozmaitych kształtach. Pradawna legenda głosi 'ten kto ma ogień, ten ma moc, a ten kto ma moc, ma siebie na zawsze'. Legenda tego placu była przenoszona poprzez mowę, dużym prawdopodobieństwem jest, ze jego prawdziwa forma została zmieniona. Jedno jest pewne, tutaj czas mija zupełnie inaczej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linnerion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 06/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Sob Sty 09, 2016 6:56 pm

Linnerion leciał po niebie ze sporą prędkością. Bardzo lubił czuć jak powietrze stanowi opór dla jego skrzydeł, bo gdy kierował ich czubki ku górze bardzo szybko wzlatywał do góry. Potem składał skrzydła i w zawrotnym tempie spadał w dół. Gdy był dosyć nisko otwierał szeroko skrzydła i zupełnie nagle przestawał spadać. Lubił takie niebezpieczne "zabawy", jednak teraz leciał szybko, lecz bezpiecznie. Oglądał tereny ardu do którego dołączył. Patrzył z góry na morze Faraqiea. Było piękne. Słońce odbijało się na tafli wody błyszcząc tysiącem barw. Niesamowity widok. Jednak Linneriona zaciekawiło co innego: ujrzał okrągły plac o kamiennej posadzce. Zniżył lot i wyciągnął łapy do przodu, miękko lądując na ziemi. Bez problemów złapał równowagę i złożył skrzydła. Rozejrzał się, zobaczył mnóstwo manekinów i zrozumiał że znalazł się na placu treningowym. Nie miał teraz w planach treningu i gdyby wcześniej wiedział że to koło z kamienną posadzką pełni funkcję placu treningowego, prawdopodobnie by się tu zatrzymał. Ale skoro już tu wylądował postanowił troszeczkę poczekać z nadzieją że kogoś spotka. Wypadałoby znać kilka osobników z ardu do którego dołączył. Jeszcze raz rozejrzał się dookoła, lecz jego wzrok nie napotkał niczego ciekawego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akane
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 02/01/2016
Skąd : Polska, Japonia

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Sob Sty 09, 2016 8:40 pm

Szybuje pod gołym niebem, czuje wiatr odbijający się od moich łusek. Lot jest dość umiarkowany, spokojny, wiruje jak delikatna fala na wodzie, popychana przez mały wiaterek. Od czasu do czasu spoglądam na dol, na ziemie. Moje uwagę przykuwa sylwetka Smoka, który stoi na placu, widać, ze jest zmieszany i znudzony. Postanawiam się przywitać, przedstawić, nie rozpoznaje nieznajomego, jednak czuje jego zapach, jest z naszego Ardu. Błyskawicznie, jak piorun uderzam w ziemie, piasek będący na kamieniu unosi się tworząc niewiarygodnie gęsta piaskowa mgle. A ja stoję i czekam spokojnie, aż wszystko opadnie. Witaj! Jestem Akane. Uśmiecham się do Smoka, na pierwszy rzut oka widzę, ze jest starszy ode mnie. Jest dość przystojny jak na smoka. Obserwuje go, mierze go wzrokiem, badam jak chirurg bada swojego pacjenta, jak choroba zielonki, która sprawia, ze każdy staje się zielony. Widać, ze nie przyleciał na plac specjalnie, jednak ja jestem bardzo zainteresowana ćwiczeniem. Podchodzę do jednego z większych manekinów i uderzam z wielkim ciosem z prawej łapy. Trenuje w wielkim skupieniu, wciąż czekając na odpowiedz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linnerion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 06/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Sob Sty 09, 2016 11:11 pm

Ujrzał ogniście czerwoną Smoczycę na niebie i z zadowoloneniem stwierdził że zbliża się do lądowania tuż przy nim. Wylądowała i Linnerion poczekał aż piasek dookoła niej opadnie żeby móc się jej przyjrzeć. Pierwsze co mu się rzuciło w oczy to jej niezwykła uroda. Zawsze miał słabość do Smoczyc, lecz Akane - tak się przedstawiła - wydała mu się wyjątkowo piękna. Stłumił jednak w sobie zachwyt i tylko miło się uśmiechnął. - Jestem Linnerion. - przedstawił się. Akane... Piękne imię, tak jak jego właścicielka. pomyślał. Ona zaś podeszła do manekina i mocno go uderzyła. Była trochę młodsza i mniejsza od Linneriona (szczerze mówiąc nie uważał że to jakiś wielki problem), jednak wyglądała na silną i wysportowaną. Miała smukłą sylwetkę. A więc przyszła żeby poćwiczyć. zrozumiał, choć najpierw miał nadzieję że przyleciała do niego. Może Smoczyca nie życzyła sobie jego towarzystwa, może chciała w spokoju poćwiczyć, ale Smok i tak do niej podszedł. - Silna jesteś. - powiedział, lecz zaraz zmienił temat. - A twoje imię idealnie pasuje do twojej urody. - dodał z tajemniczym uśmiechem. Wypadałoby się dowiedzieć czegoś o ardzie Qatara, zapytać chociaż kto jest ardmagarem, ale Linnerion na razie nic na ten temat nie wspomniał. Potem zapytam, potem. obiecał sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akane
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 02/01/2016
Skąd : Polska, Japonia

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Sob Sty 09, 2016 11:26 pm

Podszedł do mnie, ucieszyło mnie to bardzo, to znaczy, ze jest odważny. Przestałam uderzać z wściekłością manekin, odwróciłam się w stronę smoka, zwracam uwagę na jego unikatowe łuski. Podziwiam odcienie srebro-granatowej, zawsze miałam słabości do takich smoków. Po chwili dostrzegam idealnie umięśnione ciało, moja uwagę przykuwają jego wielkie skrzydła. Patrze się głęboko w jego ciemne granatowe oczy, zapominam mowę, zapominam jak się mówi. To jest niemożliwe, ale Linnerion robi na mnie bardzo duze, pozytywne wrażenie. Dzie-dziekuje. Rumienie się w odcieniu błękitu. Moje imię oznacza lśniąca czerwień. Zauważyłam Ciebie, kiedy szybowałam na niebie, pomoc Ci jakoś? Tak szczerze, nie kojarzę Ciebie, jesteś nowy? Pytam pewnie Smoka, cały czas patrząc się w oczy. Widać, ze nie przybył tutaj ćwiczyć. Może się zgubił? Zrobiłam krok do tylu i z wielka precyzja uderzyłam w bok, w manekin, trafiłam idealnie, w samo sedno. Uśmiecham się z wielka odwaga podchodząc znowu bliżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linnerion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 06/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Nie Sty 10, 2016 12:18 am

Smoczyca spojrzała głęboko w jego oczy, więc on zrobił to samo. Miała piękne oczy, czarne niczym dwa węgielki. Najpiękniejsze węgielki jakie Linnerion kiedykolwiek widział. Długie rzęsy tylko dodawały tym oczom magiczne spojrzenie. Smok patrzył w te oczy jak zahipnotyzowany, nic nie mówił, Ona też milczała. Gdy zrobiła krok do tyłu, Linnerion ponownie się do niej przybliżył. Nie chciał by dystans między nimi się zwiększył, chciał być blisko czarnych oczu, blisko Akane. Zaraz jednak uświadomił sobie że skoro Ona się cofnęła, to może miała ku temu jakiś powód. Faktycznie, po chwili znowu uderzyła manekin. Bezbłędnie. Lśniąca czerwień. powtórzył w myślach. To imię idealnie ją określało. Jej ciemno czerwone łuski mieniły się na wszystkie odcienie szkarłatu.
- Tak, jestem nowy. - odzyskał nagle mowę. - Tereny ardu Qatara są piękne, wiesz może kto nimi włada? - zapytał, a w duszy (o ile smoki ją mają) cieszył się że powiedziała że go zauważyła. To oznaczało że może jakoś ją zainteresował, a taką przynajmniej miał nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elurra
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Nie Sty 10, 2016 10:27 am

Biała smoczyca przemierzała krainę, obserwując ją z lotu, aż w końcu trafiła na tereny swojego Ardu. Nie zatrzymywała się, co prawda, w byle jakich miejscach. Nagle zauważyła plac do ćwiczeń, a na nim dwa smoki. Z gracją wylądowała koło nich i najpierw przyjrzała się czerwonej smoczycy, a potem trochę dłuższe spojrzenie przeniosła na smoka. Przyciągał on uwagę, jednak nieśmiała Elurra nie bardzo wiedziała jak zacząć rozmowę... I jak w niegrzeczny sposób nie przerywać. W końcu cicho powiedziała:
Witajcie. Jakie macie imiona? Ja nazywam się Elurra. Delikarny wygląd smoczycy mógł przywodzić na myśl elfa, ona jednak nigdy o sobie tak nie myślała. Była szczupła, miała mały pysk a w nim duże, złote oczy i dwa białe rogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akane
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 02/01/2016
Skąd : Polska, Japonia

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Nie Sty 10, 2016 12:21 pm

Widziałam, jak patrzy się na mnie, takim spojrzeniem dla którego mogłabym zabić. Czulam jak obserwuje każdy mięsień, jak bada mnie swoim bystrym spojrzeniem, czułam na sobie jego wzrok.
-Nasza Ardamagarem jest Smoczyca, młoda, uprzejma i pewna siebie. Jestem pewna, ze ja znasz, albo poznałeś jakiś czas temu. Ma ona ostre, czerwone łuski, czarne jak smoła oczy. Mowie do niego zagadkowo i uśmiecham się do Smoka i puszczam oko. Ja... Ja jestem władca naszego Ardu. Ciesze się, ze nasze krainy wpadły Tobie do gustu Linnerionie
Katem oka zauważyłam, ze nadlatuje trochę większa sylwetka niż moja, obniża lot i ląduje obok nas. Jest to smoczyca, widać, ze jest zmieszana, jest dość nieśmiała jak na swój wiek, a potrafię zauważyć, ze ma około 9 księżyców. Uśmiecham się do niej śmiało kiedy postanowiła się przywitać. Jestem Akane, milo mi Ciebie poznać. Mierze ja wzrokiem, widzę przed sobą piękniejsza smoczyce z ładniejszymi łuskami i oczami. Teraz wiem, ze nie będę mieć szans na zapoznanie Smoka. Jesteś ładniejsza, duzo ładniejsza. Wyrywa mi się mimo woli. Cofam się kilka kroków i siadam na piasku, obserwując Smoka i Smoczyce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linnerion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 06/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Nie Sty 10, 2016 1:15 pm

To musi być ona. Albo jej bliźniaczka... pomyślał gdy opisała Ardmagarę ardu Qatara. Nie mylił się, Smoczyca zaraz ujawniła prawdę. - Cieszę się że mam tak wspaniałą Ardmagarę. - powiedział z uśmiechem, lecz poczuł że powinien w jakiś sposób ukazać szacunek, poddanie. Ukłonił się lekko i ponownie spojrzał w oczy Akane. Podniósł przednią łapę, chciał jej dotknąć, pogładzić jej szkarłatne łuski, jednak szybko cofnął łapę, tak że mogło to wyglądać jakby po prostu chciał zrobić krok do przodu, ale go nie zrobił. Cofnął się bo zauważył na niebie kolejną Smoczycę. Wylądowała na placu i po chwili posłała mu długie spojrzenie. Uśmiechnął się do niej delikatnie. Była biała jak śnieg i miała złote oczy. Była ładne. Obydwie, Akane i Elurra, zostały obdarowane przez Naturę niezwykłą urodą. Jasna Smoczyca była prawie rozmiarów Smoka. - Witaj, jestem Linnerion. - przedstawił się i skinął jasnej głową. Następnie spojrzał na szkarłatną Piękność. Cofnęła się o krok. Żałował że byli teraz tak daleko siebie, a w obecności jasnej Ślicznotki nie wypadało chyba podchodzić do żadnej z nich. Usiadł więc i został tam gdzie był. Przypuszczał że Akane nie była zachwycona przybyciem Elurry i jej słowa to potwierdziły. Linnerion poderwał się z miejsca i zrobił dwa kroki w stronę Ardmagary. - To nie prawda! - zaprotestował i spojrzał w jej czarne oczy. - Obydwie jesteście piękne. Każda z was inaczej. - dodał. Zwrócił wzrok do Jasnej i jej też spojrzał w oczy. Smoczyce bardzo się różniły. Elurra była biała i miała złote oczy, ciemnooka Akane miała natomiast ciemno czerwone łuski. Elurra była starsza i większa, lecz była nieśmiała, młodsza Akane sprawiała wrażenie silnej i odważnej. Zresztą o jej sile już się przekonał patrząc jak trenuje. Możliwe jednak że Neige - stwierdził że to imię bardziej pasowało do jasnej Smoczycy - też jest silna, mimo nieśmiałości.
Linnerion stał tak pomiędzy Smoczycami, nie wiedząc co zrobić i odwracał głowę raz do jednej, raz do drugiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akane
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 02/01/2016
Skąd : Polska, Japonia

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Nie Sty 10, 2016 8:51 pm

Wiem, obie jesteśmy piękne. Jednak zawsze marzyłam o jasnych łuskach, niestety los obdarował mnie czerwonymi, ciemnymi łuskami. To tak jakby los śmiał się ze mnie. Uśmiecham się do chyba dość oburzonego smoka, patrze mu oczy, które oddają uczciwość i szacunek. Po chwili zmieniam mój punkt na Ellure, chcąc pokazać, ze jest mi przykro, ze źle mnie zrozumieli, wstałam i kiwnęłam głowa na znak przeprosin. Przepraszam Ellura. Przeszłam do innego manekina, trochę mniejszego, oddalonego o kilka metrów. Chciałam dać im trochę prywatności, aby mogli porozmawiać. Wyciszyłam mój umysł, moje myśli nie miały dla mnie znaczenia, z wielka gracja uderzałam, kopałam stojącego przede mną manekina. Przy każdym kopniaku krzyczałam cicho, lecz mocno Ach!, jednak przy uderzeniu byłam cicha i spokojna. Moj manekin to pewnym czasie stal się dla mnie punktem wszystkich moich uczuć, zażenowania, strachu, zazdrości, nadziei, najedzenia. Karałam go za wszystko co złe, co miało miejsce w moim dość krótkim życiu. Kiedy znudziłam się manekinem położyłam się na piasku, obok tego poturbowanego manekina. Zamknęłam moje zmęczone oczy i przyszedł czas na relaks.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elurra
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Pon Sty 11, 2016 6:01 pm

//sorrki że tak późno ale wczoraj naprawdę nie mogłam Sad

Elurra odetchnęła z lekką ulgą, gdy czerwona smoczyca się przedstawiła.
Mi ciebie również. Odpowiedziała smoczycy z uprzejmym uśmiechem. Och. Bąknęła, gdy Akane powiedziała że El jest ładniejsza. Poczuła się trochę zawstydzona, a na dowód tego jej jasne łuski w okolicach ganaszy przybrały intensywnie czerwony kolorek. Drugi smok przedstawił się jako Linnerion i wyrwał Elurrę z opresji tak, że nie musiała się zbyt wysilać z odpowiedzią. Słowa nigdy nie były domeną smoczycy. Rzadko kiedy się odzywała, a gdy już otwierała tą swoją kłapaczkę, mówiła zawsze poematy, które mogłyby szybko znudzić inne smoki. Już jasna wiedziała, jaka większość jest: niewrażliwa, lubiąca bawić się uczuciami innych. Dlatego wypadało być ostrożnym.
Elurra spuściła zawstydzony wzrok, gdy Linn spojrzał w jej oczy. Widziała, że potem smok wodził wzrokiem od jednej do drugiej, więc przezwyciężając nieśmiałość, spojrzała na niego. Kiedy Akane powiedziała że chciałaby mieć jasne łuski, El w odpowiedzi się zaśmiała. Był to perlisty, gładki, zwyczajny śmiech. Uwierz mi, nie chciałabyś. Ciągle się brudzą i odznaczają w otoczeniu. Nie mogę się przyczaić na ofiarę bez ryzyka, że mnie zauważy. Zmierzyła czerwoną rozbawionym wzrokiem. Już nawet szkarłat lepiej wtapia się w otoczenie niż ten biały. Westchnęła. Potem Akane poszła ćwiczyć i pozostawiła Elurrę w dość niezręcznej sytuacji. Nie wiedziała, jak czuje się z tym Linnerion, ale ona postanowiła tym razem się odezwać. Długo tu jesteś? Pamiętasz coś ze swojej przeszłości, Linnerionie? Zauważyła, że Ak chyba usnęła, więc usiadła z gracją, ogon przytulając do jednego z boków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linnerion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 06/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Pon Sty 11, 2016 7:59 pm

//spoko nic się nie stało Wink

Twoje ciemno czerwone łuski też są piękne. Los się z ciebie nie śmieje, los cię tymi łuskami obdarował. Wyglądasz pięknie. pomyślał po słowach Akane, jednak nie odważył się powiedzieć tego na głos. No bo co by sobie pomyślała Neige? Też była piękna, mleczno biała z łagodnymi oczami. Widząc spojrzenie szkarłatnej Smoczycy Linnerion od razu się uspokoił. Był najpierw trochę oburzony, no bo jak Akane mogła mówić że nie jest piękna?
Gdy mniejsza ze Smoczyc się oddaliła Smok spojrzał na nią smutnym wzrokiem. Nie uciekaj ode mnie, zostań... pomyślał, chociaż wiedział że Akane prawdopodobnie nie czyta mu w myślach. Może to i lepiej, przyleciała tu żeby poćwiczyć, więc nie chce żeby jakiś smok jej przeszkadzał. Westchnął i wrócił myślami i spojrzeniem do Neige. Delikatnie się uśmiechnął widząc jej błyszczące złote oczy. Elurra usiadła, druga smoczyca się położyła, a Linnerion jako jedyny wciąż stał. Usiadł więc niedaleko Jasnej, ale tak, by móc ukradkiem patrzeć także i na Akane. Granatowe oczy Smoka zabłysły srebrawym odcieniem gdy Neige zapytała go o przeszłość. Pamiętał wyjątkowo dużo w porównaniu z innymi smokami, aczkolwiek nie chciał sobie przypominać przeszłości, więc wmawiał sobie że jej nie pamięta. Nie lubił kłamać, więc postanowił opowiedzieć Smoczycy prawdę. - Jestem tu niedługo, ale świetnie się czuję w ciele smoka (dużo lepiej od mojej userki XP) - Tak, pamiętam dosyć dużo, możliwe nawet że wszystko. - zaczął. - Byłem człowiekiem. - powiedział i spojrzał gdzieś w dal, trwając tak chwilę w bezruchu. Potem powoli wrócił spojrzeniem do Elurry. - Byłem młodym, przeciętnym chłopakiem. Z wyglądu niczym się nie wyróżniałem, kto mnie nie znał mówił nawet że byłem dosyć przystojny. A jednak zawsze byłem sam. Byłem zbyt "dobry" i dlatego rówieśnicy nie potrafili mnie zaakceptować. Zawsze chciałem wszystkim pomóc, wszystkich zadowolić. Nikt mnie za mną nie przepadał, lecz ja dalej na nikogo się nie złościłem i byłem pomocny i uczynny. Wszystkich szanowałem, mimo iż mnie nikt nie szanował. Mówiono na mnie "Wrażliwiec" a ja nawet nie przypuszczałem że chcą mnie w ten sposób obrazić. Inne chłopaki się ze mnie śmiały, nawet dziewczyny lubiły mi dokuczać. A ja nie reagowałem. Po prostu byłem dobrym człowiekiem. - powiedział i zrobił głęboki wdech... I wydech. - Byłem coraz starszy, oczywiście, i dokuczliwe komentarze zaczynały mnie powoli irytować. Chciałem się zemścić za te wszystkie lata bezpodstawnego znęcania się nade mną. Przestałem wyciągać do każdego pomocną rękę i coraz częściej zacząłem się wdawać w bójki z rówieśnikami. Sam się zdziwiłem swoją siłą. Po kilku miesięcach bójek i bezcelowego krążenia po mieście niszcząc ławki w parkach i malując ściany, byłem całkiem popularny i szanowany. Już nikt mnie nie wyzywał i mi nie dokuczał. Myślałem że jestem szczęśliwy, jednak gdzieś w środku czułem się pusty, tak jakbym zabijał samego siebie, żeby ustąpić miejsca tępemu bandytowy jakim bym się mógł stać. Przestałem się czuć dobrze niszcząc otoczenie i raniąc innych. Nie wiedziałem co powinienem zrobić, nie chciałem dalej być huliganem, ale nie chciałem też znowu stać się pośmiewiskiem i nie chciałem być dalej obrażany i wyzywany. Pamiętam że nawet rozważałem samobójstwo... - spóścił wzrok i zamilkł na chwilę, zastanawiając się co by się stało gdyby jednak je wtedy popełnił. - Nie zdążyłem jednak się zabić bo... Nie pamiętam jakim cudem ale wzbiłem się w powietrze i poleciałem na smoczych skrzydłach. Moje ciało pokryły ciemne łuski a ja stałem się smokiem. I wreszcie poczułem się dobrze we własnej skórze. To było to czego pragnąłem. Wolność. Jako smok znowu mogłem być sobą... - zakończył i uśmiechnął się do Neige. Spojrzał też na Akane zastanawiając się czy też słyszała. - A teraz, kiedy mam już u ciebie fatalną reputację, może ty mi opowiesz o swojej przeszłości? - poprosił z uśmiechem i kątem oka jeszcze raz spojrzał na szkarłatną Smoczyce o pięknych oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akane
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 02/01/2016
Skąd : Polska, Japonia

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Pon Sty 11, 2016 8:54 pm

Leżałam tak, byłam wyczerpana meczącymi ćwiczeniami. Przyszedł mały czas relaksu dla moich łap, dla mojego stanu psychicznego. Nadszedł ten czas, aby przyznać sama przed sobą. Jesteś silna Akane, jednak brakuje Ci wytrzymałości. Kiedy jasna Smoczycy zapytała Linna o to, co pamięta, bardzo mnie to zaciekawiło, wręcz przykuło moja uwagę. Wiem Akane, to jest bardzo złe, nie możesz przecież tak leżeć i podsłuchiwać czyjejś prywatnej rozmowy! Kloce się ze sobą w myślach. Linn opowiada o tym co pamięta, czuje, ja... czuje ogromny smutek kiedy tego słucham, wrasta on z każda miniona sekunda. Jak ludzie mogli śmiać się z dobrego człowieka? Dlaczego nastąpiła zmiana? Czulam, ze jakby za dotknięciem magicznej różdżki moje uczucia poszły w gore. Nie byłam teraz ta bezduszna smoczyca. Byłam ta mała Akane, ta dziewczynka która współczuje każdemu innemu stworzeniu. Moje emocje były duze, wstałam chwiejąc się, czułam, ze moje łuski sa o dwa odcienie jaśniejsze. Tak mi przykro Linn! Patrzyłam się raz na niego, raz na Smoczyce. Z moich oczu leciały duze, błękitne łzy, a ja nie umiałam przestać płakać. Tak mi przykro... tak mi przykro... Upadlam na moje kolana w dolnych łapach, kompletni nic nie widziałam przez łzy. Jak inni mogą być tacy straszni? Jak? Dlaczego zmusili tak dobra osobę do takiej zmiany? Prawie zrobił sobie krzywdę.. Milknę, uświadamiając sobie, ze są to wypowiedziane głośno słowa. Zostaje jedynie niedokończone zdanie. Przykro mi... Spoglądam teraz na Smoczyce. A Ty coś pamiętasz Elurro? Mam nadzieje, ze ona nie miała tyle smutku w swoim poprzednim życiu. Teraz uświadomiłam sobie, ze ja przecież niewiele wiem o sobie... Brat, ja, 5, 6, Lśniąca czerwień, ale nic co dałoby jakikolwiek znak o poprzednim życiu, chyba, ze zagadkowy brat... Siedziałam tak dalej, klęcząc, moje łapy trzymałam na moim psyku, było mi tak bardzo przykro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elurra
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Wto Sty 12, 2016 11:01 am

Biała smoczyca widziała, jak Linn patrzy na Akane. Ale bym chciała, żeby ktoś kiedyś tak n mnie patrzył... Elurra z przejęciem słuchała Linneriona. To, co mówił było okropnie smutne. Potem zauważyła, że Akane przeciera łzy, wstaje i do nich podchodzi. Zanim El zdążyła cokolwiek powiedzieć, czerwona smoczyca zaczęła płakać i mówić słowa współczucia i pociechy Linnerionowi. Elurra powstrzymała się żeby nie położyć mu łapy na łopatce dla otuchy i zamiast tego powiedziała: To było bardzo smutne. Nie powinni byli kpić z ciebie. Ja wiele razy też się z tym zetknęłam... Przez chwilę wstrzymała powietrze w płucach. Miałam nic nie mówić! Kłamanie a zatajanie prawdy to zupełnie co innego, a teraz powiedziałam A, to muszę powiedzieć i B... Jakby czytając w jej myślach, Akane zapytała o jej przeszłość. Elurra westchnęła. Teraz to już nie ma sensu tego zatajać. Byłam księżniczką Norwegii. Poczekała na ewentualny wybuch śmiechu, ale jeśli nic takiego nie nastąpiło, kontynuowała. Dla innych moje życie było jak z bajki, ale dla mnie to była mordęga. Każdy mój ruch był z góry oceniany, a wielu zamachowców chciało głowy mojego ojca i mnie jako zakładniczki. Pewnego dnia przyszedł dzień moich zaręczyn. Nie znałam jeszcze księcia koronnego, nawet nie wiedziałam jak ma na imię. Kiedy go poznałam, pomyślałam że jest szarmancki i przystojny. Spuściła wzrok. Zawsze byłam cicha, nieśmiała. Miałam białe włosy i złote oczy, skórę jasną i byłam drobnej budowy. Kto mógłby mnie chcieć? A tamten od razu się do mnie uśmiechnął i potem powiedział że jestem piękna. Bardzo mnie zauroczył, kiedy mówił o tym jak to bardzo chciałby uciec i oderwać się od tego świata koron, sukni i tym podobnych. Mówił tak pięknie o tym wszystkim, niemal poetycko... Westchnęła z rozmarzeniem. Potem jednak jej oczy pociemniały. Kiedy uciekliśmy, oczywiście wysłano za nami pogoń. Udało nam się zbiec, A William - książę koronny - prowadził mnie przez dziwne krainy. Kiedy pytałam gdzie idziemy, on mówił że jeszcze tego nie wie, ale wyglądało to tak, jakby dokładnie wiedział gdzie się wybieramy. Dotarliśmy do jakiegoś obozu rozbójników. Złapali nas, ogołocili mnie z klejnotów rodowych i wrzucili do klatki jak jakieś zwierzę. Williama wzięli daleko od mojego zasięgu wzroku. Byłam tam kilka dni, marzłam, mimo że się wychowałam w tym zimnie. Pewnego dnia do mojej "celi" zakradł się starszy mężczyzna, imieniem Fiin. Powiedział że mnie uwolni i tak też zrobił. Gdy umykaliśmy z obozu, chciałam uratować też Willa, ale oprócz mojej nie było tam żadnej innej klatki. Zajrzałam do jakiegoś namiotu i tam nakryłam go z herszcicą rozbójników w jednoznacznej sytuacji. Ona mówiła, że świetnie to rozegrał i na pewno dostaną za mnie niezły okup. Okazało się, że prawdziwy książę koronny został zamordowany razem z dworzanami, z którymi jechał. Oczy smoczycy nadal były suche. Mocno się wnerwiłam. Nagle poczułam, że moje szaty się rozdzierają, na plecach rosną skrzydła, a z krtani wydobywa się żar. Zanim jeszcze w pełni stałam smokiem, całe obozowisko stało w płomieniach, a wszyscy bez wyjątku nie żyli. Odratowałam tylko pomocnego starca i podrzuciłam do najbliższej miejscowości. Dalej nic nie pamiętam, oprócz tego że obudziłam się pod ogromnym dębem i tak trafiłam tutaj. Wzruszyła ramionami, a jej wzrok był obojętny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linnerion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 06/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Wto Sty 12, 2016 11:12 pm

Zupełnie niespodziewanie Akane wstała i podeszła, a z jej pięknych oczu wypływały łzy. Linnerion poczuł że Smoczyca jest dla niego taka ważna, serce mu się ścisnęło widząc ją tak roztrzęsioną. Szybko do niej podszedł, delikatnie, bardzo delikatnie otarł jej łzy i uśmiechnął się do niej z wdzięcznością, zaglądając jej w oczy. - Nie płacz... To przeszłość, już jest dobrze. Zobacz, jestem szczęśliwy... - spróbował ją pocieszyć. Nawet nie zauważył kiedy objął ją skrzydłem. -... A właściwie będę szczęśliwy, jeśli przestaniesz płakać. - dodał. Nie chciał żeby się przez niego martwiła, wydała mu się taka czuła, współczująca, wyrozumiała... Wrażliwa... Zupełnie jak on. Nagle zdał sobie sprawę z tego że obejmuje Smoczycę swoim skrzydłem, więc cofnął się o krok, ponownie składając skrzydła. Poczuł się trochę niezręcznie, nie wiedział jak powinien się teraz zachować. Spojrzał wdzięcznie na Neige. Wiedział że też mu współczuła, tylko była bardziej nieśmiała. Nie wybuchnął śmiechem gdy powiedziała kim była w poprzednim życiu, to nie było śmieszne. Zdziwił się tylko i spojrzał na Jasną z zainteresowaniem. Westchnął gdy skończyła opowiadać. A więc została oszukana... Na dodatek przez osobę którą kochała... Więc pewnie będzie się bała pokochać po raz drugi... I stąd ta nieśmiałość. zrozumiał. Spojrzał na nią współczującym wzrokiem, posłał jej przeciągłe, smutne spojrzenie. Nie widział potrzeby użycia słów by dać jej do zrozumienia że ją rozumiał i było mu przykro. Nie spodziewał się że Elurra też tak dużo pamięta z poprzedniego życia, ale przede wszystkim nie spodziewał się że miała taką smutną przeszłość... Zapatrzył się gdzieś w dal, myśląc o całym smutku jaki każdy ma w sobie, o tym jak niektórym łatwo przychodzi kłamanie i oszukiwanie, o tym jak życie potrafi być niesprawiedliwe... Podświadomie przeniósł zamyślone spojrzenie na Neige. Potem ocknął się z zamyślenia i uśmiechnął się blado do Jasnej. Potem zwrócił wzrok do Akane. - A ty pamiętasz coś z poprzedniego życia? - zapytał z nadzieją że szkarłatna Smoczyca nie musiała tyle cierpieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akane
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 02/01/2016
Skąd : Polska, Japonia

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Sro Sty 13, 2016 4:12 pm

Poczułam skrzydła na moim ramieniu, podniosłam wzrok i zobaczyłam stojącego obok mnie Linna. Nie zauważyłam kiedy podszedł, usłyszałam jego słowa, które odbijały mi się o uszy. Powiedział do mnie mile słowa, byl miły, przystojny-ideał. Jednak odsunął się tak szybko, jak podszedł. Kiedy Elurra opowiedziała to co pamięta, moje łzy powrotnie się narodziły, kapały na kamienie pod nami. Nie mogłam ich powstrzymać, to było przykre. Przykre było to, co powiedziała El. Współczułam jej tak samo mocno jak Linnowi. Byłaś dobra osoba, czasami dostajemy za coś, ze jesteśmy kimś kim jesteśmy.... Popatrzyłam smutno na Nia, jednak widziałam, ze jej wzrok jest taki obojętny... Nie rozumiałam tego, dlaczego teraz ona potrafi mówić o tym tak łatwo... Kiedy Linn zapytałam mi się, co ja pamiętam.... Co ja pamiętam? Ja... ja nic nie pamiętam mówiłam w myślach sama do siebie, pytałam siebie, byłam zrozpaczona jak nigdy. Nikt nigdy nie zapytał mi się co pamiętam... a to, ja przecież nic nie mam do powiedzenia. Stalam tak i patrzyłam się na Smoka i na Smoczych. U Was przemianę stworzyły jakieś emocje... ale u mnie nie wiem co. Nie umiem Wam powiedzieć, nie wiem co pamiętam, niestety. Ja... Ja nic nie pamiętam. Zastanawiam się chwile. Jednak ja pamiętam kilka urywek z czasów bycia pisklakiem... muszę im powiedzieć.... Mija kilkanaście szybkich uderzeń serca. A ja czuje, jakbym od księżyca próbowała zaczerpnąć powietrza. Mowie powoli, zastanawiając się, jak to ubrać to w słowa. Kiedy obudziłam się, byłam zmęczona, byłam wręcz zdziwiona, ze jestem smokiem. Nie pamiętałam tego. Moje wspomnienia powracały stopniowo, jednak nie tak jak u Was, nie z ludzkiego życia. Z życia smoka... Stalo się to księżyc temu. Pamiętałam mój wiek, jednak nie byłam pewna czy faktycznie 5 to mój wiek. Przypomniałam sobie imię, Akane, oraz ze jestem lśniąca czerwienia. Potrafiłam to zrozumieć. Niestety z czasem pojawiały się wspomnienie brata, Ako. Wyglądal identycznie jak ja, lecz jest Smokiem. Widziałam go w snach, groził mi, mówił abym przed nim ociekała. Tak mijały moje miesiące, az znalazłam grotę. Jakis czas temu, kiedy ćwiczyłam mój ogień przypomniałam sobie, ze kiedy się urodziłam, byłam inne niż male pisklaki. Co prawda wyklułam się z jaja.. ale doszło do strasznej rzeczy... Patrze teraz na ziemie, nie potrafię oddychać i mowie na jednym wydechu. Ja, ja zabiłam matkę, moja matkę smocza, nie wiem jak, nie wiem jak, ja nie wiem jak. Jednak pamiętam, jak leżała martwa. Spojrzałam się na Smoki, nie mogłam nic więcej powiedzieć. Nie wiedziałam nawet co. Mowie bez zastanowienia. Kiedy śpię, czuje go, czuje, jak mnie zabija. Siadam na ziemie, uśmiecham się lekko, jest mi lepiej, teraz znają mnie, mogą mnie ocenić, mogę uciec... Zamykam oczy i boje się je otworzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elurra
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Czw Sty 14, 2016 6:30 pm

Elurra pokręciła głową, aby odpędzić wszystkie myśli, które błądziły po jej głowie. Wiedziała, że bezpowrotnie utraciła ludzką powłokę i nawet ją to cieszyło. Podeszła do czerwonej i przyjacielsko położyła jej prawą łapę na ramieniu. Kiedy Linnerion zadał pytanie Akane, Elurra również spojrzała na nią z ciekawością. Kiedy zaczęła mówić, El słuchała jej z zaciekawieniem. Jej oczy były smutne. Prawda była taka, że jasna już nie potrafiła płakać. Jej skóra była zwyczajnie zbyt gorąca, aby toczyły się po niej łzy, ale nie chciała tego przyznawać. Dopóki nikt nie pytał o to, było dobrze. Gdy szkarłatna skończyła swoją opowieść, Elurra bardzo jej współczuła i drugą łapą objęła jej szyję, przytulając ją na chwilę i szepcząc: Już dobrze, to już minęło. To na pewno nieprawda, Ak. Nie możesz wiedzieć czy to ty ją zabiłaś. Widziałaś jej martwe ciało - Odsunęła się od smoczycy na odległość łap trzymanych na jej ramionach - Ale to nie znaczy że to akurat ty ją zabiłaś. Może zrobił to ktoś inny, na przykład... El odwróciła wzrok i chwilę się zamyśliła. Wiem! Mógł zrobić to twój brat. Skoro ci groził, może być nieobliczalny i może to on ją zabił? Podsunęła jej tą myśl. Zdała sobie sprawę, że stoi z nimi tu jeszcze Linnerion, więc klapnęła po prawicy Akane, niczym lojalna przyjaciółka. Szkoda, że nimi nie jesteśmy... Takiego dziwoląga nikt nie może pokochać... Pomyślała z lekkim smutkiem, patrząc na spojrzenia jakie posyłają sobie Linn i Akane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linnerion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 06/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Nie Sty 17, 2016 9:28 am

Linnerion bez słowa otarł łzy, które pojawiły się w oczach Akane po opowieści Elurry. Potem odsunął się o krok patrząc jak Neige przytula drugą Smoczycę. Pięknie wyglądały, przytulone. Jedna biała, druga ciemno czerwona, jedna duża, druga mniejsza, jedna odważna lecz czuła, druga nieśmiała i wrażliwa. Były zupełnie inne lecz Linn mógłby obie uznać za ideały.
Opowieść Akane też była bardzo smutna. - Nie myśl o twoim bracie. Jesteś silna, jesteś wolna, jesteś nieśmiertelna. Nie bój się go. Będę przy tobie gdy będziesz mnie potrzebować. - zapewnił. Na temat matki Smoczycy wolał się nie wypowiadać. Możliwe że sam, jeszcze jako człowiek, kogoś zabił. Nie pamiętał czy faktycznie tak się stało, ale było to niestety możliwe. Mścił się za wyrządzone mu krzywdy krzywdząc niewinnych. Był wtedy wściekły, mogło dojść aż do zabójstwa... Byłem potworem. uświadomił sobie. Właśnie dlatego nie chciał wspominać przeszłości. Wolał się skupić na teraźniejszości, a teraz były przy nim dwie piękne Smoczyce, niczym dwa kwiaty... Biała Lilia i Czerwona Róża.
Nie był jednak pewien czy Akane faktycznie zabiła swoją matkę, czy zrobił to jej brat, tak jak twierdziła Elurra. Nie był też pewien czy Jasna naprawdę wierzyła w to co powiedziała, czy chciała tylko podnieść na duchu Akane.
Linnerion spojrzał na Neige. Tak smutno wyglądała! Serce mu się ścisnęło, po czym na chwilę mocniej zabiło. Posłał jej długie spojrzenie i smutny uśmiech. Nie chciał żeby się smuciła. - Przeszłość to przeszłość. Nic już nie zmienimy, nie poprawimy. Liczy się to co dzieje się tu i teraz. - powiedział chcąc pocieszyć obydwie Smoczyce. Nie potrafiłby ocenić która była smutniejsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akane
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 02/01/2016
Skąd : Polska, Japonia

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Nie Sty 17, 2016 8:22 pm

Uśmiechnęłam się delikatnie do moim towarzyszy. Kiedy Elurra mnie przytuliła i powiedziała swoja teorie było mi lepiej na sercu. Odwzajemniłam ten uścisk uśmiechając się bardzo szeroko. Dziękuję. Siedziałam tak, a mój wzrok powędrował na Linna, który kilka chwil przed otarł mi łzy. To mile z jego strony, ciekawe co myśli.... Siedziałam tak, patrzyłam się głęboko w oczy Smoka. Delikatnie skręciłam głowę na bok, moje oczy ściemniały a serce zaczęło szybciej bić. Sama nie wiedząc o tym co robię zaczęłam się śmiać i przepraszać. Przepraszam, czasami mój wzrok skupia się na czymś i mogę tak siedzieć wieczność. Nagle poczułam na moim pysku gorąco, mogłam zgadywać, ze moje łuski na nim zmieniły odcień na błękit. Och, Chryste panie... co ja mam z tym zarumienieniem... Spojrzałam się na Elurre, wydaje się mila, błyskotliwa. Wydaje się sympatyczna. Lubie ja, nie znam dobrze, ale ja bardzo lubię. Elurro, Linn, chce wam zadać pytanie. Uśmiecham się słabo i spoglądam na ziemie. Czy to tak wygląda zawstydzenie? Co myślicie o wylęgach? Co myślicie o małych pisklakach? Chcielibyście mieć? Czy to duzy obowiązek? Patrzyłam się raz na Piękna Elurre, raz na przystojnego Linna. Mam nadzieje, ze zostaniemy przyjaciółmi... Chce mieć przyjaciółkę.. Chce mieć przyjaciela
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elurra
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Pon Sty 18, 2016 6:08 pm

Elurra znów miała się odezwać, gdy Linn ją wyprzedził. Powiedział mniej więcej to co, jasnej chodziło po głowie, czyli "Nie martw się, jesteśmy przy tobie". Teraz zostało jej tylko posłać czerwonej potakujące spojrzenie i dorzucić: To prawda. Gdy Linnerion starał się je pocieszyć, Elurra skinęła mu głową na znak, że już w porządku. Przez chwilę siedziała tak po prawej stroni Akane i patrzyła w dół, zatapiając się w swoim własnym, cichym, zamkniętym dla każdego świecie. Gdyby potrafiła, najchętniej by się rozpłakała, ale cóż... Takie warunki nieśmiertelności. Elle przypomniała sobie jeszcze jeden epizod z jej życia, który celowo pominęła. Była ona ciężko chora i zostało jej nie więcej niż trzy zimy życia. Teraz na szczęście ten problem zniknął, ale dręczące uczucie na myśl że jeśli urodzi jej się dziecko, to pewnie zapomni ją zanim jeszcze skończy dwa lata, bo wtedy by już pewnie nie żyła, wciąż powracało. Westchnęła cicho i po jej ciele przebiegł nieprzyjemny, dobrze widoczny dreszcz. Prawdopodobnie jednak Akane i Linn byli tak zajęci patrzeniem się na siebie, że Elurra była przekonana że nic nie widzieli i o nic nie będą pytać. W przeciwnym jednak razie nie mogłaby skłamać, ale mogłaby powiedzieć że to nic, co też w sumie nie do końca byłoby prawdą... Z zadumy wyrwało ją dość nietypowe pytanko Akane. Cóż, jeśli o mnie chodzi, to ja uważam że pisklaki są słodkie. Nawet jeśli są chore albo nie takie, jakie rodzice sobie wymarzyli, myślę że powinno się je kochać, bo to w końcu nasze maleństwa, no nie? Jeszcze nigdy nie miałam młodych, ale nawet kiedy jeszcze byłam dziewczyną zawsze marzyłam o małych, słodkich aniołkach raczkujących po salach pałacu, które bez dzieci wydawały się takie... Puste. Wyznała. El również chciała mieć przyjaciółkę i bardzo chciałaby aby nią była Akane. Natomiast jeśli chodziło o Linneriona, wydawał jej się błyskotliwy, wrażliwy, czuły... Będę jakoś się musiała pogodzić z myślą że on widzi we mnie tylko koleżankę... A może nawet nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linnerion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 06/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Pon Sty 18, 2016 11:13 pm

Akane nagle wpatrzyła się w Smoka swoimi pięknymi, ciemnymi oczami i nagle, zupełnie niespodziewanie wybuchła śmiechem. Skupiasz się na czymś? Czy może... Na mnie? pomyślał żartobliwie po słowach Smoczycy. Może by i to powiedział, ale przecież była tam także Elurra. Zresztą i tak odniósł wrażenie że szkarłatna Piękność usłyszała jego myśli, bo trochę się zarumieniła. On też by się pewnie zarumienił, ale na szczęście jego łuski mu na to nie pozwalały.
Zapadła chwila ciszy, Linnerion spojrzał na Neige. Wyglądała na zamyśloną i zasmuconą. Po chwili po jej ciele przebiegł dreszcz. Smok spojrzał na nią pytającym, lecz także zatroskanym spojrzeniem. Co się stało, Śliczna? Jest coś o czym chcesz porozmawiać, czy nie chcesz o tym mówić? zapytał w myślach, chociaż Smoczyca pewnie nie odbierała telepatycznych wiadomości. Elurra była jedną wielką zagadką. Była bardzo interesująca, jednak Linnerion odnosił wrażenie że próbowała się od niego izolować, nie chciała go do siebie dopuścić. Tak jakby miała swój świat i zamknęła drzwi do niego na klucz.
Smok odezwał wzrok od Neige i przeniósł go na Akane, słysząc jej pytanie. Wysłuchał tego co miała do powiedzenia jasna Smoczyca i uśmiechnął się do niej. Zgadzał się z nią w stu procentach. - Uważam że pisklaki powinny być zrodzone z miłości. Nie ma innej opcji. - powiedział. To było najważniejsze. - A skoro jest miłość między partnerami, to będą oni kochać także i pisklaki, jakiekolwiek by one były. I nawet jeśli będą chude i chore, to okaże się że rodzice właśnie o takich marzyli. - powiedział poważnie. - Wybacz, Elurro, że powtórzyłem co nieco po tobie. - wtrącił i spojrzał przepraszająco na Neige (udało mu się powstrzymać żeby się tak do niej nie zwrócić). - Jako człowiek byłem bardzo młody, nawet nie myślałem wtedy o dzieciach, ale teraz mogę powiedzieć że tak, chciałbym mieć pisklaki. - zakończył. - A ty, Akane, co o tym sądzisz? - zapytał. A co, zadała takie pytanie, to niech teraz sama odpowiada Razz
Po chwili Linnerion postanowił że teraz jego kolej na zadanie nietypowego pytania. - Co myślicie o miłości? - zapytał i w duchu ucieszył się że nie może się rumienić. - Czy miłość jest na całe życie? Do ilu osób można ją czuć? - sprecyzował. - Kochacie może kogoś? - wymsknęło mu się ostatnie, najtrudniejsze pytanie. Gdyby mógł się rumienić na pewno by to zrobił, ale na szczęście nie mógł. - Przepraszam. - powiedział. - Nie odpowiadajcie... Jeśli nie chcecie. - dodał.[/i]


Ostatnio zmieniony przez Linnerion dnia Wto Sty 19, 2016 5:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akane
Ardmagar
Ardmagar
avatar

Liczba postów : 130
Join date : 02/01/2016
Skąd : Polska, Japonia

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Pon Sty 18, 2016 11:49 pm

Słuchałam uważnie smoczycy, zgadzałam się z nią w stu procentach. Masz racje Elurro. Uśmiechałam się jak male dziecko, czyli dobrze myślę. Jak dobrze.. Potem przemówił Linn, myślałam dokładnie tak samo jak Elurra. Tak Linn, masz całkowita racje. Jeśli chodzi o mnie, wierze w miłość, dlatego pisklaki powinny narodzić się z miłości. Jednak wierze, ze kiedyś będę je miec. Marze o gromadce małych. Teraz nie mam na to czasu... Nie mam tez drugiej polówki. Kazda smoczyca chyba marzy o małych... Tak mi się wydaje. Myślę, ze czas kiedy jesteś kimś więcej niż Smoczyca, kiedy jesteś matka, opora dla innych jest tak ważne... chciałabym. Siedziałam i wyobrażałam sobie trojkę małych pisklaków, których uczę jeść, polować i latać. BOOOOZe jak milo! Uśmiechałam się szeroko, spojrzalam sie na Elurre, a potem na Linna i znowu na Elurre. Miałam szczęście. Jako, ze nie wiedziałam co powiedzieć, w tym samym momencie Linn zadał dość trudne pytanie. Wierze w miłość. Myślę, ze ona przychodzi szybko, czasami szybko odchodzi. Jednak jeśli kochasz kogoś, zostaje na zawsze i wtedy jest to prawdziwa miłość. Ta która odchodzi to zauroczenie. Jest to stan krótkotrwały. Myślę, ze serce ma 2 przedsionki, jeden jest wypełniony nami, natomiast drugi czeka na swoja polówkę. Wiec myślę, ze można coś czuć do jednego Smoka/Smoczycy. Potem kocha się swoje pisklaki, tak bardzo jak swoja miłość, albo jeszcze bardziej. Co do mnie, to nie... nie czuje emocji. Spojrzałam się na Elurre, a Ty jak Elurro? Co sadzisz o miłości? Byłam bardzo ciekawa tego co odpowie. Uśmiechałam się do niej, dodając otuchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elurra
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Sro Sty 20, 2016 3:29 pm

Elurra wysłuchała Linneriona, i uśmiechnęła się do niego blado, gdy ten przeprosił za zacytowanie jej. Potem posłuchała co mówi Akane i na jej pysk wpełzł duży, ładny uśmiech. Wygląda na to, że jej... przyjaciółka (jeśli Ak sobie tego życzy, oczywiście Razz ) ma podobne zdanie jak ona i Linn. Potem granatowy smok zadał dość trudne pytanie i dla pewności El z uwagą posłuchała Akane. Gdyby potrafiła ronić łzy, na pewno chociaż jedna stanęłaby w jej oku. O jej, Akane. Powiedziała cicho El (userce przypomina się piosenka "Lets talk about love" XD). To co powiedziałaś... To było takie piękne... W złotych oczach jasnej był podziw. Potem Ak spojrzała na nią wyczekująco, co Elle uznała za znak że teraz pora na jej opinię. Wydaje mi się, że miłość jest. Jak słyszeliście z mojej historii, ja nie doznałam jej w życiu za dużo. W sumie tamto uczucie do Willa to raczej nie była miłość, a ja prawdopodobnie wcześniej bądź później bym się o tym przekonała. Moim zdaniem nie ma sensu zakochiwać się w pierwszej osobie, która walnie ci jakiś komplemencik, albo wyda się piękna, bądź związek z nią będzie się wydawał najodpowiedniejszy, ze względu na na przykład jego rangę. Westchnęła i tu pomyślała o tym, jak wszyscy w królestwie podlizywali jej się tylko ze względu na jej szlachetne urodzenie. Moim zdaniem miłość jest cennym skarbem, który ma się tylko raz, a serce rubinem, który po pęknięciu jest bezużyteczny i nie nadaje się do noszenia go. Lecz kiedy ten rubin się sklei, dajmy na to taśmą, potem trudno jest zobaczyć jak naprawdę błyszczy. W kontekście tej wypowiedzi były odpowiedzi na wszystkie pytania Linneriona, ale ukryte jak pod warstewką piasku. Tylko niektórzy mogli odczytać, co Elurra miała na myśli, ale kto wie, kto się tego domyśli. Jasna smoczyca spojrzała na obydwa smoki z wyczekiwaniem, chcąc zobaczyć czy domyślą się o co jej chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linnerion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 06/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Sro Lut 10, 2016 7:37 pm

//bardzo bardzo was przepraszam za niezapowiedzianą nieaktywność. Mam nadzieję że fabuła nadal aktualna...

Wsłuchał się w słowa Akane. Były mądre, szczere. Prawdziwe. Tak piękne, a jednak także smutne. "Teraz nie mam na to czasu... Nie mam też drugiej połówki" Dokładnie tak powiedziała. Nie wiadomo czemu te słowa wstrząsnęły smokiem. Ja mam czas na miłość. uświadomił sobie. Jestem nieśmiertelny. Mam mnóstwo czasu bo... Bo jestem nikim. Akane jest Ardmagarą, jej życie ma sens. pomyślał i westchnął, chociaż wcale nie miał zamiaru tego robić. Uśmiechnął się do Szkarłatnej Piękności słuchając jak wspaniale odpowiedzi daje na jego pytania. Pięknie to wszystko przedstawiła.
Następna wypowiedziała się Neige. Ona też wszystko pięknie opowiedziała, szczerze i dokładnie. Linnerion nie był pewien czy w ogóle powinien interpretować metaforę Smoczycy. Bo co by było gdyby źle ją zinterpretował? Źle by zrozumiał uczucia tej wrażliwej, delikatnej istotki, przez co by ją zranił. A nie chciał tego robić. Wystarczy że już ten "książe" ja zranił. Zasłużyła teraz na kogoś lepszego niż ten dupek koleś.
W każdym razie Smok zinterpretował metaforę Białej. Jak można nie interpretować słów, gdy tak kusząco brzmią? Oczywiście znalazł kilka interpretacji. Myślała że jest kochana, a więc kochała. Została zdradzona i zrozumiała że nigdy nie kochała, ale serce już zostało złamane. Teraz znowu kocha, ale nie jest pewna czy to miłość, boi się kochać. Albo teraz ponownie kocha, ale nie potrafi już tak łatwo o tym mówić i nie potrafi tej miłości okazać. pomyślał. Albo do "księcia" nigdy nic nie czuła, więc jej rubin jest jeszcze w całości. I boi się że jak kogoś pokocha to ten ktoś jej złamie serce. Albo po prostu to nie miało nic wspólnego z jej historią. pomyślał, choć był wręcz przekonany że musiało mieć coś wspólnego. A co jeśli ona chciała mi powiedzieć że... zarumieniłby się, gdyby łuski mu na to pozwalały. A że mu nie pozwalały to tylko na chwilę spojrzał pytając wzrokiem na Neige, pod wrażeniem swojej ostatniej myśli. Jak mogło mu przyjść do głowy że... Zresztą, nieważne. Zajrzał głęboko w złote, mądre oczy Smoczycy, tak jakby chciał na chwilę wejść do jej serca i rozszyfrować wszystkie te słowa, poznać wszystkie ukryte uczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elurra
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    Wto Lut 16, 2016 5:42 pm

//Wpchnę się Razz (tak, ortografy celowo Wink )

Elurra widziała, że Linnerion intensywnie nad czymś myśli i patrzy na Akane. El uśmiechnęła się półgębkiem, po czym zauważyła, że Linn skierował wzrok na nią. Nie odwróciła wzroku, nie miała w końcu nic na sumieniu, a wstępna nieśmiałość spowodowana poznaniem nowej osoby minęła. Patrzył w jej oczy, sprawiał wrażenie, jakby przez jego głowę pędził właśnie tabun myśli, a on próbował je okiełznać i w umyśle nazwać po imieniu. Gdyby powiedział na głos swoje myśli, pewnie by obdarzyła go pełnym uznania wzrokiem, może nawet tajemniczym uśmiechem, ale skoro nic nie powiedział, patrzyła na niego nieświadoma, że tak dobrze odgadł jej wypowiedź. Postanowiła dodać coś jeszcze.
Gdy byłam mała, spotkałam w naszym zimowym ogrodzie gołębia złapanego w sidła. Miał połamane skrzydła. Gdy go wypuściłam, zagruchał i odbiegł na nóżkach w stronę lasu. Potem się rozchorowałam i śniło mi się, że ten ptak przyszedł do mnie i opowiedział mi historię o tym, jak dostał się w sidła. Powiedział, że zobaczył piękną samicę kruka i zobaczył że jej noga przywiązana jest do gałęzi, tak że nie mogła odlecieć. Gołąb chciał ją uwolnić, ale gdy tylko dotknął dzióbkiem sznurka, wpadł w sidła, a w zamian za to, że zwabiła chuderlawego zamiast okazałego gołębia, rzucili ją o drzewo i złamali jej w ten sposób kark. Wtedy mi powiedział bardzo mądre słowa, aż nazbyt realne jak na sen. A brzmiały ona tak: "Niewiele jeszcze jesteś na tym świecie, ale z czasem się przekonasz o prawdziwości tego powiedzenia - 'Kochać znaczy niszczyć. Osoba która kocha - niszczy. Osoba która jest kochana - jest niszczona." Elurra spuściła głowę i westchnęła. Ten ptak również nadział się na fałszywą miłość, której trzeba unikać jak nam, smokom ostrzy wbitych w miejsca nieosłonięte łuską. Znów westchnęła mimowolnie. Lecz mimo że czasem po porażce miłosnej stara się znów jak najdłużej być osłoniętym od tego 'uroku' on sam przychodzi nieubłaganie. Dodała nieco ciszej, uniosła głowę i spojrzała na Linna i Ak niepewna, czy słyszeli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plac Hyfforddiant    

Powrót do góry Go down
 
Plac Hyfforddiant
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Qashar :: Tereny Ardu Qatara :: Morze Faraqiea :: Wybrzeże-
Skocz do: