A long time ago in a land far away there was a place where dragons decided to stay.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wrzosowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lyssa
Szeregowy
Szeregowy


Liczba postów : 408
Join date : 01/01/2016

PisanieTemat: Wrzosowisko   Pon Sty 18, 2016 7:03 pm

Ogromny, porośnięty wrzosami obszar. Z powietrza widać jedynie gigantyczną fioletowo-różową plamę, a w niektórych miejscach wystające z niej mniejsze, białe. Są to oczywiście kamienie, w większości pokryte dziwnymi runami, tak naprawdę wcale nie najmniejsze, bo o średnicy około trzech metrów. Przechadzając się tutaj, słychać jedynie trzaskanie łamiących się krzewinek, beczenie dzikich owiec, które często można tu spotkać, oraz bardzo rzadko-śpiew gniazdujących na ziemi ptaków, sprytnie schowanych między roślinkami.


Ostatnio zmieniony przez Imlann dnia Pon Lut 01, 2016 8:01 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Zmiana rozmiaru czcionki)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galaxis
Nowy
Nowy


Liczba postów : 38
Join date : 09/01/2016
Age : 15

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   Nie Sty 24, 2016 3:39 pm

Przymknęła oczy, pozwalając, by pęd powietrza był wyczuwalny przez każdą jej łuskę. Tak, zdecydowanie lubiła to uczucie, kiedy wydawało jej się, że stanowi z wiatrem niemal jedność. W takich chwilach jak ta myślała, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Podniosła powieki, zdając sobie sprawę, że znajduje się nad nieznanymi jej terenami. Gdyby Galaxis znała lepiej geografię smoczej krainy, z pewnością od razu by rozpoznała, że opuściła tereny swego Ardu i w tym momencie unosiła się nad Ziemiami Niczyimi.
Wylądowała, przygniatając wrzosy w najróżniejszych odcieniach różu i fioletu. Tworząc wydeptaną ścieżkę, podeszła do śnieżnobiałego kamienia. Zainteresowały ją znajdujące się na nim runy. Wrodzona ciekawość kazała snuć domysły co do okoliczności ich stworzenia.
Podniosła głowę, wciagając zapach kwiatów. Usłyszała ciche beczenie owcy. Nie rozglądając się za zwierzęciem, położyła się, czując zmęczenie. Nim się obejrzała, trafiła w objęcia Morfeusza...
***
Znowu miała przed sobą ludzką, kobiecą dłoń. Jej właścicielka zdawała się całkowicie pochłonięta powstającymi za jej sprawą kręgami na tafli jeziora. W końcu wstała. To GALAXIS się podniosła. To ona była tą KOBIETĄ. Przed oczyma miała czystą wodę oraz pomost po drugiej stronie jeziora, do którego była przywiązana łódka. W oddali widniała letnia chatka,chyba otaczał ją ogród, ktoś otworzył jej drzwi i...
***
Obudziła się, gwałtownie wstając. Dlaczego w tym momencie?! Nigdy nie miała tak długiego i wyraźnego snu... snu o jej przeszłości... Ale co wynikało z tego wspomnienia? W sumie niewiele. A może jednak dużo, ale ona coś przegapiła?...
Roztrząsając fragment swojej przeszłości smoczyca nawet nie zauważyła, że do liczby jej księżyców doszedł kolejny.
[Edit]Gdy posiadaczka kryzy w miarę się uspokoiła, machnęła kilka razy skrzydłami, unosząc się. Odleciała, lecz na dnie jej serca pozostał spowodowany snem niepokój.
[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Galaxis dnia Pią Lut 05, 2016 3:06 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar


Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   Pon Lut 01, 2016 9:02 pm

// Nikt tu dawno już nie odpisywał, więc chyba w sumie można uznać, że nikogo tu nie ma.


W miarę oddalania się od pustyni i ochładzania się powietrza Imlann leciał coraz szybciej, niosąc Vavoice w swoich szponach, chociaż w sumie mogłaby polecieć sama. Niby postarzał się ostatnio ponownie o jeden księżyc, co oznaczało też nagłe zwiększenie gabarytów, no ale mimo wszystko przecież smoczyca też jakoś tak specjalnie mała nie była… Chociaż większa od niego, to zdecydowanie fakt. Jego skrzydła w końcu zaczęły uderzać mocno, i gwałtownie, by jak najszybciej dolecieć do celu, bowiem zdecydowanie marzył mu się przyjemny chłód jakiegoś lasu…
I dostrzegł go w końcu w ciemnościach nocy, ciemne kontury drzew na tle równie ciemnego nieba, chociaż gwiazdy bledły już na nim. Nie szczędząc sił, chociaż w sumie nie był już tak zdeterminowany, jeśli chodzi o całą tą sprawę z Vavoice, jak na pustyni, leciał w stronę drzew, by w końcu spostrzec jakąś polankę. Wylądował tam miękko na tylnych łapach – przednie miał przecież zajęte trzymaniem partnerki, delikatnie kładąc smoczycę na… kwieciu? Tak, cała polana porośnięta była miękką trawą i pięknie pachnącymi wrzosowymi kwiatami. Uśmiechnął się i przesunął pyskiem po szyi Vavoice, jednakże wtem kątem oka na tle łuny rozjaśniającej niebo dostrzegł jakiś ruch.
Poderwał się natychmiast, odskakując od samicy. Jego nozdrza rozszerzyły się, czując jeden z ulubionych zapachów, zapach dość dużej zdobyczy. Uśmiechnął się, obserwując zwierzę, które w podskokach uciekało… I, które, widząc, że je dostrzegł, zastygło w bezruchu.
To jeden z tych świętych jeleni Boskiego Gaju… taka była jego pierwsza myśl na widok zwierzęcia. Pewne było, że nie był to po prostu zwyczajny albinos, co orzec mógł bez problemu widząc, że jego oczy są czarne, a pysk ma nie różowy, lecz biały. Rogi zwierzęcia… Pokryte fanatycznymi zawijasami, czarno-białe, bardzo przykuwające uwagę… Uśmiechnął się, widząc taką piękną zdobycz, dorodnego, pełnego tłustego mięsa byka o nadmiernych rozmiarach, bowiem jak na byka był dwukrotnie za wysoki… W końcu to święty jeleń, nieprawdaż?
Jak zapewne zostało już to niejednokrotnie zauważone wcześniej, swoją zwierzynę traktował niezwykle przedmiotowo.
Atak był błyskawiczny. Niczym strzała wystrzelona z łuku wyskoczył przed siebie, nie zważając na możliwe niebezpieczeństwo czy też piękne rabatki. Przy okazji rozłożył częściowo skrzydła, gdyż oni byli na środku polany, zaś zwierz na jej obrzeżach.
Gdzie wylądował Imlann? Oczywiście na grzbiecie zwierzęcia, oczywiste więc było, że masa Imlanna zwali je z nóg. Nie chciał jednak bawić się w szarpaninę, uznał, że tym razem warto poćwiczyć precyzję…
Kiedy zwierzę upadło, odskoczył od niego, by po chwili dość mocno przycisnąć go łapą do ziemi, łamiąc kilka żeber. Długie nogi zdecydowanie przeszkadzały mu w tym, jednakże mimo swojej siły, która zdecydowanie zbyt miła nie była, kopyta nie mogły przebić twardych łusek… To tak, jakby drewnianą laską uderzać w zbroję średniowiecznego rycerza.
Uśmiechnął się, widząc, że jego chwila nadchodzi, po czym uniósł drugą łapę, czyli prawą, i, wyciągając jeden pazur, przeprowadził bezbłędne cięcie przez brzuch ofiary, pozwalając, by wnętrzności zwierzęcia wylały się na zewnątrz. Bezwzględny i egoistyczny był Imlann i mimo, że takie są prawa natury, nie jeden, widząc coś takiego, nie wybaczyłby mu tego. Ale przecież on także musiał żyć i on także musiał jeść, czyż nie?
Po chwili było już po wszystkim. Samiec zabrał się za ucztę, zaczynając od serca zwierzęcia. Pochłaniał kolejne kawałki świeżego, soczystego mięsa, a smak krwi w pysku dodawał mu jedynie energii. Mimo czekającej na niego Vavoice nieśpiesznie delektował się mięsem, po czym zdarł skórę z jelenia i zatrzymał sobie jego czaszkę wraz z rogami. Uśmiechnął się i odszedł kilka kroków od zdobyczy, po czym zerwał trochę wrzosu i otarł się nim z krwi zdobyczy. Oczywiście, jeśli samica chciała, to zostało tam trochę mięsa, niewiele – w końcu tak duży smok jak Imlann mało nie jadł – aczkolwiek wystarczająco, by mogła się tymczasowo nasycić. Z resztą, odzyskała już siły, co oznaczało, że całkiem niedawno polowała.
Pozostawił zdobycze obok ofiary, wątpił bowiem, by komukolwiek opłacało się kraść zdobycz najsilniejszego smoka w krainie i tym samym sposobem poważnie narażać się na utratę bardziej życia niż zdrowia.
Tymczasem samiec podszedł do Vavoice, z uśmiechem kładąc się obok niej na miękkim kwiatowym kobiercu, po czym objął ją łapą i przycisnął do siebie. Cała ta walka jedynie zwiększyła jego chęć na… cóż, na Vavoice.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor


Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   Wto Lut 02, 2016 8:55 am

//nie mogę pisać jak widzę twój podpis Razz
Ps. Troooolololooooootrololooolooololo
Lecz Vavoice była zafascynowana kolorami i rozległością tej krainy, że już ani nie zamierzała myśleć o przerwaniu gatunku i przyroście naturalnym. Wstała szybko, wywijając się z mocnego uścisku Imlanna, i zaczęła zachowywać się jak małe smoczątko. Kicała tu i tam i biegała za owcami tak zabawnym galopem, że wyglądała jak jedna z nich, tyle że po dość zwiększonej dawce promieniowania.
-Łiiii!
Pisnęła głośnym sopranem, zapewne więc obudziła każdego, kto jeszcze na wrzosowisku spał. Pamiętała to miejsce, lub miejsce bardzo podobne do niego, gdzie wraz z rodziną spędzali wakacje...
Znalazła sobie nową rozrywkę. Na wrzosach funkcjonowało ogromne lotnisko dla os, przczół, chrabąszczów i motyli.
-Beeeee! Dalej udawała owcę, ale teraz goniła wielkiego pasikonika, który przez przypadek trafił do jej pyska. Szybko wywyjała językiem, jak jak kot, który zje coś niesmacznego, aby pozbyć się paskudztwa. Udało się, a pościg zaczął się od nowa, i trwał dopóki Vavoice nie zorientowała się, że się zgubiła. Zignorowała to jednak i znalazła małą jamkę pod dużym kamulcem, gdzie bezpiecznie i niezauważenie mogła spokojnie spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar


Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   Wto Lut 02, 2016 9:10 am

Westchnął jedynie, widząc, że ta odbiega. Cóż, fakt faktem, że jemu teraz też w sumie co innego było w głowie. Podszedł więc do  swojej ofiary i położył się obok niej, by po chwili zacząć jeszcze jeść z lenistwem, chociaż tak właściwie to  wcale nie był głodny, może po prostu uznał, że w najbliższym czasie nie będzie polować? Kto wie?
Po chwili zabrał pozostawione wcześniej futro i czaszkę z rogami i powrócił na swoje miejsce, rzucając się wręcz plecami na niesamowicie miękką, ale, o dziwo, wytrzymałą skórę, po czym, unosząc pazur, kręcił czaszką to na prawo, to na lewo, nie zważając na to, że może sobie wydłubać oko jednym z tych dość ostrych rogów.
Po chwili jednak wstał i położył czaszkę kilkanaście metrów od siebie by, koniec końców, znów z głośnym westchnieniem położyć się na skórze. Łapy położył bezwładnie po bokach swojej głowy, zatapiając w gęstym kwieciu, a to z drugiej strony lekko przeczesał ogonem.
- Vavi, wracaj mi tu natychmiast! – krzyknął na tyle głośno, by, nawet jeśli jest daleko w lesie bądź w jakiejś jaskini, zdążyła wrócić do niego, nawet jeśli się zgubiła bowiem, zdążyła by odnaleźć drogę powrotną, zwłaszcza, ze bez większego zrozumienia zaczął nucić jakąś piosenkę. Nawet , jeśliby zasnęła, to z pewnością usłyszałaby Imlanna…
On zaś, leżąc beztrosko i nucąc, wyciągnął w górę prawą łapę i kręcił pazurem w powietrzu, malując nawet dla niego niewidzialne wzorki.
W międzyczasie dostrzegł, że do wschodu słońca jeszcze duuużo czasu i cokolwiek Vavoice by zrobiła, nie była w stanie nie dotrzeć tu przed rozpoczęciem pojawiania się Naszej Gwiazdy na horyzoncie, jej pierwszych promieni.

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor


Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   Wto Lut 02, 2016 9:20 am

How will I know if you really love me
I say a prayer with every heart beat
I fall in love whenever we meet
I'm asking you what you know about these things
How will I know if you're thinking of me
I try to phone but I'm too shy (can't speak)
Falling in love is all bitter sweet
This love is strong why do I feel weak
Vavi... Nie lubiła tego przezwiska, więc gdyby usłyszała jak Imlann ją woła, zapewne zdenerwowała by się, a tak wołanie partnera złączyło się z wyciem wiatru. Vavoice spała więc dalej.
Dworek z kamienia polnego, przed nim pola, a dookoła wrzosowiska. Przed domem już czeka limuzyna. Wyjeżdżamy.
Oglądam szybko przesuwające się krajobrazy, pagórki i fioletowe wzgórza...

Obudziła się, i tym razem usłyszała Imla. Nie mógł tego ignorować, ale mimo tego to zrobiła. Wstała, i zaczęła iść w jakimś kierunku, cicho podśpiewując. Może niech to Imlann się raz postara? Ciekawe, skąd znała tę piosenkę? Należy zaznaczyć, że ani userka, ani tym bardziej smoczyca nie ma do tych słów żadnych praw.


Ostatnio zmieniony przez Vavoice dnia Wto Lut 02, 2016 10:51 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imlann
Ardmagar
Ardmagar


Liczba postów : 249
Join date : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   Wto Lut 02, 2016 10:39 am

Słysząc nadchodzącą samicę, uśmiechnął się jedynie.  Przez chwilę jego myśli pochłaniało zastanawianie się, gdzie też udała się samica, po chwili minęło to jednak zastanawianie się, gdzie też udała się samica, po chwili minęło to jednak i Imlann dalej cieszył się chwilą. Po chwili jego piosenka zaczęła przyjmować swoją oryginalną, słowną formę, a nie wcześniejsze niosące się wszędzie wokół pomruki.
Z powodu różnorakich kontekstów piosenki, jak i ponieważ userce po prostu nie chce się szukać jakiegoś pasującego do sytuacji tekstu, chociaż zapewne wśród rockowych piosenek coś by się znalazło… Albo i w innych gatunkach muzycznych, nie warto się ograniczać tylko do jednego… Dlatego też uznajmy, że Imlann śpiewał różne piosenki różnych gatunków po kolei,  piosenki o różnych znaczeniach i kontekstach, oczywiście.
- Vavoice, Vavoice… - zanucił mrukliwie. – Wracaj do mnie.
No, niech wreszcie przychodzi!
Gdybym był magiem i mógł spełnić Twoje 3 życzenia
To jaka była by Twa prośba?
Prawda, że piękna ta pokusa?
Pamiętaj, że, że pokusa ta też groźna

Uśmiechnął się, a potem znów jego głos odskoczył do innej piosenki, zaś sam Imlann z uśmiechem przyglądał się idącej smoczycy, nie wstając jednak. I warto zaznaczyć, że Imlann ani userka NIE mają żadnych praw autorskich co do tej piosenki i absolutnie nie należy ona do nich w żadnym stopniu.

EDIT gdyz w do piatku wlacznie mnie nie bedzie/bd rzadko wpadac, a dosc glupio byloby zostawiac ranna partnerke sama ( a teraz przeciez ranna jeszcze nie jest )

Po chwili odlecial ku niebiosom, oddalajac sie.

[z/t] Imm

_________________
Podpis we względnej budowie, chociaż nie jest nawet w jej połowie, szukajcie ludzie może chociaż tej pociechy, że nie widzicie jego bezsensu, takiej zwykłej strzechy.

Zastrzeżone: X, avy czarnych smoków z panterą.


Ostatnio zmieniony przez Imlann dnia Sro Lut 03, 2016 10:07 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://qashar.forumpolish.com
Vavoice
Znachor
Znachor


Liczba postów : 156
Join date : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   Wto Lut 02, 2016 10:50 am

Chcąc nie chcąc musiała kiedyś dojść do Imla, bo na wrzosowiskach zazwyczaj dochodzi się zawsze tam, gdzie nie chce się iść. Usłyszała wycie wilków, tętent młodych kopytek owieczek czy raczej jagniąt. Kręciła się  dookoła, zataczając coraz większe okręgi. Kiedyś musiała dojść do Imlanna.
Suche wrzosy łamały się pod jej łapami tworząc rodzaj dziwnej i hipnotyzującej muzyki. Zerwała parę wrzosów, i, dalej idąc, robiła z nich piękny wianek. Złożyła go na swojej głowie przełożywszy go przez swoje kręte rogi. Musiała wyglądać pięknie, skąpana w kwiatach i blasku księżyca w pełni.
Zapadała się w miękkim torfie. Kochała zapach wrzosowisk, kwiatów, owiec i wielkich łąk. Cóż miała poradzić na to, że się zgubiła? Musiała dojść do partnera, i tak właśnie się stało.
Spojrzała w rozgwieżdżone niebo i zobaczyła nad swoją głową piękną kometę, z zielono-fioletowym, długim warkoczem, pozostawiającym jasną łunę na ciemnym, zimowym niebie. Było przepięknie, ale już późno, a Vav była zmęczona. Wypadałoby się położyć. Pomyślała życzenie, którego nigdy zapewne nikt nie pozna, i zastanawiała się, czy Imm zrobił to samo. Pewnie nie, był zbyt racjonalny. Była tak dziwnie zadowolona z życia, że naet kiedy porwano ją do prostytucji albo skradziono jej lewą nerkę, nie przejęła by się tym. Położyła się przodem do kępy wrzosów, na której położyła głowę, a tyłem do Imlanna.
Kiedy się obudziła, jego już nie było. Wściekła, odleciała.
Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   

Powrót do góry Go down
 
Wrzosowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Qashar :: Ziemie Niczyje :: Równiny Sahl :: Łąki Tharwa-
Skocz do: